21 lipca 2019 01:12

Puchar Świata w prowadzeniu w Briançon – dominacja Azjatów

Tradycyjnie w lipcu Puchar Świata w prowadzeniu odwiedza Francję. Tydzień temu odbyły się spektakularne zawody w Chamonix, na ten weekend przypadły zmagania specjalistów od wspinaczki z liną w Briançon. Choć trzeba dodać, że Briançon żyło wspinaniem przez cały tydzień, odbyły się tu m.in. Mistrzostwa Francji juniorów i weteranów i Mistrzostwa Świata w Paraclimbingu. Sobotni wieczór to już finały PŚ w prowadzeniu, w których zwyciężyli Koreanka Chaehyun Seo oraz Japończyk Hidemasa Nishida.

https://www.instagram.com/p/B0D-cp4gNSb/

W rywalizacji panów w Briançon zabrakło mistrzów – Adama Ondry i Jakoba Schuberta, to otwierało pole do popisu choćby dla dobrze startującego w tym sezonie Alexa Megosa, faworyta gospodarzy Romaina Desgrangesa czy zwycięzcy z Villars Sachy Lehmanna – wszyscy oni “przepadli” jednak w półfinale.

Natomiast sam finał potwierdził, że Tokio 2020 już blisko, całe podium zajęli bowiem zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni. Mimo że trudno nazwać przewagę “plusa” w finałowej rozgrywce dominacją, to jednak Japończycy jasno potwierdzają, że po sukcesach w boulderingu, prowadzenie też zaczyna być ich specjalnością. Co więcej, cała trójka po raz pierwszy wystąpiła w tym roku w Pucharze, zmieniając, grających dotąd pierwsze skrzypce w ekipie japońskiej, zawodników. Do igrzysk wszak pozostał tylko rok – Schubert i Ondra muszą zwiększyć treningowe obciążenie…

***

Droga finałowa oferowała bardzo siłowe wspinanie po małych krawądkach i ściskach, które routesetterzy porozmieszczali na wielu strukturach, poprzykręcanych do prostego – co nie znaczy mało przewieszonego – profilu ściany. Rosnące przewieszenie, miejscami wzmacniane przez układ struktur, dużo kluczenia, techniczno-siłowych trawersików, wszystko to mocno zaskoczyło wspinaczy, jak choćby doświadczonych Słoweńca Domena Skofica czy Kanadyjczyka Seana McColla.

Skofic oraz Włoch Marcello Bombardi i Amerykanin Sean Bailey (najlepszy wynik półfinału) nie poradzili sobie z pierwszym cruxem, wymuszającym albo przestrzał w bok albo znalezienie odpowiedniej pozycji do dalekiego sięgnięcia w prawo.

Brytyjczyk William Bosi i Sean McColl uporali się z tym pasażem, ale dość szybko znaleźli się w nie lada kłopocie. Sean tak był zaaferowany trudnościami, że na dodatek prawie minął wpinkę – spadając klepnął ekspres chcąc pokazać sędziom, że wpięcie liny cały czas było w jego zasięgu. Kanadyjczyk znany jest ze swoich niezwykłych siłowo-cyrkowych wyczynów treningowych, więc może faktycznie byłby w stanie sobie z tym poradzić :). Tuż po Seanie wspinał się William, który świetnie rozwiązał boulderową łamigówkę tego miejsca, ale podobnie jak Sean zupełnie nie poradził sobie z kolejną sekwencją, głównie przez bardzo kiepskie stopnie. Ostatecznie William sklasyfikowany został na 4., a Sean na 5. miejscu.

Japończycy Shuta Tanaka i Hiroto Shimizu pewnie przeszli trawers, lepiej również wyglądali na kolejnych krawądkach i słabych stopieńkach. Jednak także oni nie zdołali przytrzymać małej podchwytowej krawądki. Trzeba dodać, że Hiroto wspinał się wolno po drodze i ostatniej fazie czas nie był jego sprzymierzeńcem – odpadł na 17 sekundy przed upływem limitu.

Najskuteczniejszy w Briançon okazał się Hidemasa Nishida, który do półfinału wszedł na 19. pozycji, a do finału zakwalifikował się z 8. miejsca… Wyprzedził on swoich rodaków o jedną sekwencję. 16-letni (sic!) Hidemasa jeszcze w zeszłym roku wygrywał azjatyckie mistrzostwa juniorów, w seniorskim Pucharze Świata nie wszedł w 2018 roku do pierwszej dziesiątki. Warto było oglądać relacje z finałów od samego początku…

Na finał pań czekaliśmy z niecierpliwością, zadając sobie pytanie, czy brak finału dla Janji Garnbret w Chamonix był tylko wypadkiem przy pracy, czy też oznaczał jakieś większe kłopoty z formą Słowenki (zwycięstwo w Villars). Drugą kwestią do rozstrzygnięcia była postawa Koreanki Chaehyun Seo, która świetnie startuje w tegorocznym Pucharze i podobnie jak Nishida w zeszłym roku wygrywała juniorskie, azjatyckie mistrzostwa. Co więcej Seo nie była w 2018 roku w ogóle klasyfikowana w PŚ – wytłumaczenie jest niezwykle proste, Koreanka ma dopiero 15 lat!

W finale pań routesetterzy oszczędzili zawodniczkom nadmiaru struktur i co za tym idzie dodatkowego przewisu. Co oczywiście nie oznacza, że było łatwiej – nacisk poszedł bowiem na minimalizowanie wielkości chwytów. Panie musiały zapinać łuczki na wielu krawądkach – mikroskopijnych podchwytach, odciągach, ściskach, a nawet robinhoodkach (gastonach). Generalnie droga pompowała od samego początku, wymuszając szybkie i pewne wspinanie.

Jak się okazało taki charakter finału trafił w upodobania i formę Janji Garnbret. Słowenka sprawnie, choć zmęczona, osiągnęła ostatni pasaż, biegnący po małych krawądkach. Szybka decyzji i efektowny, daleki skok do topowej klamy. Nie bez wysiłku wpięła się do ostatniego przelotu, zaliczając pierwszy top tego wieczoru. Aplauz publiczności zrozumiały, teraz pozostawało czekać na rywalki – wszak więcej nie mogła już zrobić.

Następna startowała filigranowa Japonka Natsuki Tanii, mająca w tym roku na koncie finał w Villars i Chamonix. Natsuki dzielnie przedziarała się przez siłowe i palczaste pasaże finału, ale nie była w stanie zebrać się do ostatniego strzału. Może to kwestia zbyt siłowego wcześniejszego wspinania na drodze, może zabrakło parametru. Niemniej 3. miejsce w zawodach seniorskiego PŚ to jej wielki sukces. Tak, tak, ona też w zeszłym roku rządziła w juniorskich, azjatyckich zawodach, ona też ma dopiero 15 lat…

W końcu na arenie pojawiła się Chaehyun Seo. Nad Janją miała przewagę – jako jedyna zatopowała bowiem w półfinale. Chaehyun wspinała się świetnie, perfekcyjnie rozczytując sekwencje i co najważniejsze zostawiając sobie zapas siły na końcówkę. Może trochę ją delikatnie zatrzęsło na przedostatnich ściskach, ale strzał wykonała pewnie i co nie mniej ważne łatwo wpięła się do łańcucha. Koreanka wygrała dzięki temu swoje drugie tegoroczne zawody PŚ – tydzień temu triumfowała w Chamonix (w Villars była 2.). Komentarzy IFSC nie szczędzili jej pochwał, trudno się z nimi nie zgodzić – Seo to “Superstar of the Future”. Wygląda na to, że Korea szybko doczekała się następczyni legendarnej Jain Kim!

Przed zawodnikami teraz sierpniowe zmagania w Mistrzostwach Świata w Hachioji (11-21.08, Japonia). Puchar Świata w prowadzeniu powróci dopiero pod koniec września w słoweńskim Kranju (28-29.09).

Sprocket

Wyniki – finał pań

  1. Chaehyun Seo KOR TOP
  2. Janja Garnbret SLO TOP
  3. Natsuki Tanii JPN 41+
  4. Mia Krampl SLO 36
  5. Ashima Shiraishi USA 36
  6. YueTong Zhang CHN 33+
  7. Vita Lukan SLO 32+
  8. Nina Arthaud FRA 24+

Wyniki – finał panów

  1. Hidemasa Nishida JPN 39+
  2. Hiroto Shimizu JPN 38+
  3. Shuta Tanaka JPN 38+
  4. William Bosi GBR 38
  5. Seana McColl CAN 38
  6. Sean Bailey USA 34+
  7. Domen Skofic SLO 34+
  8. Marcello Bombardi ITA 34+



  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum