6 września 2018 09:06

Potyczki pod Giewontem – czyli Zako Boulder Power 2018 w relacji Mechaniora

Za nami pierwsza edycja tegorocznego Pucharu Polski – Zako Boulder Power. Odbyła się ona na południu, więc małopolskim zwyczajem zaczynam od dygresji.

Zako Boulder Power 2018 (fot. ishootmusic.eu / FB Spotkania z Filmem Górskim)

Cykl rankingowych zawodów jest zjawiskiem specyficznym: podstawowa niegdyś forma rywalizacji wspinaczkowej jest w dzisiejszych czasach nietypowa. Popularyzacja wspinania doprowadziła do wytworzenia się w środowisku łojantów nowej, licznej warstwy w ludzi, zwanych zwyczajowo “amatorami” – dla odróżnienia od wspinaczy “profesjonalnych”, czyli instruktorów i zawodników. W odpowiedzi na rosnący odsetek osób żywotnie zainteresowanych wspinaniem, pojętym jako aktywność sportowa, którzy zarazem nie wykazują ochoty (ani też, ze względu na wiek rozpoczęcia wspinania, możliwości) podjęcia treningu w pełnym wymiarze i atakowania Pucharu Świata, rozkwitło zjawisko “towarzyskich zmagań nie dla mocarzy”, których popularność zaskoczyła nawet najśmielszych optymistów.

Odpowiedzią na popyt jest wzrastająca podaż. Zalew bardziej i mniej lokalnych imprez adresowanych do szerokiego odbiorcy (którego poziom wspinania nierzadko przewyższa to, czym może pochwalić się mniej wytrenowany instruktor, a który sam, notabene, instruktorem bywa) w naturalny sposób zmniejszył zainteresowanie rywalizacją pucharową. Obserwowany od wielu lat trend nie daje się zatrzymać – zawody rankingowe stały się zawodami dla nielicznych, którzy mogą określić się mianem “pół-zawodowców”. Cała dygresja była po to, żeby powiedzieć ile osób wystartowało w Zakopcu: 14 kobiet i 33 wojowników.

Dodajmy jeszcze, że Związek – rozpoznawszy zjawisko – powrócił na balderowych zawodach do pucharowej formuły eliminacji. Kwestią do rozważenia pozostaje, czy była to dobra decyzja; jest wszakże wielu, którzy na amatorów już się nie nadają, zaś na reprezentantów Polski nie będą nadawać się nigdy. Pucharowa formuła eliminacji jest dla nich odstręczającą, a przecież organizatorom przydałyby się mniej liche pieniądze z wpisowego, zaś nielicznym kolegom-atletom sympatyczne towarzystwo mniej napiętych znajomków.

Nie będziemy wszakże rozważać teraz tej skomplikowanej kwestii. Pozostaje mieć nadzieję, że średni poziom uczestników oficjalnych zmagań dla samych najlepszych wspinaczy kraju będzie powoli rósł, ale długa przed nim droga.

***

Poprzeczka w eliminacjach nie była zawieszona wysoko

Nikomu się nie narażę konstatując oczywistość – siłowe, ale wspinaczkowo nie za bardzo skomplikowane męskie eliminacje pokazały wyraźnie, że z obecnych pod Tatrami zawodników poważnie wytrenowanych było dwóch. Świadczą o tym cztery topy Macieja Dobrzańskiego i komplet pięciu oczek w wykonaniu Adriana Chmiały wobec zaledwie dwóch topów, jakimi mogli pochwalić się czterej kolejni zawodnicy.

Zako Boulder Power 2018 (fot. ishootmusic.eu / FB Spotkania z Filmem Górskim)

Poprzeczka w eliminacjach nie była zawieszona wysoko: awans do dwudziestoosobowego półfinału gwarantował oszałamiający wynik dwóch bonusów w ośmiu próbach; porównanie z rezultatem lidera daje znać o rozpiętości poziomu zmagań. Damskie eliminacje nie wnosiły do rywalizacji prawie nic (14 osób na 20 miejsc w półfinale nie pozwala nikogo wyeliminować), decyzją chwytowych były więc bardzo proste (10 kompletów).

Nie trzeba zaznaczać, że całe zawody przebiegały w znakomitej atmosferze, albowiem jest to w Zakopanem normą. Warto natomiast z uznaniem pochylić się nad niespodziewaną, bo wcale nielichą frekwencją publiczności podczas eliminacji, tym bardziej godną szacunku, że pogoda w piątek przez cały dzień “straszyła” i dopiero sobota – szczęśliwie – pozwoliła cieszyć się pełnym podhalańskim słońcem.

Półfinały najciekawszą rundą zawodów

Krakowsko-warszawski zespół chwytowych (Łukasz Smagała i Piotr Suder, stara stolica, jagiellońska; Tadeusz Sługocki i Piotr Smaroń, stolica nowa, elekcyjno-sanacyjna) uczynił z półfinału laurkę dla własnych umiejętności, bez wątpienia najciekawszą wspinaczkowo rundę, zarazem zwracającą najbardziej czytelne wyniki. Trzy topy udało się osiągnąć dokładnie sześciu panom, zawodnik siódmy dobił zaledwie to topu jednego, podkreślając tym samym osiągnięcie przyszłych finalistów. U pań sytuacja bardziej zróżnicowana, lecz bariera dwóch topów bardzo czytelna.

| W damskim półfinale obserwowaliśmy przedziwną zapaść części liderek z eliminacji. Małgorzata Rudzińska w pierwszej rundzie wspinała się rewelacyjnie, w półfinałowej najpierw poległa na nietrudnym połogu (co jej się zdarza), a potem nie umiała już odnaleźć rytmu i odpadła z jednym topem na koncie. Najlepsza w eliminacjach Joanna Oleksiuk (pięć topów w pięciu próbach!) pogubiła się zupełnie, ciułając liche dwa bonusy. Niechędogo wyglądała też Karina Mirosław; dwa topy co prawda dawały jej awans, lecz do średniego występu dołączyła się kontuzja i Kariny w finale nie zobaczyliśmy, szkoda…

| Pozytywnym zaskoczeniem były natomiast półfinałowe występy Magdaleny Suder i Jadwigi Szkatuły. Magda drugą rundę zawodów wygrała, Jadwiga była w niej trzecia (ostatecznie zajęły odpowiednio czwarte i trzecie miejsce). Najwidoczniej na Avatarze damom trenuje się świetnie.

Zako Boulder Power 2018 (fot. ishootmusic.eu / FB Spotkania z Filmem Górskim)

| Zawiódł w półfinale Maciej Dobrzański, nie dając rady przekuć znakomitego przygotowania fizycznego w skuteczne wspinanie na wymagających technicznie i psychicznie problemach. Jeden top i dopiero ósme miejsce, choć były papiery na podium.

| Połóg (jedynka) po raz kolejny okazał się ostoją wspinaczkowej demokracji, zwracając wyniki nijak niemające się do miejsc zajmowanych przez zawodników w oficjalnych i nieoficjalnych rankingach.

| Młody Jakub Ziętek (Bielsko-Biała) co prawda nie znalazł się w szóstce finalistów, ale jego występ na czwartym problemie (drugim co do trudności) zasługuje na uznanie i podkreślenie. Poza nim na czwórce topowali bowiem jedynie finaliści.

Finały

Wieczorna kulminacja zawodów zgromadziła sporą grupę widzów. Rzecz radosna tym bardziej, że widowisko organizowane w ramach górskiego festiwalu przyciąga wiele osób szczerze związanych z alpinizmem, a znacznie luźniej (o ile w ogóle) ze wspinaniem sportowym. Szkoda tylko, że organizatorom nie udało się nieco przemeblować grafiku i pozwolić zmaganiom zabłysnąć jupiterami na tle nocnego nieba; zachodzące słońce tworzy co prawda scenerię równie malowniczą, lecz w mniejszym stopniu wydobywa ze spektaklu jego wewnętrzną dramaturgię.

Runda wieńcząca zawody jest w założeniu rundą najbardziej atrakcyjną. Post factum można jedynie wyobrażać sobie, jak świetnie przebiegałby męski finał, gdyby topy na dwójce i trójce były nieco “łatwiejsze”. Na obu problemach trwała walka do ostatniego ruchu, żaden wszakże nie znalazł jednego choćby pogromcy.

Zako Boulder Power 2018 (fot. ishootmusic.eu / FB Spotkania z Filmem Górskim)

Baldery skrajne (1, 4) okazały się z kolei nieco zbyt proste, przez co o kolejności decydować musiały czynniki drugorzędne: liczba bonusów oraz próby. Znakomity występ zanotował Bartek Opiela (Katowice): drugi w karierze finał (poprzedni również w Zakopanem) i trzecie miejsce. Na drugim stopniu Jakub Jodłowski, a między wynikami Bartka i Kuby ciekawa zależność: Jakub miał więcej bonusów, Bartek zaś mniej prób do tej samej liczby topów (dwa); w takiej sytuacji jeszcze rok temu górą byłby Bartek, nowe przepisy IFSC (które PZA stosuje) dają jednak pierwszeństwo efektywności przed skutecznością, ceniąc bonusy wyżej topowych prób. Dobra zmiana, dzięki której przypadkowe potknięcia na trendy-setterskich skokach przez rzeczkę przestaną decydować o Mistrzostwie Polski.

Warto również nadmienić, że pomimo braku dobrych, wspinaczkowych kryteriów rywalizacji zwycięstwo sprawiedliwie przypadło w udziale człowiekowi, który jako jedyny wspinał się w Zakopanem od początku do końca przekonująco, to znaczy Adrianowi Chmiale. Oliwa…

Damski finał znacznie regularniejszy, tabelka nie pozostawia wątpliwości, że nikt nie może mówić o szczęściu bądź złym losie (oczywiście – nie licząc kontuzjowanej Kariny Mirosław, której udział w finale zapewne podniósłby jego sportowy poziom, więc pecha mieli wszyscy widzowie). Zaskakuje dopiero piąte miejsce Olgi Niemiec, która w poprzednich rundach wspinała się nie tylko skutecznie, ale po prostu dobrze i pewnie trwała na drugiej pozycji.

Olga Weber z kolei zaskakuje pozytywnie, prezentowany przez nią styl wspinania, polegający na niezginaniu rąk, z trudem daje się pogodzić z teoretycznymi zasadami balderingu, a przecież od czasu do czasu przynosi soczyście dojrzałe owoce. Nareszcie – pewne zwycięstwo Eleny Yarowej było jej pierwszym pucharowym tryumfem od czasu, kiedy została Polką. Może kiedyś doczekamy dni, w których będzie to trudniejsze niż w pierwszej ojczyźnie wrocławianki.

Zako Boulder Power 2018 (fot. ishootmusic.eu / FB Spotkania z Filmem Górskim)

***

Zawody podhalańskie mają tradycję tak długą, że ich powodzenie jest niejako wpisane w program Spotkań z Filmem Górskim. Tegoroczna edycja nie odbiegła od dobrego standardu. Zasadniczą cechą potyczek pod Giewontem jest swobodna, przyjacielska atmosfera, i niech się to nie zmienia. Ze strony mojej starczej duszy mogę tylko dodać życzenie, aby w przyszłym roku uczestnicy Pucharu dali się zachęcić sobotnim terminem rozegrania finału i przypomnieli sobie, że niegdyś zawody stanowiły również okazję do integracji środowiska. Puchar Polski zdarza się kilka razy w roku, pod Tatrami tylko raz. Można przy takiej okazji i dla powszechnego pożytku zasmakować odrobiny małopolskiej dezynwoltury.

Andrzej Mecherzyński-Wiktor

Finały

Kobiety:

  1. Elena Yarowa 3T3 3b3
  2. Olga Weber (KS Korona) 2T3 4b6
  3. Jadwiga Szkatuła (KW Sakwa) 2T4 3b3
  4. Magdalena Suder 1T2 4b12
  5. Olga Niemiec (KS Korona) 1T3 3b8
  6. Karina Mirosław (Pol-Inowex Skarpa Lublin) 0T0 0b0

Mężczyźni:

  1. Adrian Chmiała (KS Korona) 2T5 4b8
  2. Jakub Jodłowski (KW Warszawa) 2T9 4b13
  3. Bartłomiej Opiela (KW Katowice) 2T6 3b10
  4. Mikołaj Nowotnik (UKA) 2T10 3b12
  5. Szymon Pęcikiewicz (KW Bielsko-Biała) 1T1 4b9
  6. Jakub Główka (UKA) 1T3 3b5

Pełne wyniki TUTAJ.




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum