28 listopada 2019 18:14

Jakob Schubert – nieprzeciętna moc i parcie do przodu

Jeśliby obstawiać podium w zawodach, byłby jednym z głównych faworytów. Jeśliby typować kandydatów do przejścia skalnych ekstremów, byłoby podobnie. Jakob Schubert jest przykładem wspinacza, który łączy panel i skały na topowym poziomie. No ale tak potrafią tylko najlepsi.

Schubert to siła. Chyba przede wszystkim. Bo z pewnością znajdą się więksi wirtuozi wspinania niż on. Ale Austriak ma cechy, które od lat gwarantują mu miejsce wśród najlepszych – nieprzeciętną moc i parcie do przodu. Widać to na zawodach, gdzie kontynuuje austriackie tradycje swoich słynnych rodaków. No i w skałach, gdzie już kilkakrotnie sięgnął poziomu 9b.

Jakob Schubert mistrz świata w kombinacji, Innsbruck 2018

Nazwisko Schubert to dziś wizytówka austriackiego wspinania, podobnie jak przed laty Angela Eiter, Anna Stöhr czy Kilian Fischhuber (wciąż zresztą aktywni, tyle że niestartujący już w zawodach). Trzeba też pamiętać, że Jakob pochodzi z Innsbrucka, serca Tyrolu i jednego z najbardziej rozwiniętych centrów wspinaczkowych w Europie, a to przecież zobowiązuje.

Czym Jakob Schubert może się pochwalić w wieku prawie 30 lat (30-tka stuknie mu 31 grudnia br.)? W zawodach zdobył multum tytułów, no i cały czas startuje, regularnie staje na pudle. Tymczasem – a mowa tylko o okresie seniorskim – już trzykrotnie odbierał statuetkę dla najlepszego zawodnika Pucharu Świata w prowadzeniu (2011, 2014, 2018). Dwukrotnie stawał na najwyższym podium mistrzostw świata – był pierwszy w Paryżu w 2012 roku i pierwszy w Innsbrucku w 2018 roku. W Austrii złoto „wygrał półfinałem”, bo w finale uzyskał identyczny wynik co Adam Ondra (w tej sytuacji liczył się wynik z poprzedniej rundy, w której Austriak był lepszy). Mało tego, w Innsbrucku okazał się także najlepszy w trójboju – prowadzenie, bouldery, czasówki.

W 2016 roku, znów w Paryżu, został wicemistrzem świata, a w tym sezonie na MŚ w Hachioji zgarnął brąz w prowadzeniu i na dokładkę srebro w boulderingu oraz srebro w kombinacji. Ma też trzy brązowe krążki mistrzostw Europy, dwa w prowadzeniu (2010, 2017) i jeden w boulderingu (2013). Uff…

Jakob na “Stoking the Fire” 9b (fot. Shinta Ozawa)

Przebierać można też w skalnych przejściach Austriaka. Odkąd w 2011 roku pokonał swoje pierwsze 9a+, Papichulo w Olianie, dróg o takich trudnościach, i wyższych, padło mnóstwo. Najlepszym przejściem Jakoba jest Perfecto Mundo 9b+ w Margalefie, droga zrobiona w listopadzie tego roku. Przy kolejnych widnieje cyferka 9b, to; Fight or Flight w Olianie (2014), La planta de Shiva w Villanueva del Rosario (2016), Stoking the Fire 9b w Santa Linya (2018) i Neanderthal w Santa Linya (2018, pierwsze powtórzenie po 10 latach od wytyczenia drogi przez Chrisa Sharmę). Do tego dołóżmy drogi 8c onstajetm, 8c+ fleszem, boulderowe 8C i boulderowe 8B+ fleszem etc. Nieźle, prawda?

Jakob Schubert ma już zaklepany bilet na Igrzyska w Tokio 2020. Wywalczył go sobie na tegorocznych Mistrzostwach Świata w Hachioji. W Japonii, na bank, będzie znów jednym z kandydatów do medalu. Kto wie, czy nie złota…




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum