7 sierpnia 2019 09:52

“Miesiąc Miodowy” Denisa Urubko na Gasherbrumie II – szczegóły przejścia

W zeszły piątek informowaliśmy o sukcesie Denisa Urubko na Gasherbrumie II. Brak bezpośredniego kontaktu z alpinistą sprawił, że opublikowana informacja była dość lakoniczna. Ze względu na swoją rangę wyczyn Denisa zasługuje jednak na szerszy opis.

***

Brak informacji i wypadek Pipi

Na szczegółowe informacje dotyczące solowego przejścia Denisa na Gasherbrumie II przyszło nam czekać ze względu na sytuację, która przydarzyła się Marii “Pipi” Cardell na początku wyprawy. Pipi pechowo upadła podczas podejścia do bazy pod Gasherbrum, doznając urazu. Alpinistka towarzyszyła początkowo Denisowi podczas wejścia aklimatyzacyjnego drogą normalną, jednak silny ból zmusił ją do zawrócenia z obozu 2 (Denis kontynuował wspinaczkę, by 18 lipca stanąć na szczycie – towarzyszyli mu wspinający się niezależnie Janusz Adamski i Jarosław Zdanowicz, którzy na GII weszli również bez tlenu).

Denis Urubko i Janusz Adamski na szczycie GII (fot. FB Polski Klub Alpejski)

Ponieważ firma ubezpieczająca wymagała przedpłaty za transport Marii Cardell za pomocą śmigłowca, a alpiniści nie posiadali wystarczających środków (17 tys. dolarów), Pipi nie miała innego wyboru jak zejść do Askole o własnych siłach. Niemniej zdecydowała się zaczekać w bazie, dając swojemu partnerowi czas na wykonanie próby.

Po sukcesie i powrocie Denisa do bazy alpiniści rozpoczęli trekking powrotny, nie ujawniając zbyt wielu informacji dotyczących samej wspinaczki i nowo powstałej drogi.

Honey Moon, czyli Denis Urubko nową drogą na Gasherbrum II

Denis Urubko i Maria “Pipi” Cardell (fot. Denis Urubko)

Wiadomość od Denisa po zejściu z Gasherbruma II brzmiała:

Dziękuję Wam za wsparcie. Schodzimy w dół doliny. Jestem zadowolony z przejścia pięknej, nowej drogi – Honey Moon, ale też wykończony trwającą 24 godziny, pełną ryzyka i pasji akcją. Przy Pipi powracam do życia [Pipi jest również partnerką życiową Denisa – red.].

Urubko wyruszył z obozu 1 wieczorem 31 lipca (ok. 20:40 przekroczył szczelinę brzeżną lodowca u podstawy ściany), decydując się na wspinaczkę pomimo nie najlepszych warunków. W tym samym czasie zespół Don Bowie – Lotta Hintsa – Matthew James porzucił swoje plany wejścia na GII drogą normalną. Denis swoją linię ocenił jednak jako stosunkowo bezpieczną.

Ostatni kontakt wzrokowy z Denisem przebywający w dolinie alpiniści mieli po południu 1 sierpnia, gdy Urubko znajdował się na wysokości powyżej 7000 m. Później zapadł zmrok. Tej nocy temperatury były stosunkowo wysokie, śnieg nie zamarzał – nie wiązał się. Wszyscy obserwatorzy akcji zgodnie tłumili jednak swoje obawy.

Alpinista na szczycie stanął 1 sierpnia o godzinie 20:40. Ze względu na ciemność i złą pogodę już po 10 minutach rozpoczął powrót drogą normalną.

Denis Urubko na szczycie Gasherbrum II po samotnym przejściu nowej drogi “Honey Moon” (fot. DU / mountain.ru)

Do obozu 1 wrócił 2 sierpnia, po ok. 42 godzinach akcji. Odcinek pomiędzy bazą a obozem 1 (zarówno w górę, jak i w dół) pokonywał w towarzystwie alpinistów (m.in. Dona Bowiego), uznając, że przejście silnie uszczelinionego terenu lodowca bez asekuracji jest niepotrzebnym ryzykiem.

Denis Urubko po powrocie do Skardu (fot. FB Anna Piunova)

Przebieg drogi

Orientacyjny przebieg drogi “Honey Moon” – czerwona linia (fot. mountain.ru)

W dolnej części góry droga przebiega daleko na lewo od drogi klasycznej (drogi pierwszych zdobywców z 1956 r.), by później przewinąć się na olbrzymie plateau prowadzące pod piramidę szczytową od strony zachodniej. Znajdują się na niej dwie drogi biegnące krawędziami ściany (z lewej droga Polaków z 1975 r., z prawej droga Carlosa Carsolio z 1995 r.) oraz trawersująca piramidę szczytową droga/wariant Adama Bieleckiego i Felixa Berga z zeszłego roku. Podczas wspinaczki tą ścianą Urubko starał się trzymać możliwie prostej linii, przebiegającej przez środek piramidy.

W wywiadzie, jakiego Denis udzielił mountain.ru, czytamy o trudnościach o charakterze wydolnościowym oraz trudnych warunkach śniegowo / pogodowych, jednak Denis nie wspomina o trudnościach technicznych.

Wyjątkowy styl

Wydaje się, że ważniejszy od samej wspinaczki nową drogą jest w tym wypadku styl, w jakim Denis tego dokonał. Samotnie i non-stop (cała akcja trwała ok. 42 godzin), czyli bez biwaku. To, że “bez tlenu” jest jasne dla większości z nas – Urubko nie uznaje oczywiście tego typu pomocy (jak również elektrycznych ogrzewaczy).

Urubko postarał się ponadto jak najbardziej “odchudzić” swój plecak. Nie zabrał sprzętu biwakowego, zbyt wielu dodatkowych ubrań, ani wody czy maszynki do topienia śniegu. Nie miał ze sobą też sprzętu zapewniającego łączność ani nadajnika GPS. Na brak tych ostatnich elementów wyposażenia można spojrzeć dwojako – jako dodatkowy wyczyn zwiększający ryzyko lub zachowanie nieodpowiedzialne.

Krzysztof Wielicki komentuje wyczyn oraz rygorystyczne podejście Denisa:

Sam sieknął i to idąc non-stop – za to chapeau bas, to bardzo ładne przejście. To, że wspinał się nową drogą ma dla mnie drugorzędne znaczenie – samo solowe wejście na ośmiotysięcznik, w trybie non-stop jest wyczynem niezależnie od tego czy nową czy istniejącą drogą. Te drogi są przecież dość podobne. Na Gasherbrumie II w pobliżu przebiega też wiele już wcześniej robionych wariantów. Ale oczywiście to, że szedł nieznanym terenem podnosi dodatkowo rangę wyczynu. No i to, że bez wody – to mi się najbardziej podoba (śmiech), to jest pełny klasyk.

Oczywiście tylko się śmieję, bo Denis jest trochę ortodoksem, ale podoba mi się jego podejście do wielu kwestii. I stać go na takie przejścia, widziałem go przecież w górach, wydolnościowo generalnie jest ok.

Nie rozumiem natomiast tego, że nie bierze radia, telefonu czy nadajnika GPS. Czy to jest bohaterstwo? Czy droga staje się przez to trudniejsza, a gdy masz radio łatwiejsza? Wydaje mi się, że to jest niepotrzebne i nieodpowiedzialne. Jeśli coś złego by się mu przydarzyło, ludzie poszliby go szukać. Naraziłby ich na dodatkowe niebezpieczeństwo. Przez radio możesz powiedzieć, jak się czujesz, czy noga złamana, gdzie się znajdujesz – to podstawa. Więc tak jak chwalę go za to przejście, tak nie popieram w kwestii braku sprzętu zapewniającego łączność z bazą.

Akcje ratunkowe

Denis Urubko jako Dr House (fot. FB Denis Urubko)

Podczas swojej wyprawy Denis Urubko trzykrotnie udzielał pomocy innym alpinistom działającym w rejonie grupy Gasherbrum. Wraz z dwójką Polaków Januszem Adamskim, Jarkiem Zdanowiczem oraz Donem Bowie ratował Francesco Cassardo, a wraz z Sergiejem Mignotem wyruszył na pomoc Litwinowi Sauliusowi Damuleviciusowi, a później w towarzystwie Mignota i innych wspinaczy udzielił pomocy alpiniście z Pakistanu.

Jak podaje L’Eco di Bergamo, za swoje osiągnięcia, ale przede wszystkim za altruistyczną postawę Denis Urubko ma zostać odznaczony ważnym włoskim medalem honorowym – Medaglia d’Oro al valor civile.

Krótka historia Gasherbruma II

Gasherbrum II (8035 m ) to 13. pod względem wysokości szczyt ziemi i najniższy ośmiotysięcznik Karakorum. Wśród ośmiotysięczników niższa jest tylko Sziszapangma (8013 m). GII leży na granicy pakistańsko-chińskiej, pomiędzy lodowcem Baltoro na zachodzie, Gasherbrumem na północy i lodowcem Urdok na wschodzie – podobnie jak reszta grupy Gasherbrum. Wysokość względna GII to ok. 3000 m.

7 lipca 1956 r. szczyt jako pierwsi zdobyli Austriacy podczas wyprawy pod kierownictwem Fritza Moraveca. Pomimo stosunkowo niewielkich trudności góra w kolejnych latach nie cieszyła się zbyt dużym zainteresowaniem alpinistów.

Gasherbrum II – 8035 m. Droga normalna (fot. Jarosław Woćko)

Dopiero w 1975 r. pod Gasherbrumem II pojawiły się kolejne wyprawy. Francuzi Marc Batard i Yannick Seigneur weszli na szczyt nową drogą prowadzącą południowym żebrem. Kilka dni później, 1 sierpnia na wierzchołku stanęli pierwsi Polacy: Leszek Cichy, Janusz Onyszkiewicz, Krzysztof Zdzitowiecki. 9 sierpnia w ich ślady poszli Marek Janas, Andrzej Łapiński, Władysław Woźniak. Natomiast 12 sierpnia 1975 r. na szczycie zameldowały się alpinistki Halina Krüger-Syrokomska i Anna Okopińska. Było to pierwsze w historii wejście na ośmiotysięcznik dokonane przez samodzielny zespół kobiecy (5. wejście na GII). Kierowniczką była Wanda Rutkiewicz.

Odrębny cel dla himalaistów stanowi Gasherbrum II Wschodni (7772 m). Ten szczyt w czerwcu 1983 r. jako pierwsi zdobyli Jerzy Kukuczka i Wojciech Kurtyka. Następnie alpiniści zrobili trawers, wchodząc na główny wierzchołek GII 1 lipca – nową drogą, granią południowo-wschodnią. Podczas tej samej wyprawy sprawny duet zdobył także GI – również nową drogą.

Bardzo dużą skutecznością wykazała się polska wyprawa z 1997 r. pod kierownictwem Piotra Pustelnika. Na wierzchołku GII stanęło wtedy dziesięciu uczestników, a na GI czterech (wszyscy “bez tlenu”). SZczyt zdobył wówczas najmłodszy Polak, 17-latek Eryk Margueritte.

Również skuteczna była polska wyprawa z 2006 r., zorganizowana przez trio w składzie Ryszard Pawłowski, Janusz Majer, Krzysztof Wielicki – The Playground Friends HiMountain Gasherbrum II Expedition 2006, podczas której aż 9 uczestników zdobyło szczyt.

“Trzej przyjaciele z boiska” podczas podejścia do lodowca Baltoro, 1984. Od lewej Ryszard Pawłowski, Janusz Majer, Krzysztof Wielicki

W 2007 r. dziewicza północna ściana GII poddała się wysiłkom dwóch włoskich wspinaczy, Karla Unterkirchera i Michela Compagnoniego.

Pierwsze wejście zimowe na GII należy do trójki Simone Moro, Cory Richards, Denis Urubko (2011 r.). Himalaiści zostali tym samym pierwszymi zimowymi zdobywcami szczytu ośmiotysięcznego w Karakorum.

25 lipca, podczas zjazdu na nartach po próbie zdobycia GII zaginął Olek Ostrowski. Niestety, pomimo wysiłków grupy ratowniczej Olka nie udało się odnaleźć. Na GII wspinał się również w 2018 r. (w ramach aklimatyzacji przed K2) najlepszy polski skialpinista, Andrzej Bargiel. Jego plany pokrzyżowały jednak niebezpieczne warunki śniegowe.

Nowym wariantem przez ścianę zachodnią na GII wspiął się w zeszłym roku zespół Adam Bielecki-Felix Berg.

Nowe drogi na ośmiotysięcznikach samotnie i w stylu alpejskim

Przejścia tego typu zdarzają się rzadko. Jeszcze rzadziej w trybie non-stop. Każde z nich jest odrębnym przypadkiem, a ich trudności mają różny charakter. Nie ma potrzeby ich porównywania, jednak przy tej okazji warto wspomnieć o kilku historycznych wyczynach o podobnym charakterze (lista niekompletna):

Hermann Buhl w 1953 r. na Nanga Parbat. Austriak, który nie tylko jako pierwszy zdobył szczyt Nanga Parbat, ale (również jako pierwszy w historii) wszedł na ośmiotysięcznik solo oraz wprowadził styl alpejski w góry najwyższe. Na Nanga Parbat wspinał się 41 godzin (noc przestał na malutkiej półce) i ledwo uszedł z życiem. Jest to jedyny w historii przypadek, w którym pierwsze wejście na ośmiotysięcznik zostało dokonane samotnie.

Reinhold Messner w 1978 r. na Nanga Parbat. Pierwszy zdobywca Korony Himalajów i jeden z najsłynniejszych alpinistów wszech czasów. Na Nanga Parbat w 1978 r. wszedł samotnie, nową drogą prowadzącą przez ścianę Diamir. Było to pierwsze w historii wejście na ośmiotysięcznik solo i nową drogą.

Reinhold Messner w 1980 r. na Mount Everest. “Bez tlenu”, samotnie, w trakcie monsunu – nową drogą przez północną ścianę.

Krzysztof Wielicki w 1990 r. na Dhaulagiri. Ultraszybkie (16 godzin) przejście nowego wariantu na ścianie wschodniej (na temat tego, czy jest to nowa droga czy wariant, toczyła się później dyskusja).

Krzysztof Wielicki w 1993 r. na Shishapangma. Przejście wyszło niejako przypadkiem, gdy okazało się, że podejście pod ścianę wiodącą na wierzchołek zachodni (pierwotny cel) jest zbyt niebezpieczne ze względu na liczne szczeliny. Ukryty kuluar doprowadził Wielickiego pod południową ścianę, którą wspiął się na szczyt.

Carlos Carsolio w 1994 r. na Broad Peak. Meksykanin, czwarty zdobywca Korony Himalajów (“bez tlenu”, nie licząc akcji ratunkowej podczas zejścia z Makalu w 1988 r.), 6 spośród 14 swoich ośmiotysięczników zdobył wspinając się samotnie. Na Broad Peak wszedł ponadto nową drogą. Nazwał ją The Carsolio Route i podobno po dziś dzień uznaje ten wyczyn za jedno ze swoich największych osiągnięć w górach.

Jean-Christophe Lafaille w 1994 r. na Shishapangma. Pierwsze z wielu samotnych wejść na ośmiotysięczniki tego wybitnego francuskiego alpinisty. Na szczyt dotarł nową drogą przez północną ścianę. Francuza na Broad Peaku w 2003 r. uratował Denis Urubko.

Tomaz Humar w 1999 r. na Dhaulagiri. Po 9 dniach trudnej, samotnej wspinaczki Humar ukończył drogę prowadzącą wcześniej niepokonaną, liczącą 4000 m, południową ścianą Dhaulagiri. Przejście w stylu alpejskim, z biwakami ze względu na wielkość ściany i trudności techniczne.

Pavle Kojzek w 2006 r. na Cho Oyu. Z ABC (6200 m) do szczytu (8201 m) w 14,5 godziny. Solo, nową drogą na ścianie południowej. Po 1100 m wspinaczki nieznanym terenem Słoweniec dotarł do znanej drogi – Polskiej Grani, którą pokonał kolejne 900 m dzielące go od szczytu.

Tomaz Humar w 2007 r. na Annapurnie. Wyjątkowe (drugie) przejście trudnej południowej ściany. Nowa droga wytyczona przez Słoweńca przebiega na prawo od drogi zespołu Hajzer-Kukuczka z 1988 r. Przejście w stylu alpejskim, z biwakami ze względu na wielkość ściany i trudności techniczne.

Ueli Steck w 2013 r. Na Annapurnie. Przejście południowej ściany Annapurny w wykonaniu słynnego Szwajcara uznawane jest za jedno z największych osiągnięć w historii himalaizmu sportowego. Ueli przeszedł swoją drogę  (2700 m wysokości) samotnie w ciągu zaledwie 28 godzin z bazy wysuniętej do wierzchołka i z powrotem. Wspinaczka ta została nagrodzona Złotym Czekanem.

Michał Gurgul
źródła: desnivel.com, mountain.ru, Polski Klub Alpejski, plus.poranny.pl, alpinist.com, 8000ers.com, planetmountain.com,  źródła własne




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum