30 stycznia 2020 19:39

Mount Everest: same problemy (wyzwania) Josta Kobuscha

Samotna, zimowa wyprawa Josta Kobuscha na Mount Everest to najbardziej… użyjmy słowa odważna próba zimowa na tym szczycie. O tym, że zadanie nie jest proste, Niemiec przekonuje się nieustannie, ale nie traci rezonu: “nie ma problemów, są tylko wyzwania”.

Baza pod Mount Everestem (fot. FB Jost Kobusch)

Baza pod Mount Everestem (fot. FB Jost Kobusch)

Jak wiemy, Jost chce zdobyć Everest drogą wiodącą Kuluarem Hornbeina. Pierwszym etapem tej trudnej wspinaczki jest wejście na przełęcz Lho la (6026 m), doskonale widoczną z bazy (patrz zdjęcie powyżej).

By osiągnąć przełęcz i móc z niej bezpiecznie się wycofać, Niemiec musiał założyć poręczówki. Udało mu się to dopiero przed ok. tygodniem. Zdołał także wspiąć się kilkaset metrów powyżej przełęczy. Jednak teraz, po próbie kolejnego wyjścia w górę Jost raportuje:

Z powrotem w Bazie! Z poręczówek, które prowadziły moją drogą, zostały tylko strzępy. W ciemności, w silnym wietrze kawałki lodu latały w powietrzu. Nie było szansy na wspinaczkę. […]

Niemiec informuje też o kontuzji nogi, ale ma nadzieję na szybki powrót do pełnej sprawności:

Wiem, jak rozwiązać problem zniszczonej drogi, i gdy tylko stan mojej stopy się poprawi, zaatakuję 7 tys. – nie ma problemów, są tylko wyzwania.

Źródło FB Jost Kobusch




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum