Z cyklu “Topowe rejony skalne”: Bułgaria

Pamiętacie jeszcze cykl “Topowe rejony skalne”? Tym razem kraj, który swoją największą popularność cieszył się w latach 70 ubiegłego wieku.  Aktualnie jednak coraz częściej wraca do łask i stanowi częsty wybór wśród turystów szukających słońca, ciepłego morza i złotych plaż. Bułgaria, bo niej mowa, ma do zaoferowanie znacznie więcej niż tylko słoneczne wybrzeże. Jest to niezwykle interesujący kraj również pod względem wspinaczkowym.

Ribaritsa – wizytówka bułgarskiego wspinania. (fot. Angelika Michałek)

***

W 2014 roku miałem przyjemność uczestniczyć w międzynarodowej imprezie wspinaczkowej Petzl Rocktrip. Organizatorzy postanowili wówczas zerwać z dotychczasową formułą imprezy, polegającej na spędzeniu kilku dni w jakieś egzotycznej destynacji, na rzecz organizacji prawdziwego „tripa”, czyli nieco dłuższej wycieczki. Uczestnicy zaczęli swoją przygodę w Rumunii, następnie przemieszczali się przez Bułgarię, Macedonię i Grecję, aby zakończyć podróż w Turcji. Ja uczestniczyłem w ostatnim etapie i wspinałem się tureckich rejonach Geyikbayiri oraz Olimposie.

Filmy ze wspomnianego Petzl Rocktripa rozpalały moją wyobraźnię na tyle mocno, że uznałem, że muszę również odwiedzić pokazywane rumuńskie i bułgarskie rejony. Na finalizację moich planów przyszło mi czekać kilka lat, ale w końcu na tegoroczną majówkę udaliśmy się na wspinaczkowy podbój Europy południowo-wschodniej!

Bułgaria – fakty i mity

Bułgaria w świadomości wielu osób może funkcjonować jako zapomniany, biedy i niebezpieczny kraj, zlokalizowany gdzieś w Europie Wschodniej. Fakty są jednak nieco inne.

Po pierwsze, jest tam zdecydowanie bezpiecznie. Zarówno jeśli mówimy o spaniu na wyznaczonych, dzikich campingach, zostawianiu samochodu w środku lasu, czy też zwykłym podróżowaniu. Po drugie, kraj w ostatnich latach przeżywa swój turystyczny renesans. Myślę, że w najbliższych latach będzie zyskiwać na popularności również wśród braci wspinaczkowej, do czego przyczyni się, mam nadzieję, ten artykuł.

Klasyczna bułgarska „autostrada” (fot. Marcin Michałek)

Cy kraj ten jest biedny? Bułgaria od 2007 roku jest członkiem Unii Europejskiej, natomiast nie sposób nie zauważyć, że pod względem infrastruktury jest to aktualnie Unia klasy B. Na miejscu znajdziemy tylko kilka krótkich fragmentów autostrady. Najczęściej podróżuje się poprzez jednopasmowe drogi bez pasa awaryjnego. Główne drogi są zazwyczaj dobrej jakości (czytaj: brak w nich dziur). Jednak im bardziej lokalną drogą przyjdzie nam jechać, tym będzie coraz gorzej. Nie dziwmy się też, gdy przez chwilę będziemy przemieszczać się drogą szutrową. Reasumując, nie będziemy tu mknąć jak po niemieckiej autostradzie i należy nastawić się na w miarę powolne zdobywanie kilometrów.

Brak infrastruktury odnosi się również do campingów. Miałem możliwość odwiedzenia kilku rejonów wspinaczkowych w Bułgarii i w żadnym nie było prawdziwego campingu, natomiast lokalne władze bez najmniejszego problemu tolerują spanie na dziko i wyznaczają lokalne dzikie campingi. Poza tym zadziwiająco duża jest lokalna baza noclegowa. Ceny różnią się w zależności od tego, czy wybierzemy kwaterę prywatną, pensjonat czy 4-gwiazdkowy hotel ze SPA. Jeśli zdecydujemy się na wynajęcie pokoju od gospodarza, to pewną przeszkodą może być znajomość języka. Jeśli nie mówimy po bułgarsku, to może okazać się, że Google Translator będzie naszą ostatnią deską ratunku.

Specjały bułgarskiej kuchni (fot. Angelika Michałek)

Bułgaria jest najtańszym krajem w Unii Europejskiej. Oznacza to, że ceny są nieznacznie niższe niż w Polsce.

Bułgarskie rejony wspinaczkowe

Jeśli po tym nieco przydługim wstępie dobrnęliście do tego miejsca i wszystko co napisałem powyżej nie zniechęciło Was do wyjazdu do Bułgarii, to obiecuję, że teraz będzie już tylko lepiej ;-).

Bułgarzy wydali dotychczas tylko jeden przewodnik wspinaczkowy “Vratsa Climbing”. Opisuje on bardzo szczegółowo najpopularniejszy rejon tego kraju. Szczęśliwie informacje dotyczące wszystkich bułgarskich rejonów wspinaczkowych, topo, dojazdy oraz zdjęcia, znajdziemy na stronie www.climbingguidebg.com. Jedynym minusem jest fakt, że opisy są w języku bułgarskim. Pozostaje nam Google…, co czasami może powodować śmieszne nieporozumienia. Polecam tłumaczyć na język angielski, opis jest wtedy bardziej zrozumiały niż próba tłumaczenia bezpośrednio na polski.

Vratsa

Na pierwszy ogień wspomniana już wyżej Vratsa. Jest to największy i najpopularniejszy rejon Bułgarii. Znajdziemy tu zarówno drogi wielowyciągowe (jest to największe skupisko tego typu wspinania w tej części Europy), jak i doskonałe drogi jednowyciągowe. Drogi wielowyciągowe to w znacznej częściej pionowe formacje o długości od 60 do 400 metrów. Najczęściej asekuracja jest mieszana.

Sektor The Small Cave (buł. Malkata Dupka) w całej okazałości (fot. Angelika Michałek)

Rejon oferuje 3 sektory sportowe – Stegite, The Big Cave oraz The Small Cave. Stegite to głównie pionowe i lekko przewieszone formacje o wystawie południowej. The Big Cave, jak sama nazwa wskazuje, to duża jaskinia z kilkoma trudnymi drogami. The Small Cave to zdecydowanie najciekawszy sektor całego rejonu. Nazwa może być nieco myląca. Nie jest to tylko i wyłącznie jaskinia, ale cały mur skalny, wyglądem przypominający najlepsze włoskie sektory. Wspinanie praktycznie tylko w przewieszeniu, a trudności od 6b+ do 8b. W sumie znajdziemy tu 62 drogi.

W tej części sektora The Small Cave znajdziemy najpopularniejsze drogi (fot. Angelika Michałek)

Za camping służy polanka przy głównej drodze, znajdziemy tutaj też ujęcie wody. Osoby oczekujące większego komfortu mają do dyspozycji mnóstwo propozycji noclegowych w oddalonym o 3 kilometry od sektorów wspinaczkowych mieście Vraca. Tak również znajdują się sklepy oraz restauracje.

Karlukovo

Prohodna Cave to jedyna tego typu jaskinia na świecie. Miejsce jest tak unikalne, że nawet podczas naszej wizyty amerykańska telewizja kręciła tu film science fiction. W dni wolne należy się liczyć z tym, że jaskinia jest pełna turystów.

Bułgarskie Getu, czyli Karlukovo i Prohodna Cave (fot www.steemit.com)

Miejsce jest znane pod nazwą „Oczy Boga”- swoją nazwę zawdzięcza dwóm charakterystycznym otworom w stropie jaskini. Sama grota wyglądem przypomina nieco chińskie Getu, z tą różnicą, że nie znajdziemy tu tak licznej rzeźby naciekowej. Grota, a raczej korytarz skalny, jest tak duża, że podzielono ją w przewodniku na 7 odrębnych sektorów. Przeważają w nich lekkie przewieszenia, a drogi kończą się na wysokości spektakularnego dachu, w okolicy 30-35 metra. Przez sam dach biegną najtrudniejsze drogi rejonu o trudnościach 8b-9a. W rejonie można wspinać się oczywiście w czasie deszczu.

Ribaritsa

Stwierdzenie, że jest to bułgarski Rodellar nie jest przesadzone. Rejon oferuje tylko 12 dróg, natomiast ich jakość jest pierwszej klasy. Jest to jedyny rejon w Bułgarii, który oferuje tak bogatą rzeźbę naciekową.

Bułgarski Rodellar, czyli rejon Ribaritsa (fot. Angelika Michałek)

Drogi Rebraritsa 7a+ czy Otbor Kalfi 7b byłyby bez wątpienia klasykami w każdym innym westowym rejonie wspinaczkowym. Jedyny minus tego miejsca to lekko skomplikowane dojście. Opis dojścia, który znajdziemy na stronie climbingguidebg.com, jest już nieaktualny. Należy kierować się ścieżką w prawo i zamiast lasem podchodzić grzbietem po prawej stronie, dość ewidentną ścieżką.

***

Powyżej opisałem trzy rejony wspinaczkowe, które miałem okazję odwiedzić podczas mojego wyjazdu do Bułgarii. Napotkani lokalni wspinacze entuzjastycznie polecali również inne rejony. Warto odwiedzić między innymi zlokalizowany bardzo blisko Ribaritsy Teteven. Znajdziemy tutaj drogi o długości dochodzącej aż 55 metrów i trudnościach do 8b+. Rejon polecany jest szczególnie na upały, ma wystawę północną i piękny widok na całe miasto, nad którym się wznosi.

Około 50 km na południe od Vracy znajdziemy Bozhenitsę, która oferuje bardzo ciekawe wspinanie w piaskowcu i drogi o trudnościach dochodzących do 7c. Jadąc jeszcze bardziej na południe, natkniemy się na Lakatnik. Rejon jest bardzo popularny, ponieważ znajduje się nieopodal Sofii. W pozostałych częściach kraju również znajdziemy ciekawe miejsca do wspinania.

Wszystkie niezbędne informacje znajdziemy na stronie climbingguidebg.com.

Aby droga do Bułgarii nam się nie dłużyła, możemy podzielić ją na mniejsze kawałki. Na początek proponuję zatrzymać się w słowackim Sulovie, następnie w węgierskim Kis Gerecse, dodatkowo można dorzucić zwiedzanie przepięknego Budapesztu. W kolejnym kroku proponuję zatrzymać się w rumuńskim Baile Herculane. Odkryć tamtejsze wspinanie w sąsiedztwie wodospadu, a po wspinaniu zażyć leczniczych kąpieli termalnych. I tak po kilku dniach jazdy triumfalnie wjechać do Bułgarii. Czy nie brzmi to jak doskonały plan wspinaczkowego „tripa”?

Marcin Michałek (Triop.pl/Gilmonte/Stubai/Explosklep.pl)

 

 




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum