28 lutego 2018 10:49

“Byłem typem wspinacza marzyciela, nie tylko twardziela” – mówi Ryszard Pilch

10 marca na hali wspinaczkowej Camp4 w Warszawie odbędzie się Pilchówka – impreza charytatywna dla Ryśka Pilcha, z której cały dochód zostanie przeznaczony na jego leczenie*. Z Ryszardem Pilchem rozmawia Sylwia Wilczyńska.

Ryszard Pilch (fot. arch. R. Pilch)

***

Sylwia Wilczyńska: Na początek pozwól nam poznać siebie od tej poza-wspinaczkowej strony :) Gdzie się wychowałeś? Jakie były Twoje zainteresowania?

Ryszard Pilch: Pochodzę z Gliwic. Tu się wychowałem, spędziłem dzieciństwo i lata młodości. Odkąd pamiętam, zawsze interesowałem się sportem. Już w szkole podstawowej należałem do klubu Piast Gliwice, gdzie trenowałem biegi przez płotki, skoki wzwyż. Poza tym bardzo lubiłem jeździć na rowerze, wspinać się po drzewach, chyba jak większość chłopaków w tym wieku … uprawiałem też windsurfing.

Kim jesteś z wykształcenia?

Mam wyższe wykształcenie budowlane.

Już w dzieciństwie ciekawił Cię świat wspinaczkowy? Czy miałeś okazję jakkolwiek zasmakować w ‘górskiej przygodzie’, np. poprzez literaturę, wycieczki górskie, może znajomości z ludźmi gór?

Tak, od dziecka lubiłem góry. Już wtedy ciągnęło mnie do wspinania, to było naturalne. Wakacje spędzałem zwykle u dziadków na wsi, niedaleko Mszany Dolnej. Pamiętam, że była tam rzeczka, a na niej tama z bloków kamiennych, niewysoka, jakieś 2-3 metry. Dla mnie, wówczas 10-latka, pierwsze wyzwanie, które podjąłem instynktownie, bez zastanowienia :). Razem z wujkiem zdobywałem swoje pierwsze beskidzkie szczyty – Szczebel, Turbacz… To były takie typowo turystyczne wypady dla przyjemności. Zimą trenowałem jazdę na nartach.

Kiedy nastąpił ten moment cudownego olśnienia w Twoim życiu – jak odkryłeś swoją pasję? Czy miałeś kogoś, kto pomógł Ci przejść tę wspinaczkową inicjację?

Kiedy byłem w szkole średniej, kolega ze starszej klasy, członek Klubu Wysokogórskiego Gliwice, zaproponował mi wyjazd w skałki do Podlesic. Tam właśnie po raz pierwszy miałem okazję wspinać się na wędkę i poznać tajniki profesjonalnej wspinaczki. I tak to się zaczęło …

We wspinanie wszedłeś jak w masło, nie korzystałeś z utartych szlaków – zaliczania kolejnych etapów wspinaczkowej edukacji. Co Cię skłoniło do wyboru właśnie takiej drogi?

Nie był to jakiś wyskok z mojej strony. Nie byłem z resztą pod tym względem wyjątkiem. Wówczas liczyły się umiejętności, zdobyte doświadczenie. Jeśli byłeś dobry, nikt nie wymagał ukończenia kursu skałkowego czy taternickiego. Do Klubu Wysokogórskiego Gliwice zapisałem się ze względów towarzyskich. Później tych wyjazdów wspinaczkowych było coraz więcej, aż stały się stałym elementem mojego życia.

Ryszard Pilch (fot. arch. R. Pilch)

Jakie były Twoje wspinaczkowe upodobania – granit/wapień, latem/zimą?  Jaki rodzaj wspinania pociągał Cię najbardziej i dlaczego?

Nie mam tu swoich faworytów. Lubiłem wspinać się zimą i latem, zarówno w wapieniu, piaskowcu i w granicie. Wapień Jury Północnej jest inny od krakowskiego i tego w Tatrach. Każdy ma w sobie coś ciekawego, niesie z sobą inne trudności.

Najbardziej jednak w Tatrach podobała mi się  ściana Małego Młynarza ze względu na formację i widoki. Ceniłem sobie wspinanie płytowe, po wymyciach, odciągi – wymagające wspinanie techniczne, na równowagę. To zawsze dawało mi najwięcej przyjemności.

W jakich rejonach poza Polską miałeś okazję się wspinać?

Brałem udział w wyjazdach klubowych do Słowenii i w Alpy Francuskie. Podczas miesięcznego pobytu w Słowenii wspinałem się w zespole z Ryśkiem Pawłowskim. Zrobiliśmy wtedy Sfingę, wówczas hakówkę i wiele innych dróg. Już dokładnie nie pamiętam, to było ponad 40 lat temu. Obóz wspinaczkowy w Chamonix był moim pierwszym wyjazdem w tego typu góry. Wspinaliśmy się na wschodniej ścianie Mont Blanc, na Aniołach…

Jak Ci się udało osiągnąć tak wysoki poziom we wspinaczce skalnej (Lewa Pilchówka, VI.1+ i Prawa Pilchówka VI.2+)? Czy były jakieś punkty zwrotne w Twojej karierze?

Tak wyszło, zwyczajnie. Postrzegam to jako rezultat nabytego wcześniej wspinaczkowego doświadczenia. Dawniej w skałkach było dużo wolnych ścian, co stwarzało doskonałe warunki do nieskrępowanego testowania umiejętności, patentowania nowych rozwiązań. Mogę powiedzieć, że to co było zawsze charakterystyczne w moim podejściu do wspinania to zasada “nic na siłę” – podejmuję próbę, ale jeśli coś mnie nie puszcza, to nie przymierzam się do upadłego.

Na jakie lata datują się Twoje największe osiągnięcia? Czy mógłbyś wymienić kilka przejść, które uważasz za najcenniejsze?

Mogłem mieć wtedy 20-21 lat, czyli połowa lat 70. Trudno wymienić te najcenniejsze przejścia – było wiele nowych, trudnych dróg w skałkach, Lewa i Prawa Pilchówka na Zamarłej Turni.

Jak wspominasz direttisimę Raptawickiej Turni w zespole z Ryszardem Pawłowskim? Czy udało się Wam ją odhaczyć?

No cóż, pamiętam tylko, że musieliśmy się wycofać… przeszliśmy jakąś jej część, ale w pewnym momencie okazało się, że dalej się nie da, brakowało nitów w skale. Zeszliśmy do schroniska i spędziliśmy miły wieczór z kolegami.

Rysiek jako partner zawsze był twardy, zdyscyplinowany, motywujący – co z resztą bardzo mi imponowało i odpowiadało, czasem jednak zamiast się wspinać lubiłem trochę poleniuchować – poleżeć w słońcu, pobujać w obłokach. Byłem typem wspinacza – marzyciela, nie tylko twardziela :).

Mógłbyś nam przybliżyć Twoich partnerów wspinaczkowych – Janusza Nabrdalika i Janka Fijałkowskiego? Czy łączyły ich jakieś wspólne cechy charakteru? Co Ci odpowiadało w ich osobowości, podejściu do wspinania?

Lubiłem ich dwóch. Nawet nie potrafię powiedzieć dlaczego. Tak to już jest, że albo czujesz się dobrze w czyimś towarzystwie albo nie. Jeden i drugi to świetni faceci, dobrzy, uczynni. Poza wspinaniem lubiliśmy po prostu ze sobą być – rozmawiać, imprezować.

Jak postrzegasz współczesną wspinaczkę? To co jest z nią dzisiaj właściwie nierozłączne tj. sztuczne ściany, przewaga aspektu gimnastycznego/sportowego, masowość, rywalizacja.

Ciężko wartościować to, co dzieje się teraz. Wszystko ulega zmianie i jest jak jest. Jednak to co najbardziej mnie odstręcza we współczesnym wspinaniu to dziki pęd do wyczynu, wygranej, indywidualizacja. Za mało jest w tym luzu. Choć wydaje mi się, że obok tych, dla których wspinanie to tylko sport / wyczyn, zawsze znajdą się ci z zakodowaną “górską duchowością”. Masowość, rywalizacja pozbawia tej otoczki, która była kiedyś tak ważna, integrująca. Dla mnie wspinanie to przede wszystkim dobra zabawa.

Już 10 marca odbędzie się PILCHÓWKA – zawody wspinaczkowe na Camp4 organizowane we współpracy z Klubem Wysokogórskim Warszawa. Całkowity dochód z imprezy zostanie przekazany na Twoją rehabilitację. Czy możesz zdradzić, kto jest głównym pomysłodawcą, inicjatorem tego wydarzenia?

Z informacją o tej inicjatywie zadzwonił do mnie na początku tego roku Zbyszek Skierski. Powiedział, że zaangażowało się w nią wielu naszych wspólnych znajomych. Byłem bardzo mile zaskoczony, że tyle osób jeszcze o mnie pamięta.

Podczas niedawnego spotkania promującego biografię „Sztuka wolności” jej bohater Wojtek Kurtyka zapytany: “Gdzie szukać wolności?” – odpowiedział: “Tylko w sobie”. Czego w takim razie według Ciebie można szukać i co można odnaleźć w górach?

Mogę to tylko potwierdzić – jeżeli nie czujesz wolności w sobie, to na pewno nie znajdziesz jej w górach. Jeśli pytasz, czego ja osobiście w nich szukałem, to mógłbym powiedzieć, że szeroko pojętej przyjemności. Zawsze dobrze się tam czułem – nie tylko ze względu na wspinanie, ale też piękno natury i towarzystwo cudownych ludzi.

Dziękuję za rozmowę!

***

*Bieżące informacje o Pilchówce możecie śledzić na profilu FB.

Wspomagać leczenie i rehabilitację Ryszarda Pilcha można także poprzez stronę: https://zrzutka.pl/3eftta.

Ryszard Pilch wytyczył wiele trudnych dróg w Tatrach oraz w skałach Jury Krakowsko – Częstochowskiej. Obecnie prowadzi stronę, na której kolekcjonuje stare zdjęcia ludzi gór, głównie z lat 70. (zgromadził już blisko 10 tys. zdjęć).

Od ponad 30 lat Rysiek walczy ze stwardnieniem rozsianym. Od ponad 5 lat jest przykuty do wózka inwalidzkiego, ale się nie poddaje. Obecnie największym problemem jest kosztowna rehabilitacja oraz lekarstwa, na które go nie stać.

Gorąco namawiamy do wsparcia!




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum