K2: koniec zimowej wyprawy dla Magdaleny Gorzkowskiej
3 lutego Magdalena Gorzkowska ze względów zdrowotnych musiała zakończyć akcję górską na K2. Następnego dnia została ewakuowana śmigłowcem z bazy do Skardu. Oznacza to zakończenie wyprawy.

Magdalena Gorzkowska podczas ostatniego wyjścia z bazy (fot. mat. prasowe / Magdalena Gorzkowska / Oswald Rodrigo Pereira)
2 lutego himalaistka rozpoczęła atak szczytowy. Jego pierwszym etapem miało być dotarcie do obozu 1 na wysokości 6070 m. Magdalena Gorzkowska ruszyła do akcji po kilkudniowym zatruciu pokarmowym:
Byłam przekonana, że najgorsze już za mną, niestety wraz ze zdobywaniem wysokości, czułam się coraz gorzej. Nie byłam w stanie przyswajać jedzenia, płynów, a nawet leków. Ten etap powinien mi zająć około siedmiu godzin, a łącznie szłam 11,5 godz. Ostatnie parę godzin w ciemnościach i w przenikliwym zimnie. Po nocy spędzonej w obozie 1 czułam się jeszcze gorzej – zaczęłam odczuwać bardzo silne skurcze żołądka i ból brzucha. Dlatego jedyną rozsądną decyzją było wycofanie się do Bazy.
Na swoim Instagramie dodaje jeszcze:
Pomijając już ogromne wycieńczenie, moja czołówka przestała działać. Wszystko to działo się w terenie lodowym o nachyleniu co najmniej 50 stopni, nic nie widząc musiałam w zupełnych ciemnościach przepinać sprzęt, nie będąc pewną, czy wybieram właściwą linę. Szukałam po omacku skał do złapania i jednocześnie musiałam mnóstwo siły wkładać we wbijanie raków w lód, gdyż nie mogłam odnaleźć stopni. W podobnych okolicznościach przebiegała dalsza wspinaczka, już nie tylko w terenie lodowym. Mieliśmy ogromne opóźnienie czasowe. Na całe szczęście w pobliżu był Oswald, który czekał na mnie i nie zostawił mnie mimo tego, iż stracił czucie w stopach i dłoniach. Wiedziałam, że mimo wszystko musimy dotrzeć do C1. Wiatr wiał coraz silniejszy, temperatury przekraczały -40 stopni. Na ostatnich 50m dotarli do nas Szerpowie z herbatą i światłem. Już wtedy wiedziałam, że muszę ocenić realnie swoje siły i dalsze wyjście w górę jest głupotą.

Magdalena Gorzkowska podczas ostatniego wyjścia z bazy (fot. mat. prasowe / Magdalena Gorzkowska / Oswald Rodrigo Pereira)
Po zejściu, we współpracy z ubezpieczycielem i pakistańską armią, udało się sprawnie zorganizować ewakuację śmigłowcem.

Magdalena Gorzkowska podczas ostatniego wyjścia z bazy (fot. mat. prasowe / Magdalena Gorzkowska / Oswald Rodrigo Pereira)
Himalaistka przebywa aktualnie w Skardu. Po konsultacji lekarskiej zostanie podjęta decyzja o terminie powrotu do Polski.
Jestem już w Skardu, samo zmniejszenie wysokości dało mi ogromną poprawę zdrowia. Po raz pierwszy od 5 dni mam apetyt i ustał ból.
Informacja prasowa, Instagram Magdaleny Gorzkowskiej
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA