1 maja 2019 00:58

“Przejście, choć spodziewane, i tak zdawało się surrealistyczne” – Piotr Schab o pierwszym polskim 9b “Fight or Flight”

W piątek, 26 kwietnia, Piotr Schab (Patagonia, Black Diamond, Scarpa, KS Korona) dokonał historycznego przejścia – jako pierwszy polski wspinacz pokonał drogę o trudnościach 9b, Fight or Flight w Olianie. Ten świetny wynik to konsekwencja wielkiego zaangażowania i stale rosnących umiejętności wspinaczkowych Piotrka. Jak sam podkreśla, to również sukces zespołowy – zarówno wspierających go specjalistów z MotionLab, Magdy Terleckiej i Macieja Oczko oraz przyjaciół, z Kamilem Ferencem na czele. Oto rozmowa z przebywającym jeszcze w Olianie Piotrkiem.

Tuż po kluczowym strzale – Piotrek Schab na “Fight or Flight” 9b (fot. Marcin Szymkowski)

Piotr Turkot (wspinanie.pl): Wielkie gratulacje! 10 lat po pierwszym 9a Łukasza Dudka (Martin Krpan, 2009) i 9a+ Mateusza Haładaja (Papichulo, 2015) przyszła pora na premierowe 9b! Zapisujesz się zatem w historii polskiego wspinania, a co nie mniej ważne pokonujesz piękną linię – Fight or Flight. Zanim porozmawiamy o samej drodze, opowiedz o swoich emocjach związanych z sukcesem.

Piotr Schab (Patagonia, Black Diamond, Scarpa, KS Korona): Bardzo dziękuję. Emocje pojawiły się ułamki sekund przed końcowym skokiem. Czułem się bardzo dobrze, poprawka po raz pierwszy z ciągu faktycznie pomagała. Kiedy ciało wykonywało dobrze znany mechanizm skoku, najpierw pojawiło się przekonanie, że mogę to zrobić, zaraz potem strach przed sukcesem, następnie poczucie, że chyba spadam, chwilę potem trzymałem już klamy, a noga wylądowała w idealnym punkcie ściany. Zaskoczenie, krótki krzyk, a później strasznie dużo emocji naraz, nie jestem w stanie ich opisać… Ostatnie kilka ruchów przeszedłem bez żadnego wahania. Po wpięciu do stanu nie wiedziałem co powiedzieć, przez 14 miesięcy od mojej pierwszej wstawki w Fighta nabrałem bardzo dużej pokory. Przejście, choć spodziewane, i tak zdawało się surrealistyczne.

Twój wybór padł na Fight or Flight (FOF) – opisz nam wspinanie na tej linii.

Drogę otwiera 15 metrów kruchego terenu za około 7a, zakończonego sporą półką. Ta półka to ważny element całej drogi – każdy z nas spędza tu przynajmniej kilka minut, koncentrując się przed wstawką. Potem zaczyna się akcja – 20 ruchów, na których nie ma czasu choćby zamagnezjować. To najbardziej intensywna sekwencja jaką robiłem w życiu. Z trzech wpinek robię tylko jedną, a i tak, jakbym mógł, to z pewnością i tę bym mijał. Ten odcinek wyceniliśmy na 9a, ale przejście go zajęło mi prawie 20 dni. To chyba najtrudniejsze 9a na świecie 😉 Dwie części Fighta dzieli rest. Kilka niezłych chwytów koło siebie, słabe stopnie. Kluczowe okazało się klinowanie pięty, które odgapiłem od Jorga [Verhoevena – przyp. red.].

Lecimy dalej, druga część drogi jest zupełnie inna. 12 dalekich ruchów, każdy niezwykle precyzyjny. Tutaj trzeba być bardzo szybkim. Oglądając swoje filmiki mam wrażenie, że są w przyspieszonym tempie. Główne trudności FOF kończy śmiały skok do klamy. Ogarnięcie tego ruchu zajęło mi najwięcej czasu. Poprawka na prawą rękę w moim odczuciu praktycznie nie istnieje. Kiedyś podobno był tam dobry kciuk, ale urwał się w zeszłym roku. Te 12 ruchów to 8c+. Zrobiłem je dopiero w tym roku, ale do samego końca nie miałem tam 100% powtarzalności.

Piotrek Schab podczas prób na "Fight or Flight" 9b w Olianie (fot. Maciej "Lesser" Gajewski)

Piotrek Schab podczas prób na “Fight or Flight” 9b w Olianie (fot. Maciej “Lesser” Gajewski)

Walczyłeś na Fight or Flight już w zeszłym roku – czego wtedy zabrakło, a co było teraz kluczem do sukcesu?

Hmm szczerze, nie wiem, dlaczego tak długo próbowałem FOF w zeszłym roku.. Wydawało mi się, że jestem blisko, mimo że nie byłem w stanie przejść drogi choćby z jednym blokiem. Zabrakło wszystkiego – pracy nóg, siły palców, wytrzymałości siłowej, psychy. Na przejście drogi złożyło się kilka różnych czynników, nie sposób wybrać ten jedyny składnik X. Chociaż najważniejsza była pomoc Magdy Terleckiej. Trenowałem z nią dwa razy w tygodniu przez ostatnie dwa miesiące. Pracowaliśmy nad ruchem, z którego spadałem za każdym razem w zeszłym roku. Na tym wyjeździe nie spadłem tam ani razu.

No właśnie duża w tym zasługa MotionLab – Magdy Terleckiej i Macieja Oczko. Jak ważna jest dla Ciebie współpraca z nimi?

Zdecydowanie najbardziej inspirują mnie Maciek i Magda. Ich wiedza o treningu jest ogromna. Maciek ma wśród podopiecznych olbrzymi autorytet. Ma też wyjątkowe wyczucie i jest bardzo szczery, to wszystko niezwykle mi imponuje. Staram się czerpać pomysły od najlepszych wspinaczy, testuję dużo treningów Adama Ondry, trochę rzeczy wymyślamy sami z chłopakami, obgadujemy je z Maćkiem, a potem testujemy na sobie. Indywidualne podejście do każdego z naszych zawodników jest kluczowe, poprzez stały kontakt i testowanie wielu bodźców możemy dobierać metody, które będą odpowiednie dla jednostki.

Cykl porad treningowych Piotra Schaba – “Kampus – dla kogo?” (fot. arch. Piotr Schab)

Jesteście w Olianie mocną ekipą – Kamil Ferenc zanotował niedawno również świetne wyniki – Papichulo 9a+ i American Hustle 8c OS. Zawsze podkreślasz pracę zespołową i świetną atmosferę takich wyjazdów – jak było/jest tym razem?

Mój sukces to tak naprawdę sukces całej naszej koroniarskiej ekipy. Gdyby nie oni, nigdy nie wszedłbym na taki poziom. Na treningach naprawdę muszę się bardzo starać, żeby nie odstawać. Kamil jest super silny. Dawno nie wstawialiśmy się razem w żaden projekt, już zapomniałem, jakie to fajne. Co próbę wymyślamy nowe patenty, dogrywamy szczegóły, motywujemy się nawzajem. No i dwie pizze zwycięstwa, to na plus 😉

Wróćmy do wyniku i historii. Tym przejściem awansowałeś do pierwszej ligi wspinaczy – nie więcej niż 20 zawodników na świecie może pochwalić się 9b na koncie. W samej Olianie na drogach o tych trudnościach walczy wielu pretendentów – jak oceniasz swój poziom, umiejętności, przygotowanie na tle innych wspinaczy ze świata?

Podglądanie czołówki uświadomiło mi, ile mogę jeszcze poprawić, żeby stać się wspinaczem kompletnym. Z całą pewnością siłowo nie odstaję, moje mocne strony w porównaniu z „ligowcami” wciąż są mocne. Nie mogę o tym zapominać, prawdopodobnie zawsze bazować będę na silnych palcach i sile kontaktowej, jednak to praca nad słabymi stronami umożliwi mi wejście na wyższy poziom.

9b to cyfra wyjątkowa – pierwsze takie przejście w historii polskiego wspinania. O taki wynik starał się również Mateusz Haładaj – znane są jego starania o przejście First round, first minute. Czy postrzegasz Wasze dążenia do pokonania 9b w kategoriach rywalizacji?

Wielokrotnie słyszałem od ludzi ze środowiska plotki o wyścigu po pierwsze polskie 9b. Nic takiego nie miało miejsca. Dla mnie był to naturalny krok w drodze do osiągnięcia maksimum swoich możliwości. Cieszę się, że nie nakładałem na siebie dodatkowej presji związanej z „byciem pierwszym”, myślę że byłaby ona mocno destrukcyjna, a nawet toksyczna. Widziałem Mateusza podczas jednej próby na jego projekcie w zeszłym roku. Wyglądał jak maszyna, to było naprawdę imponujące. Jestem pewien, że przejście First round, first minute to kwestia czasu.

Cieszymy się z westowego 9b dla Polaka. Masz na swym koncie najtrudniejszą polską linię – Stal Mielec. Czy widzisz jakieś szanse, na znalezienie projektu VI.9 w naszych skałach, czy też bądźmy realistami? 😉

Na ten moment nie kręci mnie szukanie tego typu projektu, ale myślę, że jest to możliwe. Pozostaje kwestia motywacji. Nie wiem, czy byłbym w stanie zmotywować się do brutalnego charakteru jurajskiego projektu, ale kto wie… Czasu jest sporo.

To nie koniec Waszego wyjazdu – masz jeszcze jakieś cele przed sobą? Sprawdzacie z Kamilem Pachamamę 9a+ – dla Ciebie to może być okazja do pokonania Mamichuli 9b, czyli połączenia Pachamamy ze znaną Ci dobrze Papichulo?

Byłem raz na Mamichuli. Jeszcze nie wiem, czy motywuje mnie ta linia, z pewnością jest bardzo wymagająca. Jest prawdopodobnie bardziej w moim stylu niż Fight or Flight. Na razie skupiam się na Pachamamie, chciałbym spróbować też kilku innych dróg i wybrać projekty na kolejne wyjazdy.

Nie sposób nie zapytać o kolejne wyzwanie, czyli 9b+… Myślisz już o takich trudnościach? Kluczem będzie dobór drogi (może Perfecto Mundo w Margalefie?), no i odpowiedni trening i podejście mentalne. Procedurę znasz 😉 Jesteś już gotowy na takie wyzwanie?

Perfecto Mundo to moje marzenie. Uwielbiam ten sektor, jak i cały Margalef. Głęboko wierzę w to, że jestem w stanie kiedyś zrobić drogę o takich trudnościach. W najbliższych dniach jadę tam spróbować swoich sił na poszczególnych ruchach i ocenić szansę 😉

Zatem powodzenia!

Dziękuję.

***

Świetny wynik w skałach to również konsekwencja dobrego treningu. Przeczytajcie zatem cykl porad Piotrka Schaba “Trening siłowy”.

 




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    Gratulacje! Korona Pany! [1]
    Bardzo się cieszę, że Korona cały czas ciągnię polskie wspinanie.…

    1-05-2019
    andrzej