5 listopada 2018 17:43

Nowa droga Fabiana Buhla i Alexa Hubera – „Big Easy” 5.10+ / A1, 2500 m

Alex Huber zapisał już na swoim koncie wiele długich i trudnych dróg, spośród których liczne znajdowały się na znacznej wysokości. Big Easy, nowa droga w Pakistanie, którą poprowadził tego lata wraz z Fabianem Buhlem, jest więc kolejną pozycją w jego kajecie. Natomiast dla Fabiana przejście liczącej 2500 metrów drogi, która prowadzi na szczyt sześciotysięczny, to inauguracja: zarówno w Karakorum, jak i na wysokości.

Alex Huber i Fabian Buhl w drodze na szczyt Choktoi Ri (fot. Fabian Buhl / Alex Huber)

Big Easy to nowa droga wiodąca na szczyt pięknego masywu Suma Brakk, który wznosi się ponad lodowcem Choktoi w pakistańskim Karakorum. Suma Brakk składa się z trzech wierzchołków, spośród których najwyższy to Choktoi Ri (6166 m). Ze względu na najwyższy wierzchołek górę nazywa się często Choktoi Ri (zamiennie z Suma Brakk).

Ewidentna grań Suma Brakk (fot. Fabian Buhl / Alex Huber)

Podczas jednej z wcześniejszych wypraw do Karakorum uwagę Alexa przyciągnęła wybitna grań, którą ocenił jako wartościowy i elegancki cel wspinaczkowy. Swoim pomysłem podzielił się z Fabianem, z którym wspinał się już od pewnego czasu na alpejskich drogach wielowyciągowych. Analiza dostępnych materiałów na temat góry potwierdziła, że grań jest nietknięta ręką człowieka. Szybko zdecydowali się więc podjąć wyzwanie, które spełniało ich wcześniejsze założenia co do celu na lato 2018: miało być szybko, wysoko i w możliwie najmniejszym zespole.

Jedna z wielu rys na drodze ‘Big Easy’ (fot. Fabian Buhl / Alex Huber)

Ostatecznie duet wspinaczy pokonał dziewiczą grań Choktoi Ri, wytyczając tym samym nową drogę. Big Easy ma długość 2500 metrów, 55 wyciągów i trudności 5.10+ / A1. Dokładny przebieg drogi możecie prześledzić na sporządzonym przez Alexa schemacie:

„The Big Easy” (2500 m, 5.10+/A1), Choktoi Ri (6166 m)

„The Big Easy” (2500 m, 5.10+/A1), Choktoi Ri (6166 m)

***

Oto kilka ciekawych komentarzy i spostrzeżeń Fabiana:

Na początku swojej kariery, gdy zajmowałem się boulderingiem, mój świat wspinaczkowy był mały, bardzo złożony i trudny. W ciągu ostatnich lat poświęciłem wiele czasu na poszerzanie jego granic, otworzyłem się na znacznie większy i nieokiełznany, alpinistyczny “plac zabaw”.

Imponujący headwall Suma Brakk (fot. Fabian Buhl / Alex Huber)

Bouldering jest trudny fizycznie i skomplikowany mentalnie, ale dla mnie czegoś jednak w nim brakowało. W moim nowym świecie wspinaczki alpejskiej odnalazłem satysfakcję płynącą z niesamowitej różnorodności umiejętności technicznych i organizacyjnych, jakie trzeba posiadać, a także zupełnie odmiennego – ale nadal wysoce fizycznego – wyzwania, jakie przedstawia taki rodzaj wspinaczki. W alpinizmie odnajduję jednak coś więcej niż tylko uczucie całkowitego wyczerpania. Alpinizm jest zaprzeczeniem naszego świata, w którym staramy się ochraniać lub izolować od wszystkiego i wszystkich. Tu jest inaczej, jesteś całkowicie odpowiedzialny za swoje decyzje i musisz ponosić konsekwencje swoich akcji. Nie możesz odizolować się od ryzyka.

Jeden z obozów na grani (fot. Fabian Buhl / Alex Huber)

Dla mnie jednym z najważniejszych aspektów alpinizmu jest zaufanie do partnera. To zaufanie jest czasem jedynym zabezpieczeniem, na jakie możesz liczyć podczas wyczerpującego dnia w górach. Silna więź z partnerem pozwala przetrwać, przecierpieć wiele trudnych sytuacji, wyzwań, które czyhają na drodze do szczytu.

Gdy po południu temperatura wzrastała na wspinaczy sypał się śnieg i lód z górnych partii ściany (fot. Fabian Buhl / Alex Huber)

Fabian wspinał się już wcześniej z Alexem na wielu wyprawach: w RPA, Naranjo de Bulnes, Taghii czy Patagonii. Jak mówi, wspinaczka w wyższych górach była dla niego kolejnym, naturalnym krokiem. Sama linia zrobiła na nim duże wrażenie:

Trzeciego dnia zobaczyliśmy naszą drogę. Byłem zafascynowany jej elegancją – świeciła w promieniach słońca od świtu do zmierzchu. Po krótkim trekkingu czwartego dnia dotarliśmy do bazy.

Portret szczytowy (fot. Fabian Buhl / Alex Huber)

Dobra pogoda sprzyjała aklimatyzacji, procesowi dla Fabiana nieznanemu:

To tej pory nie miałem żadnego doświadczenia we wspinaczce na znaczącej wysokości. Cały czas czekałem na jakieś niepokojące oznaki braku aklimatyzacji. Na szczęście przez całą wyprawę działanie na wysokości ani razu nie ograniczyło moich możliwości fizycznych. Cieszyłem się, że moje ciało tak dobrze to znosi.

Olbrzymia odstrzelona płyta przed headwallem (fot. Fabian Buhl / Alex Huber)

Po wielu dniach pracy nad drogą, powrotów do obozu, przeczekiwania załamań pogody, i w końcu – ataku szczytowego, alpiniści zrealizowali swój cel. Tak Fabian podsumowuje wyprawę:

Okazało się, że potrzebowaliśmy wszystkich naszych umiejętności, aby przejść The Big Easy. Najważniejsze jest jednak to, że świetnie się przy tym bawiliśmy, w spokojnym Karakorum nie było w ogóle miejsca na złe nastroje – robiliśmy przecież to, co lubimy i to po co żyjemy. Ta przygoda pokazała mi jasno, że czym mniejsza liczba uczestników wyprawy, tym bogatsze doświadczenia.

Ekspozycja podczas wspinaczki na headwallu i grań w tle (fot. Fabian Buhl / Alex Huber)

Całą relację Fabiana znajdziecie na stronie sponsora alpinisty, marki Petzl.

Michał Gurgul
źródło: Fabian Buhl, Petzl.com




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    Zamiast zimowego K2 [7]
    Moze bardziej warto by bylo wspomagac takie cele, zamiast ladowac…

    5-11-2018
    jerrygwizdek