15 kwietnia 2020 09:36

“Water World” 9a i samotnie z liną na Jastrzębniku: Łukasz Dudek o minionym sezonie zimowym

Łukasz Dudek (KW Częstochowa) opowiada nam o swoim ostatnim sezonie zimowym. W opowieści nie brakuje klasowych przejść solo z liną, czyli w stylu, który Łukasz preferuje w ostatnim czasie szczególnie. W ten sposób padły Era Wodnika VI.7 i Climbing Tribe VI.6+/7 na Jastrzębniku. Wcześniej Łukasz pojechał podreperować formę do Ospu, gdzie zrobił 3. przejście (już normalnie) niesamowitej Water World 9a Klemena Bečana.

Łukasz w morzu skał – “Water World” 9a, Pajkova Streha, Osp (fot. Aneta Niźnik)

***

Water World 9a

Tegoroczna zima, a w zasadzie przedłużona jesień, dawała okazję do ciągłej aktywności w skałach. Po zeszłorocznej nauce stylu solo z liną plany na ten rok miały być kontynuacją ubiegłego. Obecnie patenty na asekurację mam opanowane w zadowalający dla mnie sposób, więc mogłem skupić się już na samej trudności pokonywanych dróg. Najważniejszy czynnik pozwalający na sprawne pokonywanie dróg z autoasekuracją to przede wszystkim przygotowanie fizyczne. W tym celu udałem się w styczniu do Ospu na drogę Water World 9a, znajdującą się w najbardziej imponującym sektorze w okolicy – Pajkova streha. Potężna grota, a w niej królewskie linie dochodzące do 60 m długości. Kto jeździ do Ospu, a nie wspinał się jeszcze w tym miejscu, niech żałuje!

Water World jest jedną z tych dróg, gdzie wykonanie z miejsca poszczególnych ruchów nie sprawia większych problemów, natomiast po połączeniu ich w całość wszystko diametralnie się zmienia. W efekcie spadałem na przechwytach, z których wydawało się, że nie jest to możliwe. Koniec końców po n-tej optymalizacji drogi w finalnej próbie przeszedłem ją bez większych problemów. Linia ta przypomniała mi, że wspinanie to głównie spokój i cierpliwość.

Rodzinne zabawy w grocie (fot. Aneta Niźnik)

Jastrzębnik, a tam solo z liną Era Wodnika i Climbing Tribe

Powrót na jurajskie ściany zaowocował pokonaniem w stylu solo z liną dwóch dróg na Jastrzębniku: Ery Wodnika VI.7 i Climbing Tribe VI.6+/7. Pierwsza z nich to linia autorstwa Marcina Wszołka. Rozwiązuje gładką przestrzeń na “plecach” Jastrzębnika. Trudności w lekko przewieszonej skale po bardzo małych chwytach i bardzo słabych stopniach. Myślę, że jest to górna granica tego stopnia. Marcin bardzo asekuracyjnie wycenił swoją zdobycz. Droga zajęła mi kilka wyjazdów i jest najtrudniejszą, jaką zrobiłem w stylu solo z liną.

Druga z pokonanych dróg to kombinacja Rafała Porębskiego. Połączenie Ataku Lukrecji z drogą Mata Hari. Dzięki temu zabiegowi otrzymujemy jedną z najbardziej ciągowych dróg na Jurze! Polecam!

***

Doświadczenie z zimy pokazało mi, że najtrudniejsze drogi pokonane w stylu solo z liną są o około stopień łatwiejsze niż te pokonywane w sposób tradycyjny, czyli z partnerem. W moim przypadku stosunek ten wynosi 8c do 9a. Dla mnie ta informacja jest ważna z perspektywy planowania potencjalnych wspinaczek po wielowyciągowych drogach alpejskich. Jeśli nawet nie w tym roku, to w przyszłym z pewnością się przyda.

Łukasz Dudek




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    że jak?? [2]
    [...] Doświadczenie z zimy pokazało mi, że najtrudniejsze drogi pokonane…

    15-04-2020
    radko