Uniki od etyki: czyli od Kurta Alberta do pop climbingu

Tekst w założeniu skierowany jest do osób wspinających się i rozumiejących uwarunkowania historyczne etyki wspinaczkowej. Ma też pomóc w uporządkowaniu definicji stylów, by odpowiadały sytuacjom, jakie spotyka się na co dzień w skałach. Nie jest poradnikiem dla początkujących ani odpowiedzią na „trudne” pytania dla ludzi spoza środowiska. Piszę go z własnej perspektywy, czyli wspinacza skalnego, który trochę wspinał się w górach, nie stroni od tradu i tradycji saskiej, miał też romans z boulderingiem i pojedyncze przygody ze wspinaniem zimowym i hakówką.

Jeśli przestrzegasz zasady trzech punktów, każda droga jest łatwa (fot. arch. Tomek Ślusarczyk)

***

Stojąc oszpejeni pod drogą i podejmując decyzję o oderwaniu się od ziemi musimy pokonać słabość fizyczną (trudność drogi wyrażona cyfrą) oraz psychiczną (ryzyko odpadnięcia). Wybieramy styl przejścia odpowiedni dla naszych możliwości. Właśnie ten delikatny balans pomiędzy fizyką a psychiką jest kluczowy dla zrozumienia idei wyzwania wspinaczkowego. Czy aby nie potłuc tyłka jesteśmy gotowi zejść nieco z trudności, czy może ze stylu?

Przed przejściem licytujemy (podobnie jak w grach karcianych, ale też np. w skoku o tyczce), jak trudną drogę atakujemy i na jakich zasadach. To nie wyróżnia wspinania od innych dyscyplin, w których również musimy myśleć taktycznie. Dopiero brak sędziów i zaufanie w dane słowo, które jest gwarancją zrobienia drogi, stanowią o wyjątkowości wspinania na tle innych sportów. Etyka, którą się kierujemy, musi być zatem przejrzysta i spójna wewnętrznie. Wówczas nie trzeba dzielić włosa na czworo i komplikować stylu niepotrzebnymi precedensami. Wyciągamy jednoznaczny wniosek z prostych zasad.

Ewolucja stylów

Wprawdzie style we wspinaniu zostały dawno zdefiniowane, lecz czas nie stoi przecież w miejscu. Pojawiają się kolejne pokolenia z nowymi pomysłami i nowinkami technicznymi. Warto więc prześledzić, jak style kształtowały się i ewoluowały na przestrzeni dekad.

Na początku było po prostu wspinanie, zespół stawał pod ścianą i pokonywał ją (najczęściej) klasycznie, startując od podstawy. Etyka wspinaczkowa kształtowała się na dużych ścianach, ale rzecz miała się podobnie także w skałach. Było to całkiem naturalne, a style były uniwersalne dla różnych dyscyplin. Później pojawiły się elementy sztucznych ułatwień, jako sposób przedostania się w wyższe partie ściany i połączenia klasycznych fragmentów drogi.

W miarę podnoszenia poprzeczki trudności skończyły się „zwykłe” przejścia. Pojawiły się loty oraz wiszenie w przelotach i azerowanie, czyli chwytanie haków i pętli. Zauważono też, że lina zrzucona z góry umożliwia bezstresowe próby, ale również otwiera oczy na nowe techniki wspinaczkowe. Weszliśmy w epokę uklasyczniania dróg, pokonywanych wcześniej jedynie za pomocą sztucznych ułatwień. To wtedy, w połowie lat 70. XX w. pojawiła się idea RP, która pozwoliła na trwałe odróżnić przejście klasyczne od hakowego. Kurt Albert za pomocą pędzla stawiał czerwone kropy na skale po każdym czystym prowadzeniu drogi. W Polsce rewolucja klasyczna także się rozpędzała, ale dominowały przejścia na wędkę poprzedzone długimi oblężeniami. Zmieniło się to na korzyść prowadzeń pod koniec tej samej dekady. Już wówczas okazało się, że w ramach klasycznego wspinania mieści się wiele wariantów, w ten sposób przejścia mogą być porównywane ze względu na powagę i włożony wysiłek mentalny.

Kiedyś

Od Kurta i poprzednich pokoleń otrzymaliśmy w spadku następujące style:

  • Onsight (OS) – najczystszy, wykluczający jakąkolwiek znajomość drogi. Pierwsza próba bez odpadnięcia, ale z możliwością zejścia do miejsca odpoczynkowego. Obowiązuje samodzielne zakładanie asekuracji (własnej lub wpinania ekspresów do stałych punktów).
  • Flash (FL) – stworzony dla asekuranta, który widzi przejście partnera i ma powieszone ekspresy.
  • Rotpunkt bez znajomości (RPbz) – kiedy po spalonej pierwszej próbie zjeżdżamy z ostatniego przelotu i atakujemy ponownie po wyciągnięciu liny z przelotów. Przeloty zakładamy samodzielnie na prowadzeniu i z pozycji wspinaczkowej.
  • Rotkreis (RK) – jw., lecz bez wyciągania liny z ostatniego przelotu, czyli część drogi de facto pokonujemy na wędkę. Obecnie nieuznawany za klasyczny w skałach, stosowany w górach, gdzie specyfika terenu jest bardziej skomplikowana.
  • Rotpunkt znając (RPz) – wariant, kiedy po odpadnięciu kontynuujemy wspinaczkę do stanowiska i po odpoczynku ponownie atakujemy po wyciągnięciu liny z przelotów. W tym przypadku przeloty również zakładamy samodzielnie na prowadzeniu i z pozycji wspinaczkowej.
  • Pink point (PP) – przejście z wcześniej założonymi przelotami (choćby jednym), najczęściej chodzi o prawidłowo osadzone kości, co jest trudniejsze niż samo powieszenie ekspresów w ringach. Przeloty zostają założone podczas patentowania, na wędkę albo od dołu.
  • All free (AF) – wspinamy się klasycznie, lecz w momencie zmęczenia zawisamy w przelocie. Po odpoczynku startujemy z ostatnich chwytów, wykluczone jest czynne wykorzystywanie przelotów. Styl współcześnie jest obecny w rejonach piaskowcowych o tradycji saskiej, jednak zauważmy, że jest to wciąż styl klasyczny.
  • Top rope (TR) – czyli wędka, droga ma być pokonana w ciągu.

Definicje sprzed pół wieku całkiem zgrabnie opisują możliwe opcje zachowań w trakcie prowadzenia. Jednak mamy jedno podstawowe założenie: aby zrobić drogę klasycznie nie możemy azerować i asekuracja zwykle jest zakładana z ręki w trakcie przejścia. To ciągle było bardzo naturalne podejście, oparte na prostych zasadach – bez kombinowania i stwarzania precedensów stylowych. Zawodnik wspinał się od dołu i tylko klasycznie. Zauważmy, że Kurt nie pisał nic o stawaniu na ringach, łapaniu się ekspresów, używaniu kija czy pierwszej bezpiecznej. Niestety, ww. style z czasem stają się coraz bardziej pojemne i przestają opisywać wszystkie niuanse. Nastąpiło bowiem zrównanie kilku różnych jakości, przez co tworzy się stylowy groch z kapustą.

Dziś

Obecnie w sportowym wspinaniu popularne są następujące sytuacje:

  • OS/FL – określeń tych używa się zupełnie dowolnie w zależności od fantazji i napalenia na przejście. W obecnych czasach, gdy nagrywa się przejścia, zdradza patenty na portalach społecznościowych [8a.numbers] i w niektórych przewodnikach, a w skałach jest ciągły ruch, znaczone są chwyty i przejścia są głośno komentowane, trudno jest nic o drodze nie wiedzieć.
  • RP/PP – nastąpiło zrównanie tych stylów we wspinaczce sportowej, a próby porozumienia purystów z liberałami raczej nie doprowadzą do zbliżenia stanowisk. Czy jednak da się porównać przejście z powieszonymi ekspresami i przejście z ich wieszaniem? Wiadomo, że z powieszonymi jest łatwiej. Mniej ruchów, mniejsze wyjścia nad przelot i więcej możliwości przyjęcia pozycji wpinkowej. Nie same ekspresy w ringach decydują jednak o obniżeniu stylu, ale ich equalizacja (dobranie odpowiednich długości ekspresów, przedłużanie) i dublowanie tzw. przedłużkami. We wspinaniu tradowym w ogóle tej dyskusji się nie prowadzi, tu sytuacja jest klarowna.
  • A0/AF – patentowanie podczas przedprzejścia lub w momencie spalenia OS: obecnie nieprzestrzegane są zasady wspinaczki klasycznej, w celu powieszenia wędki od dołu wszystkie chwyty są dozwolone.
  • TR – tu sytuacja jest prosta jak dawniej.

Czy to wyczerpuje wszystkie opcje zachowań? Bynajmniej. Pozostaje luka na nowinki techniczne i różne sztuczki, które pojawiają się w imię podnoszenia życiówki lub po prostu zwykłej wygody. W zamian zmniejsza się obciążenie psychiczne, a we wspinaniu zaczyna się liczyć głównie efekt końcowy. Prowadzenie, czyli wykonanie wszystkich ruchów w ciągu, odbywa się bez zbędnego zawracania sobie głowy etyką wspinaczkową. Część z nas po prostu nie akceptuje ryzyka. Tłumaczenia bywają różne: przecież to dziecko…; mam rodzinę na utrzymaniu…; jak się skasuję, to wypadnę z makrocyklu…etc. Wspinacze, którzy uważają ryzyko za naturalną część wyzwania, są na straconej pozycji i spychani są do pozycji nieszkodliwych dziwaków.

Obserwuje się przecież wielokrotne użycie sztywnego ekspresa, zamienianego po trudnym ruchu na zwykły (widziałem nawet dwa, po jednym z każdej strony uprzęży). Niemal nikt nie zawraca sobie głowy zdejmowaniem ekspresów przed kolejną próbą, a nawet przewiesza się je w trakcie zjazdu z poprzedniej drogi. Podobnie jest z dopięciem liny do sąsiedniej drogi czy wieszaniem kilkumetrowych przedłużek. O haczeniu z pomocą tyczki, albo darciu z ekspresów nie wspominam, bo to najczęściej najszybszy sposób na osiągnięcie stanowiska.

Granice stylu

Jednak dopiero wieszanie ekspresów z tyczki przed próbą OS budzi mój sprzeciw, podobnie jak dublowanie przelotów. Opiszę to na przykładzie drogi Kant Fabka na Kołoczku. To syte VI.4+ z końca lat 80., obite według starej szkoły – nowe ringi są w tych samych miejscach (na pewno w kruksie) co oryginalne. Pierwszy jest dosyć wysoko, ale sprężyć się trzeba jedynie w momencie wpinki. Drugi spoko. Następnie bez restu wchodzi się w kluczową sekwencję [ok. 5 długich ruchów z poprawkami], zakończoną strzałem z wyważającej pozycji. Ruchów jest mało, chwyty niewielkie, naprawdę jest trudno. 3. wpinka kończy trudności. Psychę ryje strzał z nogami na tarcie, stojąc zaledwie pół metra nad przelotem. Można to zrobić na trzy sposoby:

  • doładować, aby zwiększyć pewność ruchu, zacisnąć zęby i strzelić przed wpinką;
  • doładować jeszcze bardziej, przedłużyć 3. wpinkę, tak by wpiąć się przed strzałem ze słabych chwytów, w zamian później zwiększa się runout;
  • przedłużyć 3. wpinkę wystarczająco nisko do dobrych chwytów nad 2. wpinką oraz dodatkowo wpiąć zwykły ekspres w ten sam 3. ring – to tzw. przedłużka, czyli w rzeczywistości sztuczne zwiększenie liczby wpinek. Wpinamy się dwa razy do tego samego ringa.

Według mnie dwie pierwsze sytuacje są ok., trzecia zaś niedopuszczalna w ramach tego samego stylu. To nie mogą być trzy porównywalne przejścia RP. Kiedy zabraknie odwagi jeden musi doładować, inny może przycwaniaczyć. Jeden ma 3 wpinki, inny – 4 lub więcej, bo i kolejne ringi są w dużych odległościach. Na tym przykładzie dobrze widać, że nie każde wiszące ekspresy są wyróżnikiem gorszej jakości, ale wiszące odpowiednio długie albo zdublowane już tak. Przedłużając ekspresy, optymalizując ich długość, redukujemy RP do PP. W moim pojęciu najbardziej obniża styl przepinanie liny nad głową w nieuprawnione przeloty, czyli wspomniane dublowanie wpinek. Często prowadzi to do zupełnej likwidacji ryzyka lotu, ponieważ nie wychodzimy nad przelot. Proponuję nazwę POP dla stylu, w którym dla prowadzącego liczą się tylko wykonane w ciągu ruchy. Oznaczać to będzie styl popularny, jednocześnie nazwą bardzo ładnie nawiązujący do wcześniejszego PP.

Drugie wrażliwe miejsce na Kancie Fabka to 1. wpinka, ale bezpieczne wpinki zostały już przecież przedyskutowane na wszystkie sposoby. Wynika stąd jedynie, że spór jest nierozwiązywalny. Puryści brzydzą się pierwszą bezpieczną, przedstawiciele pop climbingu nie widzą w tym problemu. Ponieważ jednak lina wisi w ekspresie poza zasięgiem z ziemi, to mamy do czynienia z innym stylem (nie jest to wędka, ponieważ nie wisi ze stanowiska). Podobnie jak w powyższym przypadku, gdy mamy linę z góry, styl proponuję redukować do POP.

Co jednak w sytuacji startu z wpiętą liną przy pierwszej próbie bez znajomości? Pomyślmy, jak taka wpinka zostaje wykonana przed próbą OS. Wpinamy ją z boku lub z kija, w międzyczasie lustrując drogę lub „obmacując” kijem skałę. Albo wpina nam ją kolega, który w tym momencie chwyta skały, ale też wiesza ekspres zamkiem w dobrą stronę, bo widzi drogę z bliska. Zdaję sobie sprawę, że te dywagacje zaczynają brnąć w stronę absurdu, lecz żeby sytuacja była czysta, uważam, że pierwszą bezpieczną powinno się wykluczyć przy przejściu OS. Dlatego ten styl jest tak cenny. Jeżeli wiemy, że droga jest niebezpieczna, to mamy FL; jeżeli tylko podejrzewamy, że jest niebezpieczna, to musimy albo wysilić się mentalnie albo wieszamy linę z góry, trudno. Żeby jakoś ten dylemat rozwiązać proponuję uznać bezpieczną wpinkę przy stylu FL w wyjątkowo ryzykownych sytuacjach. Wiadomo, że każdy inaczej odczuwa niebezpieczeństwo, ale bezrefleksyjne zakładanie tzw. pierwszej bezpiecznej wydaje się pozbawione sensu.

Reasumując, otrzymujemy częściowo nowe definicje stylów w znanym opakowaniu. Dzięki temu będziemy mogli wrócić do źródeł, by porównać jakość przejść poprzednich pokoleń z obecnymi. W imię bezpieczeństwa możemy prowadzić drogi w gorszym stylu, lecz z szacunku do starych mistrzów informujmy o wszelkich aspektach własnych przejść rzetelnie. Nie tylko po to, by uniknąć później kłopotliwych pytań, lecz by topowe onsajty były kamieniami milowymi historii wspinania.

Oczywiście nie unikniemy sytuacji naginania stylu w imię „sławy”, w końcu jesteśmy tylko ludźmi. To delikatny problem. Powody takiego postępowania zawsze da się jakoś wytłumaczyć, lecz akceptowanie tego i przyjęcie za zgodne z duchem nowych czasów nie powinno mieć miejsca. Ciągle mówimy o stylu i trudności psychicznej w oderwaniu od cyfry. Wiadomo, że obecne trudności techniczne są dla ojców wspinaczki klasycznej niewyobrażalne, jednak nie może być tak, że dla nas niewyobrażalne staje się przestrzeganie etyki. Nie można uznać tego za normę. To, co nazywamy etyką wspinaczkową, powinno pozostać zbiorem niezmiennych wytycznych bez modyfikowania w chwilach słabości. Powinniśmy raczej dążyć do poprawiania własnego stylu wspinania.

Definicje stylów

W tym miejscu można by tekst zakończyć. Sytuacja została opisana, a wnioski każdy wyciągnie sam. Można jednak pokusić się o zdefiniowanie stylów wspinania dla dróg sportowych, tak by odpowiadały współczesnym czasom (trad rządzi się swoimi prawami, a zakładanie przelotów na prowadzeniu jest podstawą wartościowania stylu przejścia):

  • OS – najczystszy, wykluczający jakąkolwiek znajomość drogi lub nawet jej najłatwiejszego fragmentu. Tylko jedna próba bez sztuczek z zeskakiwaniem, czy schodzeniem spod łańcucha na ziemię. Redukuje się do FL np. po usłyszeniu: dajesz, tam sobie odpoczniesz, albo po przeczytaniu: trudna do odnalezienia dziurka nad okapem. Ekspresy mogą wisieć, ale jeżeli zostały specjalnie zawieszone z tyczki lub wiszą poprzedłużane przejście redukuje się do FL.
  • FL – dużo słabsza wersja OS, pierwsza próba bez wcześniejszego dotykania skały, ale z wszelkimi możliwymi informacjami, jak np. obserwacja wspinacza, podpowiedzi czy opisy kruksa lub studiowanie filmów. Bardzo pojemna definicja, aż do precyzyjnej nawigacji przez osobę znającą bezbłędnie drogę przy rozwieszonych ekspresach. Pierwsza bezpieczna może być dopuszczona wyłącznie w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia.
  • RP – druga i kolejne próby po spalonym OS lub FL oraz przejście drogi zapatentowanej, czyli znanej z wędki. RP to również przejście po lustracji drogi ze zjazdu oraz ze znajomością wspólnego odcinka innej drogi (nawet dojściowego rzęchu). Ekspresy mogą wisieć założone podczas wcześniejszej próby, ale jeżeli zostały specjalnie zawieszone ze zjazdu lub tyczki czy też poprzedłużane redukuje to przejście do PP.
  • PP – słabsza wersja RP przy rozwieszonych wcześniej ekspresach oraz w sytuacji, gdy długości przelotów są celowo zoptymalizowane lub np. przyplastrowane w poziomie, ale bez dublowania.
  • POP – każdy przypadek nadużycia ww. zasad, nadprogramowe przewieszanie liny nad głowę (nie mówię o zwykłej wpince). Będzie to RP i PP z pierwszą bezpieczną lub z dublowaniem wpinek, użyciem sztywnego ekspresa czy wpinaniem liny w sąsiednią drogę. Wynika z tego, że POP jest najsłabszym stylem klasycznym, jednocześnie bardzo obecnie rozpowszechnionym.

Pozostały style służące do patentowania drogi. Należy je uznać za przedprzejście, po którym nie mamy prawa ogłosić, że zrobiliśmy drogę:

  • TR – wędka
  • A0 + AF – hakówka

Grzegorz Rettinger




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    OS [1]
    Tak go widziałem 13 lat temu i widzę nadal https://forum.wspinanie.pl/read.php?7,281468,281468#msg-281468

    16-06-2020
    Blondas

    Jak porównać nieporównywalne? [51]
    > Dzięki temu będziemy mogli wrócić do źródeł, by porównać…

    16-06-2020
    Freddie Chopin

    Co z nieracjonalnym obijaniem? [11]
    Generalnie się zgadzam z tezami zawartymi w artykule. Styl przejścia…

    16-06-2020
    PJ22

    Problem niby racjonalny, ale... [4]
    Po pierwsze; ciekawy artykuł, wreszcie coś co można przeczytać. Do…

    16-06-2020
    Tony

    Tego typu artykuły to szczyt głupoty [112]
    Autor artykułu i ludzie odpowiedzialni za jego publikację nie zdają…

    17-06-2020
    totoscilachi

    Parę słów na temat GU i HP? [6]
    A może (bo jest co nieco o tradzie) by tak…

    17-06-2020
    bollullos

    Tylko 2 style we wspinaniu sportowym? [3]
    Nie rozumiem po co dokładać "nowe" style, skoro od lat…

    19-06-2020
    Mjr