Marc-André Leclerc i George “Ryan” Johnson zginęli na Mendenhall Towers
Od zeszłej środy (7 marca) nieznane były losy dwóch wspinaczy Marca-André Leclerca i George’a “Ryan” Johnsona, którzy zaginęli podczas wspinaczki w masywie Mendenhall Towers. Trudne warunki pogodowe co chwilę stawały na przeszkodzie w akcji poszukiwawczej, prowadzonej przez Juneau Mountain Resarch. Niestety, dzisiaj Serge Leclerc zakomunikował światu smutną wiadomość o śmierci swojego syna Marca-André oraz George’a…


W tym momencie nie znamy szczegółów tragedii, wiemy jedynie (za gofundme.com), że Juneau Mountain Rescue potwierdził zaginięcie wspinaczy po tym, jak dokonali pierwszego przejścia północnej ściany głównej turni masywu Mendenhall Tower.
[Aktualizacja, 15.03.2018] Decyzję o zaprzestaniu poszukiwań podjęto po tym, gdy zespół ratowników odnalazł nienaruszone stanowisko zjazdowe na szczycie czwartej Mendenhall Tower oraz zauważył dwie liny u podstawy ściany (200 metrów niżej), wpadające do „szczeliny brzeżnej”. Wypadek nastąpił najprawdopodobniej podczas zjazdów.
To wielka strata nie tylko dla społeczności kanadyjskiej i środowiska w Squamish. Cały wspinaczkowy świat stracił jednego z najlepszych alpinistów – niezwykle skromnego, zawsze uśmiechniętego i roztaczającego pozytywną aurę człowieka.
Mieliśmy okazję poznać Marca-André 2 lata temu podczas Krakowskiego Festiwalu Górskiego. Urzekł nas nie tylko swoją osobowością, ale też wielkim zaangażowaniem w pasję wspinania. Był jej oddany bezkompromisowo, o czym świadczyły jego wybitne przejścia. Marc-André, mimo swojego młodego wieku, na swoim koncie zgromadził wiele świetnych przejść. Był na początku swojej wspinaczkowej drogi. Drogi, która zakończyła się tak niespodziewanie w górach Alaski…
Ryan był również doświadczonym alpinistą. Dokonał choćby pierwszego przejścia północnej ściany Zachodniej Wieży Mendenhall Towers drogą Great White Conqueror V AI4 M5 A1 (w zespole z Sam Margo) oraz wielu innych pierwszych przejeść w górach Alaski. W tym roku Ryan otrzymał grant The American Alpine Club „Cutting Edge Grant” w wysokości 3000 $ na wspinaczkę, której celem była południowa ściana Mt. Hayes (4215 m) na Alasce.

Redakcja składa najszczersze kondolencje rodzinie i przyjaciołom wspinaczy
***
Tak sylwetkę Marca-André Leclerca nakreślił Jakub Radziejowski:
O młodym Kanadyjczyku świat usłyszał niedawno, tak naprawdę dopiero w roku 2015, a to dzięki nieprawdopodobnym, nie tylko jak na patagońskiego debiutanta, przejściom w masywie Torres.
Nie ma się co dziwić, bowiem wszystkie jego najciekawsze wspinaczki odbyły się właśnie w Patagonii oraz rodzinnej Kanadzie. A jak wiemy: o wspinaniu w Kanadzie pojęcie mamy niewielkie, chyba że przejście tam robi gwiazda światowego formatu albo wspinacz z Polski. No bo kto z nas słyszał np. o takim Slesse Mountain, najwyraźniej jednej z ukochanych, „przydomowych” gór Marca-André?

Leclerc ma dopiero 23 lata [wiek w 2016 roku], co w pewnym sensie usprawiedliwia jego jeszcze „skromne” CV. Mieszka w Squamish, gdzie od lat doskonali się zarówno w cyfrze jak i tradzie, i zarówno w jednym (5.14a), jak i drugim (5.13c) przypadku ma się czym pochwalić. Pierwsze ekstremalne alpiniady uprawiał, nim przekroczył dwudziestkę. Warto przy tym wspomnieć, że mimo wielu znakomitych przejść w zespołach (jak choćby prawie-klasyczne przejście Muir Wall na El Capitanie ze swoją dziewczyną Brette Harrington, rozliczne ekstremy w Squamish, Canadian Rockies, czy patagońskie nowości w zespole z Colinem Haley’em), jego znakiem firmowym stały się wspinaczki samotne – zarówno te bez asekuracji, jak i z jej delikatnym użyciem.

Jego pierwsze, choć bez większego jeszcze wtedy rozgłosu, przejście w tym stylu to jednodniowe połączenie North Buttress i North Rib (obie za 5.9) na wspomnianej Slesse Mountain, w kanadyjskim masywie North Cascades, w 2013 roku. Rok później Marc-André wraca na ten sam szczyt i w ciągu zaledwie 12 godzin przechodzi 3 inne drogi (East Pillar Direct 5.10+, Navigator Wall 5.10+, Northeast Buttress 5.9+). Zimą 2015 roku Leclerc jedzie na Sleese Mountain, tym razem by dokonać drugiego przejścia zimowego Northeast Buttress. Jest to jednocześnie pierwsze zimowo-klasyczne przejście i do tego… bez asekuracji.

W międzyczasie staje się rekordzistą (58 minut) „biegu” przez Wielką Ścianę (Grand Wall, 5.11a A0) na Stawamus Chief w Squamish (2013). Oczywiście przejścia dokonuje samotnie. Warto wspomnieć, że miesiąc wcześniej w trakcie jednego dnia przechodzi – w większości free solo (z użyciem daisy chains na łącznie 3 wyciągach) – trzy duże drogi w Squamish: wspomniane Grand Wall (5.11a A0), The Flake (5.10) i Upper Black Dyke (5.10c).
Wiosną 2014 roku w masywie Waddington Leclerc w ciągu 18-godzinnej „wycieczki” jako pierwszy samotnie wchodzi na Serra V oraz otwiera nową drogę na szczycie Asperity (Calm Like a Bomb). Chwilę wcześniej robi tam nową drogę ze swoją dziewczyną, ale o drobiazgach nie ma co przecież wspominać.

No i wreszcie czas na rejon, który dla Marca-Andre stał się obecnie drugim domem – argentyńską Patagonię. Sezon 2014/15 przynosi dwa wielkie przejścia zespołowe (z Colinem Haley’em, nowy wariant na północnej ścianie – Directa de la Mentira oraz trawers masywu Torres w drugą stronę – od Cerro Torre do Aguja Standhardt), a także dwie wielkie solówki, czyli połączenie Tomahawka z Exocetem na Aguja Standhardt i Korkociągu (Corkscrew) na Cerro Torre, czyli dół południowo-wschodniej grani (niegdyś tzw. drogi przez Kompresor) z górą ściany zachodniej.

W trakcie patagońskiej zimy (wrzesień 2016) Kanadyjczyk dokonuje drugiego wejścia na być może najtrudniejszą z patagońskich turni – Torre Egger, częściowo nowym terenem. Jest to oczywiście pierwsze samotne wejście zimowe na tę turnię. Jakby tego było mało, ostatnio przyszła kolejna sensacyjna wiadomość. Leclerc, tym razem w towarzystwie Austina Siadaka, ponownie wszedł na Torre Egger. Klasycznie, jako pierwszy w historii – patrz: pierwsze klasyczne przejście drogi Titanic.

W kwietniu tego roku Leclerc, znów jako pierwszy samotnie, przeszedł legendarną Emperor Face na Mt. Robson (Canadian Rockies), poprzedzając to solówką na Mt. Andromeda.
Jakub Radziejowski
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
detale
" A dispatch from Troopers on Wednesday morning stated that searchers found an anchor rope on the fourth Tower and…
Odpowiedzi: 1