3 marca 2021 15:49

Kto ukradł śnieg, czyli 16. skitourowe święto w Zawoi: relacja

To była najbardziej nietypowa edycja Polar Sport Skitour. Właściwie to miało jej nie być, ale polarsportowa rodzina się uparła… i wbrew wszystkiemu zawody zrobiła: w maseczkach, w wersji covidowej, za to z taką samą jak co roku pasją. Mimo pandemii w tym roku po raz 16 udało się stworzyć jedyną w swoim rodzaju atmosferę tego skiturowego święta w Zawoi. 

Polar Sport Skitour (fot. Mateusz Knap)

***

Był 31 stycznia 2021 roku. W wypożyczalni skitourowej “Na Pięterku” przy ul. Siennej 15 w Krakowie siedzieli organizatorzy imprezy. Miny mieli nietęgie. – Ale jak to ma nie być zawodów – zmarszczył brwi Kudłaty Ze Wspinaczki***. – zawody przecież były od zawsze i tak powinno być i w tym roku – dodał. (to od zawsze, czyli od 16 lat – przyp. autora). Zapadło głuche milczenie, a uczestnicy spotkania z zadziwiającym zapałem przyglądali się swoim butom. Radzili tak sześć godzin. – To ja idę robić preordery – powiedział w końcu Ten Piotrek. – A ja nie – westchnął Jakiś Marcin. Andrzej Po Prostu Andrzej wymownie milczał i gapił się w papiery. Wybiła północ, w oddali słychać było hejnał.

Ale chłopaki wzięli się w garść i 26 lutego, dzień przed zawodami, wszystko było gotowe. No, prawie wszystko. – Panowie, nie ma śniegu na trasie! Do budynku PKL na Mosornym Groniu jak bomba wpadł Ten Piotrek. – Ktoś nam ukradł cały śnieg! Bierzcie plecaki, łopaty i idziemy sypać – dodał i z obłędem w oczach pobiegł po szpadel. Za nim jak jeden mąż pomaszerowali wolontariusze. Kudłaty Ze Wspinaczki zmiął w ustach przekleństwo i ruszył na Diablak, by stamtąd znosić śnieg na trasę. Jasiek Z Ludźmierza zaczął kręcić lody do okładania trasy, a Jakiś Marcin nie wiedział, w co ręce włożyć –  włożył do kieszeni. Pracowali bez wytchnienia całą noc. Ale nim poszli spać, próbowali zrobić jeszcze odprawę online. Okazało się jednak, że komuś było potrzebne wiadro do noszenia śniegu, a tam przecież był Internet. No i nie wyszło.

Rano wszystko było gotowe już naprawdę: na zawodników czekało prawie 11 km pięknej trasy i ponad 800 metrów przewyższenia, w tym podejście od dolnej stacji kolejki na sam szczyt Mosornego Gronia. Trasa miała być nieco dłuższa, ale rzeczywiście zabrakło śniegu, a to, co organizatorzy dosypali, ktoś w nocy bezczelnie ukradł. W efekcie w kilku miejscach zawodnicy musieli trochę pobiegać. Ale nikt głośno nie narzekał.

Polar Sport Skitour (fot. Mateusz Knap)

Polar Sport Skitour (fot. Hidden Horizon Press)

Na starcie stanęło prawie 170 osób, mali i duzi, dojrzali bardziej i ci wciąż niedojrzali; ludzie w fantazyjnych strojach i zawodnicy w gumach. Na dole trochę padało, na górze sypał śnieg. A dodajmy, że dzień wcześniej w Zawoi było prawie 18 stopni C. Z powodów pandemii nie było za to tym razem żadnych fajerwerków – przedszkola, testów sprzętu, warsztatów czy innych spotkań, a nawet tradycyjnego losowania nagród dla wszystkich uczestników. Te po raz pierwszy przeniesiono do Internetu w poniedziałek po zawodach.

Zaraza na szczęście nie złamała sponsorów, którzy jak co roku ufundowali masę nagród. Kto wygrał? Wszyscy, jak zwykle, a najbardziej dzieci, podopieczni fundacji “Na Start” im. Basi German. Organizatorzy zebrali na ich potrzeby i dla nich ponad 19 tys. złotych. I to jest największa wygrana.

Z kolei na mecie najszybciej zameldowali się Marcin Rzeszótko, Piotrek Andrzejewski i Artur Juszczak. Wśród kobiet triumfowały odpowiednio Iwona Januszyk, Miśka Witkowska i Iwona Górowska.

Polar Sport Skitour (fot. Mateusz Knap)

Taki to był ten XVI Polar Sport Skitour.

*** Wszystkie postaci są fikcyjne. Wszelkie podobieństwa do prawdziwych wydarzeń i osób są zupełnie przypadkowe i pozbawione sensu.

Tekst: autor nieznany, zasłyszane w sklepie w Zawoi. Notował Jakiś Marcin.




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum