Od Kaukazu do Tokio – historia zawodów wspinaczkowych. Cz. 1 Wschodni nurt (1947-1986)

Współzawodnictwo ma różne oblicza. Jedno z kryteriów, które przykłada się do tego zjawiska, nawiązuje do tego, w jakim wymiarze się ona toczy – w głowie człowieka (tylko), czy też w obserwowanej rzeczywistości. W pierwszym przypadku mówimy o tzw. rywalizacji subiektywnej, w drugim o obiektywnej. Dlaczego o tym wspominam? Po pierwsze – bo każdy artykuł trzeba jakoś zacząć, a po drugie – już bardziej na serio, dlatego, że w subiektywnym wymiarze wspinacze (przynajmniej niektórzy) konkurowali ze sobą niemal od zawsze, niezależnie od tego, czy skłonni byli się do tego przyznawać, czy nie. Wiadomo, że zawsze lepiej jest być tym pierwszym.  Jednak idea rywalizowania na gruncie wspinaczki – i tym razem już nomen omen: obiektywnie – najpełniejsze ucieleśnienie znalazła i wciąż znajduje w zawodach wspinaczkowych.

***

Jak to pierwej bywało – Kaukaz

Na pomysł ich rozgrywania jako pierwsi wpadli Rosjanie, a konkretnie jeden człowiek, którego można śmiało określić ojcem naszego sportu – nie tylko duchowym. Nazywał się Iwan Josifowicz Antonowicz (1909-1994) i był całkiem niezłym alpinistą. Za zasługi na tym polu na początku 1941 r. otrzymał tytuł Mistrza Sportu ZSRR. Wkrótce jednak, jak pamiętamy z historii, obu obdarzonych wąsikami dyktatorów z sojuszników przedzierzgnęło się w zaciekłych wrogów, a Związek Radziecki znalazł się z Niemcami w stanie wojny. Powrót do działalności wspinaczkowej był możliwy dopiero po zakończeniu działań wojennych, co zresztą jak na skalę zniszczeń nastąpiło zdumiewająco szybko. Szkolenie młodych adeptów górskich wspinaczek szło jednak niemrawo, z uwagi na nie najlepszą kon­dycję tych ostatnich. Zresztą trudno oczekiwać po wyniszczonym narodzie, żeby tryskał kondycją fizyczną. Fakt faktem, że nad kondycją kursantów należało popracować. I wówczas to Antonowicz wpadł na iście szatański/genialny pomysł.

Trudno stwierdzić, czy czytał coś o tzw. motywacyjnej funkcji rywalizacji, nie zmienia to jednak faktu, że doszedł do wniosku, że jak się ludziom każe ćwiczyć w wolnych chwilach, to pewnie większości się po prostu nie będzie chciało, ale jeśli będą mieli ze sobą rywalizować, można być niemal pewnym, że każdy sam o siebie zadba, byle tylko nie okazać się gorszym od kolegi. Podobno już w 1945 r. zaczął eksperymentować z czymś w rodzaju zawodów boulderowych, jednak pierwsze zawody z prawdziwego zdarzenia – z zasadami, oprawą i nagrodami – zorganizowano w trakcie odbywającego się w 1947 r. na Polanie Dombajskiej w Kaukazie Za­chodnim obozie o szumnej zresztą nazwie: „Błyskawica”. Intencja zawodów też była nie byle jaka – świętowanie 30. rocznicy powstania ZSRR. Tak, tak, rocznice powstania partii, urodzin Stalina, Lenina i kogo tam jeszcze to były zdecydowanie okazje, które należało świętować, a wspinaczka nie mogła się spod tego schematu wyłamywać.

Do startu w tej imprezie póki co dopuszczono jedynie kadrę instruktorską, która miała do przejścia dwie drogi: wejście i zejście ścianą oraz 30-metrowy trawers nisko nad ziemią. O zwycię­stwie decydowała suma czasów wykonania obu zadań. Na marginesie jako ciekawostkę można przytoczyć fakt wygrania konkurencji kobiecej przez niejaką Antoninę Leontiejewną – „w cywilu” będącą żoną Antonowicza. Zainteresowanie zawodami okazało się tak duże, że kolejne zorganizowano już w tydzień później, poszerzając grono startujących o ekipy ze wszystkich trzech przebywających w rejonie obozów. Rzecz jasna taka impreza nie mogła ujść uwadze żadnym „czynnikom oficjalnym”. Na szczęście Kierownictwo Sportu Wysokogórskiego przy Związkach Zawodowych nie tylko nie dopatrzyło się w nich niczego zdrożnego, ale wręcz postanowiło, że inicjatywa warta jest rozwijania.

I tak oto w 1948 r. w wąwozie Adyłsu na Kakukazie zorganizowano kolejne, w pewnym sensie pierwsze w pełni oficjalne zawody we wspinaczce skalnej, a sam Antonowicz stał się nie tylko spirytus movens tego nurtu aktywności wspinaczkowej, ale także przewodniczącym utworzonej w latach 60. instytucji o nazwie – uwaga, uwaga! – Komitetu Sportowej Wspinaczki Skalnej przy Federacji Alpinizmu ZSRR. I tak to wspinaczka stała się sportem w pełnym tego słowa znaczeniu wraz z całym (dobrym i niedobrym) dobrodziejstwem inwentarza. Do tego ostatniego należał jeszcze jeden bardzo istotny element, wręcz konstytucyjny dla sportu: przepisy.

Pierwsze spisane “przepisy sportowe”

Nie mówimy tu o niepisanych regułach, które są albo nie są uznawane w jakimś środowisku, definiują styl(-e) prowadzenia działalności, czy też różne „tak, ale…” wartościujące przejścia wspinaczkowe i nadające im nawet wymiar etyczny. Wprawdzie niektóre z nich przybierały formę pisaną, jak opublikowane po raz pierwszy w 1913 r. reguły piaskowcowe Rudolfa Fehrmana, ale nic z tego nie było tym, czemu można przypisać miano „przepisów sportowych”. Na takowe w pełni zasługują dopiero napisane przez – a jakże – Antonowicza Skałołazanije – Prawiła soriewnowanij, których stopień szczegółowości niewiele odbiegał od dzisiejszych. Wprawdzie to czas wspinaczki uczyniono głównym kryterium klasyfikacyjnym w całej koncepcji radzieckich zawodów, jednakże, w zależ­ności od rodzaju konkurencji, brano pod uwagę także inne elementy.

I tak w tzw. systemie dombajskim ocenie podlegały czas przejścia drogi przez zespół i technika asekuracji, za które przyznawano punkty, wyliczane zresztą ze specjalnych tabel lub matematycznych wzorów. W innej odmianie zawodów, tzw. syste­mie krymskim, oceniano technikę asekuracji, orientację w ścianie (odchylenia drogi pokonywanej przez prowadzącego od linii uznanej za wzorcową) i osiągniętą wysokość (zespół miał 30 minut na to, by zajść jak najwyżej, a po upływie tego czasu mierzono tzw. wysokość podejścia, definiowaną jako najwyższy punkt osiągnięty przez drugiego na linie). Jako że Excela jeszcze nie było, sędziom przydawało się co nieco wrażliwości matematycznej do szybkiego i dokładnego wyprowadzania wyników na podstawie stosownych wzorów.

Przykładowe strony przepisów zawodów we wspinaczce sportowej” I. Antonowicza (skan z archiwum autora )

W obu w/w „systemach” oceniany był zespół. Rozgrywano jednak także konkurencje indywidualną, a właściwie trzy: indywidualną, indywidualną parami na dwóch równoległych drogach oraz indywidualną na samodzielnie wybranej drodze. W tym ostatnim przypadku poza czasem wspinaczki ocenie podlegała także jej technika w rozumieniu wyboru drogi na ścianie. Smaczku tym konkurencjom dodawał fakt, że zawodnicy biegali po ścianach wysokości Sokolicy w Dolinie Będkowskiej, a bywało, że i jeszcze wyższych, więc współczesny 15-metrowy „standard” może się, delikatnie mówiąc, schować.

Podsumowując, eksperyment z zawodami okazał się nad wyraz udany.

Radziecka myśl treningowa

Mniej w więcej w tym samym czasie (lata 50.) w USA niejaki Harvey T. Carter także zorganizował zawody, tyle że w boulderingu (!), ale był to tak niewiele znaczący epizod, że zapewne mało kto o nim pamięta. W analogicznym okresie w ZSRR rozwinął się już regularny system zawodów, specjalistycznych kursów sędziowskich i treningu. Teoria treningu rozwijała się w ZSRR całkiem nieźle i stała na wysokim poziomie.  Sport miał być jednym z najważniejszych oręży w walce z kapitalistycznym Zachodem. Dość powiedzieć, że po rozpadzie Kraju Rad najwybitniejsi teoretycy treningu sportowego, jak Jurij Wierchoszański, Tudor Bompa, Władimir Zaciorski czy Lew Matwiejew byli rozchwytywani przez uczelnie z Kanady, USA czy Izraela.

Dorobek radzieckiej myśli treningowej nie pozostał bez wpływu na wspinaczkę, a książki, takie jak wydana w latach 80. Podgotowka skałołaza Piratinskiego, mogą miejscami zaskakiwać innowacyjnością niektórych rozwiązań. Także technicznych – mało kto zapewne pamięta, że jedne z pierwszych na świecie sztucznych ścian wspinaczkowych zaczęto budować w latach 60. właśnie w ZSRR. Wprawdzie w tym samym czasie na Zachodzie Europy także zaczęły pojawiać się opracowania dotyczące treningu wspinaczkowego – niektóre całkiem fachowe, jak Sportklettern heute Wolfganga Güllicha i Andreasa Kubina, inne bardziej przyciągające nazwiskami autorów i będące bardziej ich poglądami i przemyśleniami bez specjalnego osadzenia w naukach o sporcie, jak Grimper! Patricka Edlingera – jednak nie sposób jest odmówić Rosjanom pierwszeństwa, tak w zakresie samej koncepcji, że pod kątem wspinania można trenować (a nie po prostu się wspinać), jak i osadzenia tego procesu w szerszej refleksji.

Dość powiedzieć, że już w roku 1970 w Sputniku Alpinizma ukazał się artykuł o jakże znamiennym tytule „O treningu we wspinaczce sportowej”. Czy zasługuje na miano pierwszej na świecie publikacji o treningu we wspinaczce i to na dodatek pod kątem zawodów wspinaczkowych? Pewności nie mam, ale śmiem twierdzić, że odpowiedź twierdząca jest tą, która daje największe szanse wygrania zakładu, gdyby ktoś się na takowy zdecydował.

Ruszyło z kopyta…

Choć zawody wspinaczkowe trafiły nawet do Krasnojarska na Syberii (i to już w 1949 r., a o ile piszącemu te słowa wiadomo są tam rozgrywane po dziś dzień), to jednak warunki geograficzne, klimatyczne i kulturowe (w tym zwłaszcza infrastruktura wypoczynkowo-rekreacyjna) sprawiły, że największe imprezy rozgrywano na Krymie, a ich widownia miała sięgać nawet 3,5 tysiąca ludzi. Rosnąca popularność i docieranie organizacyjne zawodów wspinaczkowych zaowocowały zorganizowaniem im­prez, którym nadano oficjalny status Mistrzostw ZSRR we Wspinaczce Sportowej. Pierwsze zawody tej rangi rozegrano je­sienią 1955 r., drugie 10 lat później, ale od połowy lat 60. ruszyło już kopyta – a konkretnie w cyklu rocznym. Lata 60. były dla wspinaczki sportowej także o tyle przełomowe, że Rosjanie postanowili pochwalić się swoim „wynalazkiem” przed resztą świata, informując o nim w 1967 r. na ze­braniu UIAA w Madrycie, a w wydanym dwa lata później „Biuletynie UIAA” ukazał się pierwszy z serii artykułów poświęconych wspi­naczce zawodniczej autorstwa, a jakże, Antonowicza.

Ceremonia otwarcia Mistrzostw Związków Zawodowych w Jałcie, 1966 r. (fot. A. Piratinsky. 50 years of climbing competitions in Russia. The Bulletin of the UIAA. World Mountaineering+CLimbing”, 2, 1998)

Ponieważ wielu delegatów wyra­ziło chęć obejrzenia takich zawodów, na Mistrzostwa w 1971 r. za­proszono obserwatorów z zagranicy: Austrii, Węgier, Włoch, Hiszpanii, Mongolii, Niemiec, Czechosłowacji, Jugosławii, Rumunii i Polski. Zainteresowanie, jakie wzbudziły zawody, było na tyle duże, że postanowiono uczynić kolejny krok i zorganizować imprezę, w której „innostrańcy” mogliby nie tylko pooglądać „biegających” obywateli Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, ale także sami wziąć udział w skalnym współzawodnictwie. Najłatwiej rzecz jasna zagranicznym gościom było zorganizować zawody we własnych krajach. I to zresztą bardzo szybko się stało. Nie wiem wprawdzie, jak wyglądało to w każdym z wymienionych przypadków, ale na polską edycję zawodów wspinaczkowych nie przyszło czekać zbyt długo. Najprawdopodobniej debiut miał miejsce w kwietniu 1972 r. w Podlesicach pod postacią Otwartych Mistrzostw Warszawy, po których wkrótce zorganizowane zostały kolejne dwie imprezy, składające się łącznie na Puchar „Direttissimy”. Rok później zawody o charakterze ogólnopolskim rozegrano w Bolechowicach.

Zawody wspinaczkowe o Puchar Abałakowa rozgrywane w Krasnojarsku na Syberii, 1979 r. (fot. A. Piratinsky. 50 years of climbing competitions in Russia. The Bulletin of the UIAA. World Mountaineering+CLimbing”, 2, 1998)

Wróćmy jednak do świata. Okazja do współzawodniczenia w szerokim międzynarodowym towarzystwie nadarzyła się w 1976 r., kiedy to zorganizowano zostały pierwsze zawody, którym takim właśnie charakter nadano. Ku niewątpliwej satysfakcji Rosjan ekipy z Austrii, Francji, Japonii, NRD, RFN, Rumunii i Polski nie dały im rady. Warto wszakże odnotować, że nasi reprezentanci zajęli w tych zawodach czwarte miejsce w konkurencji zespołowej (A. Lwow-J. Zając) i piąte w indywi­dualnej (A. Lwow). Nie były to jednak pierwsze zawody międzynarodowe w ogóle, więc raczej zaakcentować należy przymiotnik „szeroki” przy rzeczowniku „towarzystwo”, bo już wcześniej tu i ówdzie pojawiały się imprezy krajowe, lecz o charakterze otwartym na przybyszów spoza granic organizatora. Choćby rodzime I Międzynarodowe Wspinaczkowe Mistrzostwa Polski rozegrane w 1974 r. w Dolinie Będkowskiej, w których „nasi” mogli się pościgać w towarzystwie Czechosłowaków i Niemców.

Wracając do zawodów radzieckich, począwszy od 1976 r., stały się one regularną imprezą – organizowaną co dwa lata, czyli de facto czymś na kształt pierwszego pucharu świata we wspinaczce (celowo jednak piszę tę nazwę z małej litery).

Jakby tego było mało, temat wspinaczki pojawił się, uwaga, uwaga, w łonie samego MKOl-u! Tak, tak pomysły włączenia wspinaczki w poczet igrzysk olimpijskich nie pojawiły się bynajmniej w naszych czasach, tyle że w tamtych w czasach jeszcze bez widoków na rychłe ucieleśnienie.

Nieco pożółkła wskutek upływu czasu odznaka pamiątkowa Międzynarodowych Mistrzostw Wspinaczkowych z 1979 r. (fot. arch. autora)

Pierwszy historii puchar kontynentalny, czyli Puchar Europy

Szczyt prestiżu zawody „made in USSR” osiągnęły w 1986 r., kiedy to nadano im nieoficjalny status Pucharu Europy. Duża w tym zasługa wybranego rok wcześniej na prezydenta UIAA Carla Sganziniego (przychylnego tej idei) i mocno lobbującego na rzecz zawodów prezesa rosyjskiej federacji alpinistycznej E. Mysłowskiego, których starania były zresztą o tyle ułatwione, że na Otwartych Mistrzostwach ZSRR w 1984 r. pojawili się Francuzi, od paru lat nadający w Europie ton rodzącej się ekstremalnej wspinaczce skalnej („styl francuski”!). Nie tylko się pojawili, ale w dodatku w „jakim zestawie”! Największą gwiazdą delegacji był bowiem sam Jacky Godoffe, a jakby tego było mało ekipę (zachodnio)niemiecką reprezentował Wolfgang Güllich. Obaj zresztą całkiem dobrze się spisali, zajmując odpowiednio 2. i 4. miejsce, notabene będąc jednymi z 7 osób (z ogólnej liczby 55 zawodników), które zdołały przebiec całą drogę konkursową. Tak więc pierwszy historii puchar kontynentalny stał się faktem, nawet jeśli ów status był wciąż nie-w-pełni-formalny.

Złoty medal Andrzeja Marcisza za zwycięstwo na długiej drodze w 1986 roku na Krymie

Złoty medal Andrzeja Marcisza za zwycięstwo na długiej drodze w 1986 roku na Krymie

Zawody te są warte odnotowania z dwóch innych jeszcze powodów. Po pierwsze, z faktu autentycznie doborowej obsady, wśród której znalazł się między innymi Stefan Glowacz. Po drugie, były to pierwsze zawody, na których Rosjanie dostali łupnia! A co dla nas ważniejsze, tego łupnia dał im Andrzej Marcisz. Dotyczyło to wprawdzie jednej konkurencji, ale i tak była to sytuacja bez precedensu w całej historii radzieckich zawodów. O ile dobrze sobie przypominam z rozmowy z Jędrkiem, wspominał on, że sędziowie zdrowo się głowili, żeby zrzucić go z piedestału…

Szkoda jedynie, że to historyczne wydarzenie zostało przyćmione pojawieniem się nowej formuły zawodów, bardziej odpowiadającej duchowi czasów. To wszak czas ekspansji ekstremalnej wspinaczki skalnej, której idea zasadzała się na przesuwaniu granic ludzkich możliwości w trudnościach dróg, eksperymentowanie z nowymi technikami poruszania się w skale, a cóż mogła oferować radziecka formuła rywalizacji? Bieganie po drogach z punktu widzenia nowoczesnych standardów bardzo łatwych, byle szybciej. Kompletnie się to w nowoczesne trendy nie wpisywało i nie mogło być już na tyle atrakcyjne, by poświęcać mu czas i energię. Jeśli zawody we wspinaczce miały przetrwać, należało tchnąć w nie nowego ducha, a wręcz wymyślić od nowa. I tak się stało, ale tym razem to zachód Europy przejął inicjatywę, ale ten etap naszej historii zostawmy sobie na drugą część naszej historii.

Krzysztof Sas-Nowosielski

W oczekiwaniu na 2. część artykułu Krzyśka przypomnijmy, że historyczny moment dla wspinania sportowego miał miejsce 3 sierpnia 2016 roku. Międzynarodowy Komitet Olimpijski podjął wtedy decyzję o włączeniu wspinaczki sportowej do programu Igrzysk Olimpijskich w Tokio w 2020 roku.

Warto dodać, że medale olimpijskie nie zostaną wręczone wspinaczom po raz pierwszy, o czym możecie przeczytać w tekście: Wspinanie na Igrzyskach: od Pierre’a de Coubertina do Jerzego Kukuczki.

Wszystkie informacje dotyczące Igrzysk w Tokio znajdziecie pod tym linkiem.




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    Zawody wspinaczkowe [1]
    Parę uzupełnień. Rosjanie po raz pierwszy dostali łupnia na zawodach…

    16-03-2020
    łojant