17 kwietnia 2018 09:53

“Sprawdziły się bez zarzutu” – Damian Bielecki przetestował buty Asolo Piz GV

Miałem okazję przetestować buty Asolo Piz GV podczas alpejskiego wyjazdu w Alpy Delfinatu. Oto moje wrażenia.

Cel: Południowy Filar Barre de Ecrins, Francja
Trudności: V+, 1100m, teren lodowcowy
Termin: połowa sierpnia 2017

Wybierając się na długą alpejską drogą z podejściem po lodowcu, a jednocześnie o umiarkowanych trudnościach, zdałem sobie sprawę, że będę musiał wspinać się z butami w plecaku. Wnioski nasunęły się same – potrzebuję buta technicznego, najlepiej z twardszą podeszwą pod raki półautomatyczne i stosunkowo lekkiego. W kolekcji dostępnej w katalogu Asolo rzucił mi się w oczy model Piz GV, który spełniał te kryteria przy wadze zaledwie 640 g (1/2 pary z rozm. 8 UK wg producenta).

Test przypadł na alpejski wyjazd w Alpy Delfinatu (fot. Damian Bielecki)

Na początku czekało nas podejście po lodowcu, gdzie przydaje się twardsza podeszwa (fot. arch. Damian Bielecki)

Na początku czekało nas podejście lodowcem, gdzie przydaje się twardsza podeszwa. Uważam, że tego typu buty sprawdzają się najlepiej w połączeniu z rakami półautomatycznymi – całość jest lekka i pozwala sprawnie poruszać się w takim terenie. Przeskakiwanie przez szczelinę brzeżną przysporzyło nie lada emocji. Następnie wspinaczkę terenem od 0+ do IV pokonywaliśmy na lotnej asekuracji, cały czas nie zmieniając butów górskich na wspinaczkowe.

Test Asolo Piz GV (fot. Damian Bielecki)

Dopiero w trudnościach ok. V zdecydowałem się założyć buty wspinaczkowe. Asolo Piz GV powędrowały do plecaka, a mnie mile zaskoczyła ich niska waga. Mogłem spokojnie prowadzić trudności Bastionu, nie przejmując się ciążącym na ramionach workiem. To była dla mnie miła odmiana, szczególnie po próbie na Filarze Gervasuttiego, gdzie dość mocno odczułem ciężar zimowych butów.

Dopiero w trudnościach ok. V zdecydowałem założyć buty wspinaczkowe (fot. arch. Damian Bielecki)

Drogę kończyliśmy po ok. 14 godzinach od startu z lodowca. Gdy słońce zaczęło zachodzić za horyzont, a jednocześnie nastromienie terenu łagodniało, dobrze było wrócić do butów Piz GV, w których było dużo cieplej.

Czekało nas jeszcze zejście z najwyższego w masywie Barre de Ecrins (4102m. n.p.m.) granią, która wyceniana jest w skali alpejskiej na zdradliwe PD/AD (fot. arch. Damian Bielecki)

Czekało nas jeszcze zejście z najwyższego w masywie Barre de Ecrins (4102 m n.p.m.) granią, która wyceniana jest w skali alpejskiej na zdradliwe PD/AD. Niby łatwo, ale nie na tyle, żeby po kilkunastogodzinnej akcji przemknąć taki teren w szybkim tempie.

Zjeżdżając na lodowiec wiedzieliśmy, że najgorsze za nami, ale zmęczenie i odległości bezmiaru lodowca pokonały nas nad ranem. Przespaliśmy kilka godzin do świtu pod folią NRC na wybranym uprzednio najbardziej płaskim kamieniu. Z tyłkami na linach i nogami w plecaku dotrwaliśmy do poranka.

Po dwóch miesiącach znów zabrałem na wyprawę buty Asolo Piz GV. Okazało się, że można w działać nie tylko w letnich warunkach alpejskich.

To miał być szybki wypad:

Cel: grań Stüdl, Grossglockner 3798 m. n.p.m., Austria
Trudności: AD, 600 m
Termin: początek listopada 2017

Jechaliśmy z myślą o przewidywanym oknie pogodowym, ale już na podejściu śnieg i mocny wiatr zapowiadał, że wcale tak ładnie być nie musi. Kolejny dzień stał pod znakiem przeczekania pogody, gdyż prognoza przesunęła się na kolejny dzień. Z minimalnym zapasem żywności “na lekko” odliczaliśmy godziny w zimowym schronie pod Stüdlhütte i pełni nadziei wstaliśmy o 4 nad ranem.

Z minimalnym zapasem żywności “na lekko” odliczaliśmy godziny w zimowym schronie pod Stüdlhütte (fot. arch. Damian Bielecki)

Na podejściu minęliśmy dwójkę lokalnych wspinaczy, którzy zawracali. My szliśmy dalej, mimo silnych podmuchów wiatru i zacinającego śniegu, pełni nadziei, że dobra prognoza w końcu się sprawdzi.

Start w drogę granią grań Stüdl był dla nas nieewidentny (fot. arch. Damian Bielecki)

Start w drogę był dla nas nieewidentny, ale potem już cały czas idzie się granią, która oferuje nieduże trudności. Jest za to sporo stałych punktów asekuracyjnych, co mniej doświadczonym zespołów z pewnością poprawia morale :).

Potem wspinaczka wiedzie granią Stüdl, która oferuje nieduże trudności (fot. arch. Damian Bielecki)

Wspinaczka granią Stüdl na Grossglocknerze (fot. arch. Damian Bielecki)

Na szczycie zameldowaliśmy się po ok. 5 godzinach od startu z lodowca, następnie zeszliśmy granią w stronę Kleinglockner i dalej do Johann Erzherzog Hütte.

Wspinaczka granią Stüdl na Grossglocknerze (fot. arch. Damian Bielecki)

Po raz kolejny zdałem sobie sprawę, że tego typu wspinaczka w warunkach zgoła innych od tych w Alpach Delfinatu sprawia dużo radości, a buty Asolo Piz GV, których używałem, sprawdziły się bez zarzutu. Były wystarczająco ciepłe i nieprzemakalne. Jednocześnie duża różnica w wadze, w porównaniu do butów, których używałem poprzednio, znacząco poprawia czas przejścia, a co za tym idzie komfort poruszania i bezpieczeństwo.

Damian Bielecki




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum