19 lipca 2019 16:42

K2: warunki śnieżne od 8200 metrów nie pozwalają na atak szczytowy. Berger i Ulysses zlatują na paralotni z Ramienia

Sygnalizowaliśmy niedawno, że w Karakorum pogoda sprzyja zdobywaniu niższych szczytów. Na Broad Peaku i Gasherbrumach I i II zameldowała się pokaźna liczba himalaistów. Na K2 wiele ekip zakończyło proces aklimatyzacji i wyruszyło do ataku szczytowego – wśród nich również Waldemar Kowalewski. Jednak warunki śnieżne powyżej Szyjki Butelki (Bottleneck) okazały się zbyt niebezpieczne. W zasadzie wszyscy zdecydowali się na odwrót. Dwóch himalaistów wróciło zdecydowanie szybciej od reszty – lot na paralotniach Maxa Bergera i Eduarda Ulyssesa z Ramienia do bazy trwał około 20 minut.

Waldemar Kowalewski na Manaslu (fot. arch. Waldemara Kowalewskiego)

Na K2 działa również Waldemar Kowalewski, który kilka dni wyruszył w górę wraz z Austriakiem Hansem Wenzlem. Z ostatnich informacji przekazywanych przez Michała Kowalewskiego (nieoficjalnych) wynika, że również ten zespół przerwał wspinaczkę w okolicach Bottleneck, mimo świetnych warunków pogodowych. Wcześniej Waldemar samotnie zdobywał aklimatyzację, docierając do ok. 7550 m. Podobno wpadł nawet do szczeliny… Jednak udało mu się zejść do obozu 2 (6700 m), gdzie odpoczął i po dwóch dniach wyruszył na wspomniany atak szczytowy.

Do ok. 8200 metrów Kowalewski dotarł nie korzystając z tlenu z butli, jest podobno również zadowolony ze swojej aklimatyzacji. Czekamy na dalsze wieści, na razie Waldemar ma plan, aby jeszcze zaczekać na kolejną próbę, po ustabilizowaniu się warunków śnieżnych.

Warunki w okolicach Bottleneck od kilku dni były fatalne. Dochodziły wieści o lawinach i poszkodowanych, na szczęście niegroźnie, Szerpach. Lawina z 17 lipca była poważniejsza – ucierpiał jeden ze wspinaczy i jeden z Szerpów (złamana ręka i łokieć). Próby założenia poręczówek w tym miejscu nie mogły się zatem udać.

Jak podkreśla Mingma G Sherpa z agencji Imagine Nepal:

Mingma Tenzi i Pemba Tshering usiłowali przetrzeć szlak w okolicach Bottleneck, ale wspinaczka była niemożliwa. Śnieg był tak głęboki, że sięgał ponad głowy Szerpów.

Zespół poręczujących Szerpów oraz kilku wspinaczy przebywało wczoraj w obozie 4 rozważając różne opcje. Jednak jak sądzi Dawa Sherpa z Seven Summit Treks: “Wydaje się, że K2 nie jest jeszcze gotowa”.

W wypowiedziach Mingmy G Sherpy powraca jak bumerang również kwestia “pasożytujących” wspinaczy. Bowiem tylko nieliczne agencje biorą na siebie trudy zaporęczowania górnych partii K2. Zadanie to jest oczywiście niewdzięczne i kosztowne. Wciąż zdarza się, że inni operatorzy wypraw i mniejsze, niezależne zespoły czekają biernie na efekty pracy innej ekipy. Tutaj znajdziecie pełny komentarz Mingmy G na temat.

K2 widziane ze zboczy Broad Peaku 4 lipca. Na jego tle Max Berger zlatujący na paralotni z obozu 3 na BP – więcej na temat planów Austriaka przeczytacie w dalszej części artykułu (fot. arch. Max Berger)

Na stabilizację warunków nie czekała dwójka himalaistów. Wybrali oni błyskawiczny sposób na powrót do bazy. Znany nam już z lotu z C3 na Broad Peaku Max Berger również na K2 użył paralotni. Wykonał lot z Ramienia K2 (z wysokości blisko 8000 m) do bazy, trwał on ok. 20 minut. W jego ślady szybko podążył Eduard Ulysses. Panowie korzystali z paralotni wykonanych w Bydgoszczy przez firmę Dudek Paragliders.

Czekamy zatem na dalszy rozwój wypadków, ale może się zdarzyć, że początkowy optymizm związany z dobrym okresem pogody już minął. Śledzący uważnie poczynania wypraw w górach najwyższych Alan Arnette dodaje na swoim profilu FB mały komentarz: “Może to nie jest rok z wejściami na szczyt [K2]”.

Sprocket
Źródło: Michał Kowalewski na profilu FB Waldemara Kowalewskiego, profil FB Alana Arnette,
profil FB Furtenbach Adventures, Explorersweb.com

 

 

 




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum