15 stycznia 2020 08:12

Izrael – nowa destynacja na wspinaczkowej mapie świata?

Z takim pytaniem udałem się w tym roku na Bliski Wschód. O wspinaniu w Izraelu słyszałem już kilka lat temu, państwo to w celach wspinaczkowych odwiedził nawet sam Adam Ondra. Skuszony egzotyką oraz dobrą pogodą postanowiłem sprawdzić na własnej skórze, czy Izrael to rzeczywiście nowe objawienie i cel wspinaczkowych „tripów”.

Skalny potencjał Ein Pratu, największego rejonu Izraela (fot. Marcin Michałek)

***

Na początek kilka informacji ogólnych. Izrael jest małym krajem leżącym nad Morzem Śródziemnym, ,jego powierzchnia jest 15 razy mniejsza niż powierzchnia Polski. Kraj można przemierzyć samochodem w 5 godzin z północy na południe oraz w 2 godziny ze wschodu na zachód. Pomimo małej powierzchni jest jednak szalenie zróżnicowany, zarówno pod względem ludności, klimatu, jak i kultury.

Skalne formacje parku Timna (fot. arch. Marcina Michałka)

Pierwszą rzeczą, która rzuci się nam w oczy po przyjeździe, jest wszechobecna broń, płoty, zasieki i kontrole. Aby wjechać na teren Parku Narodowego Ein Fara będziemy musieli przeciąć 2 punkty kontrole z uzbrojonymi strażnikami. Na koniec dotrzemy do bramy wjazdowej, gdzie należy uiścić opłatę. Poza tym cały park jest szczelnie ogrodzony. Wejście do galerii handlowej również będzie wymagać kontroli przy pomocy wykrywacza metali. Aby zrozumieć lepiej sytuację Izraela, należy zagłębić się w konflikt izraelsko-palestyński. Izrael od dziesięcioleci pozostaje w stanie wojny lub tymczasowego pokoju, zarówno z Palestyną, jak i wszystkimi swoimi sąsiadami.

Po drugie, kraj nie jest zamieszkiwany przez samych ortodoksyjnych Żydów, jak by się mogło wydawać. Znajdziemy tutaj również chrześcijan i muzułmanów oraz w mniejszym stopniu wyznawców innych, mniej popularnych religii i ich odłamów. Spotyka się tu również ludzi o różnych kolorach skóry, oczu i włosów (i wcale nie są to tylko turyści).

Pomimo niewielkiej powierzchni klimat jest różny w zależności od części kraju. W większości panuje tu klimat śródziemnomorski, który charakteryzuje się upalnymi latami i ciepłymi deszczowymi zimami. W Jerozolimie temperatura jest zazwyczaj kilka stopni niższa niż w Tel Awiwie, z uwagi na wyższe położenie nad poziomem morza. Samo południe kraju przez statystycznego Izraelczyka jest traktowane już jako inny kontynent. W Eilacie, leżącym nad morzem Czerwonym, przez 360 dni w roku świeci słońce. Temperatury zimą wynoszą średnio 18 st. C., latem mogą dochodzić nawet do 40. Jeśli dodamy do tego mikroklimat panujący nad trzecim morzem, do którego ma dostęp Izrael, czyli Morzem Martwym, mamy już naprawdę niezły przekrój tego, co może nas spotkać.

Wspinaczkowych rejonów w Izraelu znajdziemy 15. Tyle jest opisanych w przewodniku, ale – z tego co udało mi się dowiedzieć – jest też wiele „secret spotów”, które z uwagi na napiętą sytuację na linii wspinacze – parki narodowe i obrońcy przyrody, nie są podawane do informacji publicznej. Z rejonów opisanych w przewodniku warto odwiedzić przynajmniej kilka.

Nezer Cave

Leżąca na samej północy kraju grota Nezer to największe skupisko trudnych dróg w Izraelu. To właśnie tutaj Adam Ondra otwierał nowe drogi. Znajdziemy tutaj zaledwie kilka dróg o wycenach siódemkowych, prawie wszystkie pozostałe mają wycenę od 8a w górę. Bez wątpienia jest to mekka dla wspinaczy poruszających się w górnej części skali trudności.

Niestety grota w okresie zimowym jest oficjalnie zamknięta dla wspinania z powodu kleszczy. Kilku wspinaczy po ich ugryzieniu poniosło śmierć, dlatego władze Izraela zamykają rejon w okresie ich aktywności. Rejon jest zatem otwarty od wiosny do jesieni. Wspinanie w okresie zimowym może skutkować otrzymaniem mandatu.

Masywne przewieszenia rejonu Nezer Cave (fot. 27Crags.com)

Ilość dróg: 31
Skała: wapień
Położenie: 100 km na północny-wschód od Haify

Gita

To drugie skupisko dużych przewieszeń w Izraelu. W czasie wyjazdu bardzo chciałem odwiedzić ten rejon, niestety anomalia pogodowa skutecznie mi to uniemożliwiła. Bardzo obfite opady deszczu wymusiły zmianę planów.

W całym rejonie jest 12 sektorów. Najbardziej przewieszony i jednocześnie najciekawszy nosi nazwę Fuel. Znajdziemy tu drogi od 7a do 8b. Wszystkich linii w sektorze jest w sumie 15. Rejon jest masywnie przewieszony, dlatego wspinanie w czasie deszczu jest tu możliwe, natomiast niektóre drogi mają tendencję do zaciekania.

Najlepszy izraelski wspinacz skalny Ofer Blutrich na klasykach Gity (fot. Oferblutrich.com)

Ilość dróg: 100
Skała: wapień
Położenie: 40 km na północny-wschód od Haify

Ein Prat

Zmierzając dalej na południe, docieramy w końcu do największego rejonu Izraela. Wspinacze nazywają go Ein Prat. Na mapach oraz wśród turystów jest znany pod nazwą Ein Fara. Aby tam dotrzeć, należy przeciąć granicę Palestyny, która jest kontrolowana przez izraelskie wojsko. Turyści poruszający się wynajętym samochodem nie muszą pokazywać paszportów i bez problemu można się przemieszczać w obie strony. Następnie przyjdzie nam przejechać przez kolejny punkt kontrolny. Na koniec kupujemy bilet wstępu do parku (29 NIS) i jedziemy 2 km na parking. Całość wydaje się dosyć skomplikowana i kłopotliwa, ale w rezultacie nie jest.

Wejście do wąwozu Ein Prat (fot. Marcin Michałek)

W rejonie znajdziemy dwa główne sektory. Pierwsza połowa ściany, leżącej po prawej, nosi nazwę Jeremiash. Druga część to Pigs in Space. Całość zaczyna się lekkim przewieszeniem, które następnie przechodzi w leżący teren. Znajdziemy tutaj też najtrudniejszą drogę rejonu Crosing Red Lines 8c. Wspinanie jest tutaj bardzo techniczne i wymaga dobrej pracy nóg. Drogi mają mocną wycenę. Sektor posiada wystawę południową i jest praktycznie cały dzień w słońcu.

Leżący po lewej stronie kanionu sektor Academy jest zdecydowanie popularniejszy. Dominują tutaj piony i lekkie przewieszenia. Znajdziemy tu sporo dróg siódemkowych. Podobnie jak w Jermiasch i Pigs in Space wyceny również należą tu do solidnych, jednak sektor ma wystawę północną, co pozwala wspinać się w cieniu.

Co istotne park Ein Prat jest zamykany o godzinie 16 (w szabat i dni świąteczne godzinę wcześniej). Do tego czasu musimy opuścić teren parku. Rejon ma jeszcze spory potencjał eksploracyjny. Jeśli tylko park na to pozwoli, jestem pewien, że usłyszymy o nowych drogach w Ein Prat!

Ilość dróg: 120
Skała: wapień
Położenie: 16 km na północny-wschód od Jerozolimy

Timna

Ostatnim rejonem jest leżący na samym południu Park Narodowy Timna. Zdecydowaną zaletą tego rejonu jest stabilna pogoda. Timna leży w bliskiej odległości od Eilatu i deszcz należy tutaj do rzadkości. Całość przypomina trochę Indian Creek – piaskowcowe turnie porozrzucane na pustyni. Podobnie jak w Indian, spotkamy tutaj sporo rys. Kiedyś część z nich była nieobita, aktualnie lokalni wspinacze zdecydowali się ubezpieczyć wszystkie linie. Sporo jest też kantów i płyt, obitych w sposób komfortowy.

Jedna z rysowych propozycji Timny, “Metamorphosis” 7b (fot. arch. Marcina Michałka)

Osobny rozdział stanowi boulderowa oferta rejonu. Znajdziemy tutaj kilkadziesiąt większych i mniejszych głazów oraz bouldery do 7B, które naprawdę robią wrażenie!

Zdecydowanie najlepsze warunki panują tutaj zimą. Można również wspinać się późną jesienią i wczesną wiosną. Podobnie, jak ma to miejsce z Ein Prat, należy zapłacić za wjazd. Bilet dla jednej osoby kosztuje 49 NIS i jest ważny 2 dni. Wspinacze najczęściej śpią na campingu znajdującym się na terenie parku. Camping oferuje zarówno rozstawione namioty, jak i materace, należy wziąć ze sobą tylko śpiwór. Koszt noclegu to dodatkowe 50 NIS. Osoby które szukają większego komfortu, mogą udać się do pobliskiego Eilatu. Znajdą tam ogromną ofertę miejsc noclegowych na każdą kieszeń oraz Morze Czerwone wraz z atrakcjami, które mogą urozmaicić dzień restowy – rafa koralowa, delfiny, obserwatorium ptaków, wycieczki jeepami oraz wiele innych.

Najpopularniejsza droga w Timnie, piękny kant “The hanging boulder” 7b (fot.arch. Marcina Michałka)

Ilość dróg: 45
Skała: piaskowiec
Położenie: 25 km na północ od Eilatu

Garść informacji praktycznych

Ceny

Walutą Izraela jest Nowy Szekel (NIS). Ceny przelicza się łatwo, ponieważ 1 NIS to nieco ponad 1 PLN. Niestety Izrael nie jest tanim krajem. W przybliżeniu ceny żywności, zarówno w restauracji, jak i w normalnym markecie są dokładnie dwukrotnie wyższe niż w Polsce. Tanie są tylko typowe izraelskie produkty – daktyle, humus, pomidory czy truskawki.

Paliwo jest nieznacznie droższe niż w Polsce (około 6,3 NIS). W Eilacie, który jest strefą wolnocłową, za litr benzyny zapłacimy średnio 5,15 NIS.

Noclegi

Noclegów proponuję szukać na stronie Airbnb lub na bookingu. Wiem, że dużo osób sypia też w na dziko w namiotach i poleca ten sposób biwakowania.

Wyżywienie

Bliski Wschód to raj dla smakoszy. Do największy przysmaków Izraela należy oczywiście humus – jest dodawany praktycznie do każdego dania. Do tego warto spróbować szakszuki, shawarmy, baklawy, falafeli czy też kababów z baraniny. Proponuję wybierać restauracje w mniej zatłoczonych przez turystów miejscach, ceny będą wtedy znacznie niższe.

Izraelska kuchnia należy do najsmaczniejszych na świecie (fot. Marcin Michałek)

Podróżowanie

Do przemieszczania się między dużymi miastami możemy z powodzeniem wykorzystać komunikację lokalną. Co ciekawe jest ona dosyć tania. Aby dotrzeć do wszystkich wyżej opisanych rejonów wspinaczkowych niezbędny będzie nam jednak samochód. Oferta wypożyczalni jest szeroka, a ceny dosyć przystępne. Osobny rozdział należy poświęcić na jazdę po Izraelu. Drogi są w dobrym stanie, wstępuje tu też całkiem sporo autostrad. Tylko jedna autostrada jest płatna, resztą można się poruszać za darmo. Jak już wspominałem, Izrael jest małym krajem i prawie każdy przemieszcza się swoim samochodem. W godzinach szczytu powoduje to gigantyczne korki. Kierowcy są raczej nieuprzejmi na drodze. Większość (czytaj 95%) samochodów jest mniej lub bardzie porysowana lub poobijana. Lokalsi nagminnie unikają używania kierunkowskazów i ciągle się wpychają między inne samochody. Zaparkowanie w dużych miastach też bywa nie lada wyzwaniem.

Lot

Do Izraela dostaniemy się z łatwością z każdego polskiego lotniska. Zarówno Wizzair, jak i Ryanair oferują loty kilka razy w tygodniu.

Bezpieczeństwo

Izrael znajduje się w stanie permanentnego konfliktu militarnego. Co jakiś czas w polskiej telewizji można usłyszeć doniesienia na temat ataków bombowych lub strzałów. Faktem jest jednak, że Izrael jest odwiedzany rocznie przez kilka milionów turystów. Sam Eilat odwiedzają prawie 3 miliony. Ilość broni i kontroli rzeczywiście skłania do przemyśleń, natomiast ja nie odczuwałem dyskomfortu czy niepokoju.

Czas wolny od wspinania

Nudzić się nie będziemy. Punktem obowiązkowym jest wycieczka do Jerozolimy. Trzeba tam pojechać i pochodzić po starym mieście. Dodatkowo warto udać się nad morze Martwe – kto nie chciałby mieć zdjęcia unosząc się na powierzchni morza z gazetą w rękach? Warto również pojechać między innymi na pustynię Negew i zobaczyć tamtejszy krater. Punktem obowiązkowym jest też Tel Awiw i przylegająca do niego stara Jafa. Atrakcji jest znacznie więcej i z powodzeniem na samo zwiedzanie możemy poświęcić dwa tygodnie.

Zapewne po przeczytaniu tego tekstu zastanawiacie się, czy wyjazd do Izraela ma sens. Obiektywnie należy stwierdzić, że pod względem wspinaczkowym Izrael pozostaje daleko w tyle za topowymi europejskimi rejonami. Kto był natomiast w Izraelu i jadł najlepszą szakszukę z humusem w Tel Awiwie, chodził po starym mieście w Jerozolimie, pływał w Morzu Martwym czy poczuł słońce Eliatu na swojej skórze, wie że Izrael to coś więcej niż tylko samo wspinanie.

Marcin Michałek




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum