6 maja 2019 11:47

Filmowo: Ben Moon na “Agincourt”. W tym roku mija 30 lat od powstania pierwszego francuskiego 8c

Często wracamy do Buouxu, ale są ku temu powody. Drogi w tym historycznym rejonie ożywił ostatnio Francuz Sebastien Bouin, prowadząc szereg miejscowych klasyków w ramach swojego projektu “Vintage Roc Tour”. Ale do legendarnych linii zatęsknił także sam Ben Moon – ten, któremu Francuzi zawdzięczają swoje pierwsze 8c. Po 30 lat od powstania słynnej Agincourt Brytyjczyk pojawił się na południu Francji.

Na “La Rose et le Vampire” (fot. arch. Ben Moon / Moonclimbing)

***

Jerry Moffatt i Ben Moon – dwaj przebojowi Brytyjczycy, którzy zamieszali w latach 80. ubiegłego wieku we francuskich skałach. Pierwszy wspina się teraz sporadycznie (częściej serfuje i gra w golfa, więcej o Moffacie TUTAJ)), drugi ze wspinaniem wcale nie skończył. Wręcz przeciwnie (chociażby ubiegłoroczne przejście Evolution 8c+ w Raven Tor).

Ben Moon po raz pierwszy odwiedził Buoux, właśnie z Moffattem, w 1984 roku. W kolejnych latach szybko uporał się z najtrudniejszymi miejscowymi ekstremami 8b+ (La Rage de Vivre, Le Minimum i Le Spectre des Surmutant). Potrzebował nowego, trudniejszego wyzwania. Znalazł takie w sektorze Les Dévers, gdzie na pierwsze przejście czekał projekt ubezpieczony przez Laurenta Jacoba. Brutalne, bulderowe wspinanie na gładkiej ścianie, po słabych chwytach. W 1989 roku Brytyjczyk zamienił projekt na głośne Agincourt, pierwsze francuskie 8c i drugie – po Wallstreet Wofganga Güllicha (Frankenjura, 1987) – 8c w skałach w ogóle.

Ben Moon na “Agincourt” 8c (fot. Moonclimbing.com)

I powrót na drogę po 30 latach… (fot. Moonclimbing.com)

Na początku tego roku, 30 lat od powstania Agincourt, Moon ponownie pojawił się rejonie. Zaczął od jednej ze swoich ulubionych dróg, La Rose et Le Vampire. Po raz pierwszy przeszedł ją w 1986 roku. Na początku lutego br. pisał tak:

Zrobiłem trzecie przejście tej drogi w 1986 roku, przyjechałem tu w 2006 i przeszedłem ją w pierwszej próbie, czy mogę to dziś powtórzyć? Nie! Spadłem na ostatnim ruchu. Ale droga padła w drugiej przymiarce, co było miłe.

Wspinanie dla Bena Moona jest wciąż ogromnie ważne. Fajnie jest widzieć sportową złość jednego z najlepszych wspinaczy lat 80. i 90. Na filmie jego sentymentalna podróż do Francji. Brytyjczyk przypomina sobie ruchy między innymi na Agincourt. Są bardzo trudne…:

Brunka




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum