4 maja 2021 10:01

Wywiad z Piotrem Pustelnikiem w “Gazecie Wyborczej”

Nie milkną echa kontrowersyjnego wywiadu Wojtka Kurtyki dla “Gazety Wyborczej”. Na ostre słowa Kurtyki zareagowali już Krzysztof Wielicki, Andrzej Paczkowski. Teraz przyszła pora na Piotra Pustelnika. Prezes PZA w wyważonej rozmowie z Radosławem Leniarskim polemizuje z tezami Kurtyki – “Szef Polskiego Związku Alpinizmu: Gdzie byłeś, Wojciechu Kurtyko, gdy chcieliśmy się zmienić?”.

Prezes PZA Piotr Pustelnik - wywiad dla "Gazety Wyborczej"

Prezes PZA Piotr Pustelnik – wywiad dla “Gazety Wyborczej”

Na początku Pustelnik nawiązuje do zarzutów, jakie Kurtyka skierował w kierunku legend polskiego himalaizmu:

Demolka środowiska wspinaczkowego dokonana przez Wojciecha Kurtykę musiała pana zaboleć.
To, co mnie poruszyło, to wątki osobiste, spóźnione o 30 lat. Można było wszystkie swoje pretensje wykrzyczeć m.in. Jurkowi Kukuczce i Wandzie Rutkiewicz, kiedy jeszcze żyli. Inni, jak Krzysztof Wielicki lub Janusz Majer, mogą też poczuć się urażeni, i to bardzo.[…]

I szybko kieruje do Kurtyki pytanie:

[…] Gdzie był, gdy zmagaliśmy się z trudnymi sprawami – bez niego. Była do tego okazja osiem lat temu w Podlesicach, gdzie PZA zorganizował Szczyt Podlesicki o moralności w himalaizmie [wcześniej podobny szczyt odbył się w Gliwicach w 1987 r.]. Gdzie były wtedy jego światłe rady i kąśliwe uwagi? Dlaczego nie pokazał wtedy swojego zupełnie odrębnego punktu widzenia? Dobra refleksja pojawia się zwykle wtedy, gdy zderzają się ze sobą różne punkty widzenia. Więc pytam: gdzie wtedy byłeś, Wojtku? Dlaczego się schowałeś? Dlaczego wtedy nie chciałeś nic powiedzieć?

W dalszej części Pustelnik odnosi się do zarzutów związanych z odpowiedzialnością PZA za wspieranie “igrzysk śmierci”, czy też współuczestnictwo w anachronicznej i zarazem komercyjnej formule współczesnego himalaizmu.

Dostało się Polskiemu Związkowi Alpinizmu za współodpowiedzialność za „igrzyska śmierci”, jak nazwał górską aktywność polskich himalaistów Wojciech Kurtyka. Słusznie?
Przeczytałem wywiad kilka razy, aby niczego nie przeoczyć i żeby nie dać się ponieść emocjom, bo przy pierwszej lekturze mocnych opinii pojawiają się olbrzymie emocje, przy drugiej docierają szczegóły, a za trzecim razem intencje. Odrobiłem tę lekcję. Nie traktuję tych słów jako zarzutów pod adresem związku. Biorę je jako wyraz znanej w środowisku fantazji werbalnej Wojtka. I narzędzia użytego przez niego do podkreślenia pewnych bardzo bliskich mu wartości. Poza określeniami takimi jak „burdel”, „roboty wysokościowe”, „tandeta”, „disco polo” są u Kurtyki zdania, z którymi się zgadzam.

Pustelnik stara się spojrzeć na historię himalaizmu, tłumaczy zaangażowanie związku oraz wspinaczy w idee zdobywania ośmiotysięczników w zimie. Dostrzega pozytywy w uczestnictwie w tej odmianie himalaizmu, w którym wielu dostrzegało aspekt nie tylko historyczny, ale i sportowy i, co istotne, eksploracyjny. Podkreśla również, że: “Polski Himalaizm Zimowy w pierwotnie przyjętej formie stracił rację bytu. Nie ma już do niego chętnych, mimo istniejącego programu i pieniędzy. W sposób naturalny przekształca się w polski himalaizm sportowy (PHS)”.

Rozumiem, że Wojciech Kurtyka namalował koniec historii i jest to obraz rozkładu. Dla pana jest ciąg dalszy?
Wojtek mógł nie zauważyć – bo od dawna stał z boku, poza środowiskiem – że urosła nowa generacja wspinaczy. Mamy wielu nowych, młodych wilków. Zajmują się właśnie tym, co jest teraz najbardziej trendy na świecie: wspinaniem się po dużych ścianach, na średnich wysokościach, w górach mikstowych, czyli skalno-śnieżno-lodowych. Nie w głowie im największa wysokość. Chcą pokazać swoje możliwości techniczne. Będą się chcieli wspinać, ale nie sposobem oblężniczym. Ich to nie interesuje i dają temu wyraz.

Wiedzą zresztą, wszyscy wiemy, że Polski Himalaizm Zimowy w pierwotnie przyjętej formie stracił rację bytu. Nie ma już do niego chętnych mimo istniejącego programu i pieniędzy. W sposób naturalny przekształca się w polski himalaizm sportowy (PHS). Młodzi ludzie wzięli go w swoje ręce. W PHS obecnie uczestniczy 25 wspinaczy, a w „poczekalni” jest 19 kolejnych kandydatów, wszyscy między 21. a 50+ rokiem życia. Ich dokonania są weryfikowane przez PZA przed włączeniem do programu. Duża grupa powinna być już w Alpach, ale przeszkodziła temu pandemia i obóz pod Chamonix został przełożony. W czerwcu jedzie kolejna grupa w góry Kirgistanu, a inna do Pakistanu. To nowa jakość. Wkrótce grupa osiągnie porządne wyniki, choć nie wiem, czy za mojej kadencji jako szefa związku.

Całość wywiadu z Piotrem Pustelnikiem znajdziecie na stronach “Gazety Wyborczej: “Szef Polskiego Związku Alpinizmu: Gdzie byłeś, Wojciechu Kurtyko, gdy chcieliśmy się zmienić?”.




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    wyraz znanej w środowisku fantazji werbalnej [59]
    Prezes Pustelnik posłużył się elegancką frazą: ...wyraz znanej w środowisku…

    4-05-2021
    $więty