19 listopada 2019 12:15

Z cyklu “Topowe rejony skalne: kierunek USA

Amerykańska administracja 11 listopada 2019 roku zrobiła prezent Polakom i po wielu latach wyczekiwania ogłosiła, że obywatele naszego kraju mogę wjeżdżać do Ameryki bez wiz. Oznacza to, że biurokracja związana z wyjazdem do USA została zmniejszona do minimum. Polacy nie muszą już wypełniać długich i skomplikowanych wniosków wizowych, jeździć do konsulatu lub ambasady, a ponadto będę bogatsi o prawie 150 $. Powyższa decyzja to tylko jeden z wielu powodów, dla których warto udać się do Ameryki. Poniżej postaram się udowodnić, że kraj ten bardzo pozytywnie zaskakuje również pod względem wspinaczkowym.

Yosemite Valley i słynny tunnel view (fot. Marcin Michałek)

***

Jeśli mówimy o wspinaniu w USA, to większość ma przed oczami dolinę Yosemite z jej flagową ścianą El Capitanem. Każdy, kto wspina się dłużej niż rok, zapewne widział filmy Free Solo, Down Wall czy wreszcie Valley Uprising. Tak, Yosemity to bez wątpienia wspinaczkowa mekka i jeden z najbardziej znanych i wypromowanych rejonów świata. Rocznie dolinę odwiedza kilka milionów osób, w tym duża rzesza wspinaczy.

Ja również byłem w Yosemitach i polecam chociaż na jeden dzień zajrzeć do doliny, aby poczuć klimat miejsca na własnej skórze. Warto zobaczyć z bliska El Capitana lub przejść się po słynnym Camp 4 i przy okazji wstawić się najsłynniejszy boulder świata Midnight Lightning (lub chociaż go zobaczyć).

Yosemite to oczywiście nie tylko rozsławiony El Capitan i nie każdy musi od razu szykować się na 30 wyciągów wspinania. Znajdziemy tu wiele mniejszych, ale równie ciekawych ścian. Tych, którzy chcieliby pozyskać więcej informacji na temat wspinania w dolinie, odsyłam jednak do innych publikacji. W poniższym artykule będę chciał skupić się na sportowych rejonach USA.

Na wstępnie chciałbym podkreślić, że Stany to doskonały kierunek dla wspinaczy uprawiających praktycznie wszystkie subdyscypliny naszego sportu. Jeśli chcecie powspinać się w rysach to oczywistym kierunkiem będzie Indian Creek, wspomniane już wyżej Yosemity czy też Zion National Park. Jeśli jesteście zapalonymi boulderowcami, to polecam odwiedzić Bishop. Kto nie widział słynnych filmów przedstawiających Kevina Jorgesona wspinającego się po Ambrosii, niech szybko to nadrobi! Poza tym warto udać się do Hueco Tanks w Teksasie czy też popularnego w ostatnim czasie Rocky Mountain National Park.

Ale co jeśli jesteście wspinaczami sportowymi i interesuje was najbardziej pokonywanie dróg z liną? Po tym nieco przydługim wstępnie chciałem przejść do meritum i przedstawić pokrótce ofertę rejonów sportowych USA oraz kilka informacji o tym, jak poruszać się po kraju oraz czego można się spodziewać na miejscu.

***

Stany Zjednoczone zajmują powierzchnię prawie 10 milionów km2, co jest równe powierzchni Europy. Oznacza to, że raczej trudno będzie nam przejechać przez wszystkie najciekawsze rejony tego kraju, chyba że dysponujemy czterema miesiącami urlopu. Jeśli planujemy kilkutygodniowy (od 2 do 4 tygodni) urlop, to zdecydowanie proponuję udać się na zachodnie wybrzeże. Nie dość, że będziemy mogli odwiedzić kilka topowych rejonów wspinaczkowych, to z łatwością odwiedzimy też najładniejsze parki narodowe USA.

Najpopularniejszym i najciekawszym sportowym rejonem USA jest Red River Gorge. Rzeczywiście, masywne przewieszenia robią wrażenie. Jeśli planujecie tylko i wyłącznie wspinaczkowy wyjazd i na dodatek chcecie zmierzyć się z trudnymi drogami, bez wątpienia będzie to najlepszy kierunek. Niestety, Red River położony jest w stanie Kentucky, co oznacza, że jest stąd wszędzie daleko :).

Wracając do zachodniego wybrzeża, dobrym punktem wypadowym jest Las Vegas. Wokół znajdziemy wiele rejonów wspinaczkowych i atrakcji przyrodniczych, a poza tym przy odrobinie szczęścia przemnożymy nasz majątek w kasynie.

Charakterystyczna czarno-czerwona skała Red Rocks (fot. Marcin Michałek)

Red Rock

Red Rock to jeden z najpopularniejszych rejonów USA. Bez wątpienia na jego popularność wpływa też bliskość Las Vegas. Znajdziemy tu szeroką ofertę noclegów, tanie paliwo i oczywiście szeroką ofertę gastronomiczno-rozrywkową. Poza tym do Las Vegas lata bardzo wiele linii lotniczych i połączenia, zwłaszcza wewnątrz Stanów, są bardzo tanie.

Pełna nazwa obszaru, w którym będziemy się wspinać, to Red Rock Canyon National Conservation Area. Oznacza to, że teren nie jest parkiem narodowym, lecz czymś na kształt naszego parku krajobrazowego. Aby wjechać na teraz parku trzeba zakupić bilet (nie wszystkie skały znajdują się na terenie parku). O biletach piszę nieco szerzej na końcu artykułu.

Autor na mega klasyku Red Rock “Fear and Loathing” 5.12a w sektorze Wall of Confusion (for. Ola Rusin)

Sam rejon oferuje zarówno wspinanie sportowe jak i wielowyciągowe. Poza tym znajdziemy tu też sporo boulderów. Skała w rejonie to piaskowiec, jak łatwo się domyślić ma on czerwony kolor i doskonałe tarcie. Oferta dróg sportowych jest bardzo szeroka, a formacje zróżnicowane. Rejon najmniej do zaoferowania ma dla wspinaczy całkiem początkujących i dla  czołówki. Dróg do 5.7 (VI)  i powyżej 5.13b (8a) jest raptem kilka. Jeśli wspinacie się w środku skali, to wspinania starczy wam tu na kilka sezonów. Znajdziecie tu również sporo dróg wymagających własnej asekuracji.

Red Rock to też prostsze drogi – sektor Wake up Wall (fot. Marcin Michałek)

Najlepsze warunki panują w okresie wiosny i jesieni. Zima również może być odpowiednią porą, ale trafiają się już okresy niskich temperatur. Lato to zdecydowanie najgorszy czas – wszechobecny upał skutecznie zniechęca do wspinania.

Jeśli przyjedziecie jednak w okresie letnim lub trafcie na ciepłą jesień, doskonałą alternatywą będzie położony nieopodal Mt. Charleston. Rejon znajduje się na obrzeżach Las Vegas i jest położony na wysokości 2600 m n.p.m.  Tym samym jest to doskonała oferta na cieplejsze miesiące. Dla odmiany w Mt Charleston znajdziemy bardzo dużo trudnych dróg biegnących między innymi w dużych przewieszeniach. Część dróg posiada kute chwyty. Wspinacze poruszających się po drogach siódemkowych w skali francuskiej (5.11d-5.13a) też znajdą tutaj propozycje dla siebie.

Kraft Boulder, Calico Basin, Red Rock (fot. Rudaw Janowic)

Zion

Teraz przenosimy się nieco dalej na północ, do stanu Utah. Leżący 250 km od Las Vegas Park Narodowy Zion to dobry cel dla wspinaczy wielowyciągowych. Skała, podobnie jak w przypadku Red Rocks, to intensywnie czerwony piaskowiec. W tym miejscu nie chciałbym się koncentrować na wspinaniu w samym parku, lecz opisać leżący obok Kolob Canyon.

Kolob Canyon to niespotykane formacje (fot. Mountainproject.com)

Kolob jest częścią Zion National Park, ale stanowi taki „park w parku”, ponieważ posiada osobny wjazd, położony 70 km na północ od głównego wjazdu do parku Zion. Największą wspinaczkową atrakcją tego miejsca jest spektakularna pochylnia położona 40 minut marszu od drogi wjazdowej. W samym sektorze znajdziemy 5 dróg. Zapytacie, czy warto iść 40 minut i co więcej jechać kilka tysięcy kilometrów dla pięciu dróg? Już śpieszę z odpowiedzią. Oczywiście nie warto przyjeżdżać do USA z myślą tylko i wyłącznie o Kolob Canyon. Rejon jest natomiast nie tylko lokalnym fenomenem, nazwałbym go unikatowym na skalę światową! Jednostajnie przewieszone, 40 metrowe drogi biegnące po niespotykanej nigdzie indziej rzeźbie – tak można scharakteryzować tutejsze wspinanie.

Pochylnia w Kolob Canyon w całej okazałości (fot. Marcin Michałek)

Z dróg mamy do wyboru m.in. Namaste 5.12a (7a+), Huecos Rencheros 5.12c (7b+), ½ Route 5.10+ (6b+) oraz jej przedłużenie za 5.11d (7a), Dost Mitra 5.11a/b (6c) oraz Twins Paradox 5.13a (7c+). Jako rekomendację dodam, że w życiu przewspinałem w Europie i na świecie około 850 dróg w przedziale 7a-8a+/b, natomiast drogę Namaste stawiam bez wątpienia w pierwszej dziesiątce najładniejszych dróg, jakie było mi dane zrobić.

Jedna uwaga na koniec: w Kolob zabrania się wspinania po deszczu ze względu na kruchość piaskowca. Sprawdzajcie więc przed wyjazdem pogodę, żeby nie okazało się, że odjedziecie z kwitkiem.

Rejonów w Stanach znajdziemy oczywiście znacznie więcej i to również w bliskiej okolicy tych wymienionych. Warto zahaczyć chociażby o Joshua Tree National Park. Znajdziemy tu drogi z liną, na własnej asekuracji oraz bardzo bogatą ofertę unikatowych boulderów. Wreszcie, jest to po prostu przepiękne miejsce pod względem widoków oraz jeden z najbardziej zróżnicowanych parków, jakie widziałem.

Bouldery potencjał Joshua Tree National Park (fot. Marcin Michałek)

***

Na koniec garść informacji praktycznych.

Wiza

Aktualnie należy wypełnić tylko i wyłącznie wniosek ESTA i zapłacić 14 $.

Lot i komunikacja

W tym roku Polskie Linie Lotnicze Lot otworzyły bezpośrednie połączenia z Warszawy do Los Angeles. Proponuję śledzić ceny – koszt takiego połączenia potrafi być bardzo przystępny, poza tym nie tracimy czasu na przesiadki. Warto poszukać też połączeń do San Francisco lub Las Vegas.

Odnośnie komunikacji na miejscu, jest dokładnie tak, jak przeczytałem w książce „Wałkowanie Ameryki”:  „Komunikacja w  Stanach jest bardzo dobra, pod warunkiem, że opiera się na przemieszczaniu się własnym samochodem”. Rzeczywiście, samochód będzie niezbędny. Ceny wynajmu nie są jednak wysokie, a sieć autostrad mocno rozbudowana i w większości są to połączenia bezpłatne. W dużych miastach 7 pasów na autostradzie w jedną stronę to norma. Ceny paliwa zależą od stanu i kształtują się między 2,7 $ a 4,5 $ za galon czyli 2,8zł/l-4,7zł/l. Przed wyjazdem polecam również poczytać o zasadach ruchu drogowego, gdyż nieco różnią się od naszych (m.in. brak zasady „prawej ręki” oraz płatne pasy HOV).

Noclegi

W każdym Parku Narodowym w Stanach znajdziemy ofertę campingów, których wyróżniamy dwa rodzaje. Część można zarezerwować z wyprzedzeniem przez internet, a część oferuje noclegi w formie „first come, first served”. Niektóre campingi mają też opcje rezerwacji oraz kilka miejsc dostępnych dla pierwszych przybyłych klientów. Wiele campingów jest też samoobsługowych – należy podejść do automatu i uiścić opłatę, a potwierdzenie przymocować do specjalnej tabliczki zlokalizowanej obok naszego namiotu.

Ciekawą alternatywą jest też serwis Airbnb. Osobiście najwięcej noclegów w Stanach spędziłem właśnie w ten sposób. W Las Vegas już w cenie 30-35$ znajdziemy 2-osobowy pokój wraz z dostępem do części wspólnej – łazienki, kuchni i salonu. Czasami może okazać się, że w domu nie będzie żadnych współlokatorów. Wtedy do dyspozycji na wyłączność będziemy mieli cały dom. Im mniejsza oferta domów na wynajem, tym ceny będą oczywiście wyższe. Noclegów można szukać też w motelach znanych z amerykańskich filmów. Najpopularniejsza jest sieć „Motel 6”, oferująca najtańsze pokoje.

Zwiedzanie i parki narodowe

Na koniec zostawiłem największą atrakcję USA. Znajdziemy tu 52 parki narodowe. Ja odwiedziłem raptem 6, ale każdy zrobił na mnie ogromne wrażenie. Rozmiar parków i ich różnorodność są niesamowite! Aby zminimalizować koszty, najlepiej zakupić roczny bilet wstępu. W okresie jednego roku upoważnia on do wjazdu na teren wszystkich parków narodowych w USA oraz Conservation Areas (między innymi Red Rocks). Co ciekawe, bilet nie jest jednoosobowy. Wymaga złożenia podpisu, natomiast razem z właścicielem biletu na teren parku mogą wjechać wszystkie osoby znajdujące się w samochodzie.

Marcin Michałek

 




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum