14 czerwca 2019 13:02

Żywioł i blask – o “Ryczących ośmiotysięcznikach” słów kilka

3 kwietnia  ukazało się na polskim rynku, nakładem wydawnictwa Agora, drugie wydanie biografii Erharda Loretana Ryczące ośmiotysięczniki.

„Erhard Loretan. Ryczące ośmiotysięczniki”, 2019

„Erhard Loretan. Ryczące ośmiotysięczniki”, 2019

Dla nikogo, kto choć pobieżnie interesuje się sportowym, ambitnym alpinizmem i himalaizmem postać Loretana nie może być obca. Dość wspomnieć, iż jest on trzecim w historii zdobywcą Korony Himalajów i Karakorum, w tym trzech podczas jednej wyprawy; że jest autorem pierwszych przejść dziewiczych, trudnych ścian w Andach czy w Karakorum; że w niespełna trzy tygodnie zdobył 30 czterotysięczników alpejskich, a w ciągu jednego dnia pokonał Wrota Chaosu na Eigerze. Wspinacz górski, alpinista, himalaista, paralotniarz i znakomity narciarz górski – Loretan jest bez wątpienia postacią nietuzinkową, lecz nie tylko ze względu na swe wybitne osiągnięcia, lecz także przez wzgląd na styl, w jakim ich dokonywał.

Ryczące ośmiotysięczniki nie są typową biografią. Wprawdzie Jean Amman ułożył, zebrane podczas trzech lat wspólnych rozmów z Loretanem, notatki w porządku względnie chronologicznym, jednak to nie daty, nie poszczególne wydarzenia, lecz ich subiektywny odbiór są podstawą kompozycji. Stąd liczne dygresje, nawiązania do analogicznych wydarzeń, retrospekcje i antycypacje wplecione są w kanwę opowieści z taką częstotliwością, iż mniej wnikliwy czytelnik może doznać pewnych trudności z orientacją. Ów konglomerat skojarzeń i możliwość błędnego odczytania stanowią ciekawą analogię z samym procesem wytyczania nowych dróg w górach wysokich, co pozostawało priorytetem Loretana przez wszystkie lata jego przebogatej w osiągnięcia kariery wspinaczkowej. Zatem, w tym wymiarze książka oddaje jego charakter, a przynajmniej tę zdobywczo – kolumbową część.

Nietypowe dla biografii górskiej są także wtręty narracyjne Ammana. Po pierwsze, jako współautor nie próbuje usunąć się w cień wielkiego rozmówcy, lecz współtworzy obraz swego bohatera poprzez dopowiedzenia i uzupełnienia. Lecz nie posiłkuje się nudnymi fakty, enumeracjami czy próbami racjonalizacji niebezpiecznego postępowania. Ton, w jakim owe wstawki są utrzymane, świadczy o głębokiej sympatii i szacunku, które Amman żywi wobec Loretana. Ponadto – co już szalenie rzadkie – same w sobie są owe wtręty oryginalne, niekiedy pełne ironicznego humoru, potoczyste i intrygujące. Można by uznać je za głos rozsądku wobec szaleńczej górskiej brawury wybitnego Szwajcara, lecz Amman nie pozostawia czytelnikowi złudzeń co do swojego emocjonalnego zaangażowania w omawiane tematy. I całe szczęście! Dzięki temu książka uzyskuje jędrność i polot. Oto przechodzi on  płynnie od rzetelnych objaśnień procesu aklimatyzacji wysokościowej do wpływu mediów na alpinizm i himalaizm, by po chwili oddać głos osobom Loretanowi najbliższym, a następnie – by szarżować na wyżynach ironicznego dystansu:

Większość śmiertelników, pewna własnej brawury, stara się wspinać w taki sposób, by nie dostarczyć zbyt szybko dowodów własnej śmiertelności. W alpinizmie, podobnie jak w filatelistyce, istnieją jednak sposoby na redukcję ryzyka. Niektórzy alpiniści wolą mówić o „kalkulacji ryzyka”. To sformułowanie stanowi pewne nadużycie, jest pułapką, którą matematyka podsuwa rozsądkowi. Niezliczone przypadki dowodzą z głębin swoich grobów, że ryzyka nie da się skalkulować, że wyprawy w góry zakładają pewien błąd rachunkowy, a obiektywna ocena ryzyka ma charakter czysto subiektywny.

Owe uzupełnienia są jednak nieledwie tłem dla narracji samego Loretana – niekiedy bardzo poprawnej faktograficznie, innym razem dygresyjnej i natężonej emocjonalnie, pełnej odniesień i skojarzeń. Obiektywne fakty przeplatają się z przeżyciami, a osobiste zwierzenia dotyczące odczuwanych trudów i zagrożeń ulegają subiektywnemu wypaczeniu. Dzięki temu całość pozostaje potoczysta i zwrotna, a czytelnik jest dobrze zabezpieczony przed nudą. Wyczuwalne ciepło, z jakim Loretan odnosi się do osób bliskich wyraźnie kontrastuje z – delikatnie mówiąc – niechętnym jego stosunkiem do komercjalizacji himalaizmu, szczególnie w udostępnionym na kartach książki artykule, który Loretan napisał dla czasopisma „Desnivel”. Nie szczędził w nim autor cierpkich słów i wymownych określeń, takich jak „rozczarowanie”, „zażenowanie”, „nieprzyzwoitość”. Ujawnił przy tym swój głęboko filozoficzny stosunek do himalaizmu i alpinizmu jako ostatniego pola odkrywczej, wizjonerskiej działalności człowieka – pola, które nieodwołanie i boleśnie się kurczy.

Czy z lektury dowiemy się, jaki był Erhard Loretan? Owszem, ale tylko pośrednio, poprzez opis jego działań i interpretację słów. Zarówno bowiem on sam, co Amman stronią w swych wypowiedziach od banału prostych rozwiązań i kategorycznych określeń, choć ten drugi daje się co jakiś czas ponieść fali podziwu i uznania dla swego bohatera.

Byłyby więc Ryczące ośmiotysięczniki biografią wybitną, jednak przyjemność z lektury odbierają niestety częste błędy w tłumaczeniu kwestii technicznych. Konia z rzędem temu, kto się nie skrzywi na dźwięk słowa „superkorytarz”, kto nie zastąpi w myślach niezgrabnego „wczepiam się [w przelot] odpowiedniejszym określeniem; któż „instalowałby” biwak? Kto nie dozna konfuzji wobec luźno interpretowanych i nie wyjaśnionych żadnym odniesieniem stopni skali wspinaczkowej? Można założyć, iż owa redaktorska nonszalancja wynikała z pośpiechu, jednak nie w tym rzecz, bowiem książka jest tłumaczeniem wydania, które ukazało się (bez uzupełnienia w postaci krótkiego posłowia post mortem w 1996 roku; samo zaś posłowie umieścił Amman w drugiej edycji z 2019 roku). W czym zatem rzecz? Nie podejmę się odpowiedzi.

Jeśli przyjmiesz owe błędy, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, z nieodzownym w takiej sytuacji, a głębokim pobłażaniem, jeśli skoncentrujesz się na ogólnym kształcie zamiast na irytujących szczegółach, pozostanie Ci prawdziwa przyjemność z lektury. Jeśli zaś Twoje kroki będą liczyć się nie w przebytych metrach, lecz w kolących w stopy kamykach, pozostaje Ci poczekać na trzecie, poprawione wydanie.

Ilona „Księżniczka” Łęcka

Książka jest dostępna w księgarni wspinanie.pl.




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum