16 sierpnia 2017 11:24

A więc chcesz projektować szpej? – wywiad z Kolinem Powickiem, dyrektorem działu wspinaczkowego w firmie Black Diamond

Choć Kolin Powick był już wcześniej dobrze znany w środowisku wspinaczkowym, to dopiero po rozpoczęciu publikacji popularnej serii artykułów QC Lab na stronie Black Diamond stał się postacią rozpoznawalną dla większości zwykłych wspinaczy.

Powick obecnie zajmuje stanowisko dyrektora działu wspinaczkowego w BD. Gusowi Alexandropoulosowi udało się porozmawiać z nim o wyzwaniach związanych z projektowaniem sprzętu wspinaczkowego, pewnych rozpowszechnionych mitach dotyczących szpeju, nowych trendach w branży oraz o tym, dlaczego Rumple otrzymał zaszczytny tytuł najlepszego psa wszech czasów.

***

 

Kolin Powick z Black Diamond (fot. arch. Black Diamond)

***

Gus Alexandropoulos: Pewnie niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy, ale pochodzisz z Kanady. Zatem jakim cudem udało ci się zdobyć robotę w BD?

Kolin Powick: Wiele lat temu, po ślubie z żoną, ruszyliśmy na roczną podróż wspinaczkową po Stanach. Wędrowaliśmy za dobrym warunem i odwiedzaliśmy mnóstwo fajnych miejsc wspinaczkowych. Pod koniec tego roku postanowiliśmy zostać w Salt Lake City, gdzie oboje znaleźliśmy pracę jako inżynierowie, a do tego mieliśmy łatwy dostęp do wspinania i narciarstwa. Pracowałem jako inżynier w branży produkcyjnej, a w BD akurat szukali wspinacza z kompetencjami inżynierskimi, który mógłby poprowadzić ich dział ds. jakości. I tak znaleźli mnie.

Obecnie jesteś w BD dyrektorem działu wspinaczkowego, jednak zaczynałeś swoją karierę w tej firmie jako dyrektor ds. jakości. Czy mógłbyś opisać, na czym polegała Twoja praca, kiedy kierowałeś tym działem?

Tak, zaczynałem jako dyrektor ds. jakości i piastowałem tę funkcję przez około 11 lat. Mój zespół był odpowiedzialny za dwa podstawowe aspekty:

1. Byliśmy odpowiedzialni za zapewnienie jakości, która obejmuje takie dziedziny jak wytrzymałość, trwałość i użyteczność produktu, zanim ów wejdzie do masowej produkcji. Nasz zespół koncentrował się głównie na produktach, od których mogło zależeć życie (czyli sprzęcie wspinaczkowym), jednak wkładaliśmy tyle samo troski również we wszystkie pozostałe produkty BD. Ogólnie mówiąc testowaliśmy nasze produkty poprzez różne badania mechaniczne – zginanie, rozciąganie, próby udarności, odporność na korozję, odporność na wysoką temperaturę, itp.

2. Po tym jak produkt wszedł już do produkcji, naszym zadaniem było zapewnienie stałej jakości produktów schodzących z linii produkcyjnej. Obejmowało to monitorowanie jakości, inspekcję surowców, nadzór nad procesem produkcyjnym, kontrolę jakości linii produkcyjnej oraz gotowych partii produktów.

Jakie są twoje najciekawsze spostrzeżenia wynikające z tych 11 lat w roli dyrektora ds. jakości?

Jeśli chodzi o ciekawostki – trudno coś wyróżnić, gdyż przez te 11 lat widziałem naprawdę dużo. Przydarzyło nam się praktycznie wszystko, włączając w to dochodzenia po wypadkach oraz najdziwniejsze sposoby niewłaściwego zastosowania sprzętu. Z czasem zaczynasz dostrzegać zmiany zachodzące w szpeju oraz nowe oczekiwania ze strony użytkowników sprzętu wspinaczkowego.

Opowiedz nam o swojej obecnej funkcji – dyrektora działu wspinaczkowego. W jaki sposób przeszedłeś na to stanowisko?

Około 4 lata temu firma przechodziła szereg zmian i wtedy pojawiła się okazja, abym został dyrektorem działu wspinaczkowego. W BD mamy cztery kategorie produktów: wspinanie, góry, narty i odzież. Ja szefuję działowi produktów wspinaczkowych. Nic nie dzieje się jednak w próżni, a więc stwierdzenie, że to ja tym wszystkim kieruję jest nieprecyzyjne – wiele osób wkłada w to swój wkład. Moja praca polega na byciu odpowiedzialnym za całą kategorię, zaczynając od produktu, a kończąc na poziomie biznesowym. Obserwuję rynek i określam, co BD musi zrobić, aby wyprodukować szpej, którego wspinacze potrzebują. Czasami opisuję swoją pozycję jako „ludzki kanał informacyjny”. Informacje docierają do mnie z wielu źródeł – od klientów, pracowników, przyjaciół, sportowców, mojej żony, a nawet ode mnie samego. Wszystkie pochodzą od użytkowników, którzy mają swoje zdanie. Moim zadaniem jest destylowanie wszystkich tych informacji i podejmowanie optymalnych decyzji, które pozwolą posunąć cały dział do przodu, tak aby docelowo robić najlepszy sprzęt wspinaczkowy w branży.

Jaki twoim zdaniem jest największy mit dotyczący sprzętu wspinaczkowego funkcjonujący wśród wspinaczy?

Bez wątpienia ten mit dotyczy tego, że szpej jest niezniszczalny i trwa wiecznie. Sprzęt wspinaczkowy NIE trwa wiecznie, a my dowiedliśmy tego wiele razy – jeśli postarasz się wystarczająco, to wszystko możesz zniszczyć.

Sprzęt wspinaczkowy jest niezwykle wytrzymały, ale nie będzie działał w nieskończoność, a użytkownik z pewnością może go uszkodzić w różnych sytuacjach. Współczesny sprzęt jest znacznie lżejszy niż 20 lat temu. Zazwyczaj oznacza to mniejszą ilość materiału, a mniej materiału oznacza mniejszą wytrzymałość – a więc współczesne raki, które ważą połowę tego co raki sprzed 20 lat, po prostu nie są w stanie wytrzymać tak wiele, jak te oldskulowe. Z drugiej strony są one lżejsze, a więc łatwiej się je transportuje i przyjemniej się w nich wspina, a do tego mają lepsze parametry, co pozwala bić rekordy w górach.

Projektowanie sprzętu wspinaczkowego brzmi jak praca marzeń. Jakie są największe zalety twojej pracy? A jakie są wyzwania, których osoby spoza branży mogą na pierwszy rzut oka nie doceniać?

Branie udziału w projektowaniu fajnego sprzętu jest super satysfakcjonujące – dzięki tym produktom ja, moi przyjaciele i mnóstwo ludzi z całego świata może dobrze bawić się w górach. Dodatkowo, bardzo przyjemnie pracuje się z tak wieloma ludźmi myślącymi w podobny sposób do ciebie. Jednak, jak często powtarzam swoim rodzicom – moja praca nie polega tylko na nieustannym wspinaniu i obijaniu się. To jest PRAWDZIWA praca. Pracujemy do późna, mamy terminy, jest stres, gorące dyskusje, itd. To jest praca jakich wiele – jedyna różnica polega na tym, że tworzymy fajny sprzęt, który przy okazji jest moją osobistą pasją.

Jakie cechy powinien mieć twoim zdaniem idealny produkt wspinaczkowy? Czy masz jakieś przykłady?

Parametry. Wszystko sprowadza się do parametrów – mogą one dotyczyć wielu spraw, takich jak ergonomia, łatwość użycia, wytrzymałość, niezawodność, waga… Jednak ostatecznie sprowadza się to wszystko do parametrów.
Spójrz na Camaloty, a obecnie Camaloty UL. I wszystko jasne.

Czy zauważyłeś jakieś interesujące, nowe trendy w sprzęcie wspinaczkowym?

To kolejne dobre pytanie – oczywiście cały sprzęt robi się coraz lżejszy i wciąż będzie w tę stronę zmierzał. Jak już wspominałem, skutkuje to zmniejszoną wytrzymałością – użytkownik końcowy musi sobie z tego zdawać sprawę.

Produkty wyspecjalizowane – kiedyś człowiek miał jedną linę i używał jej do wszystkiego, jedną uprząż i zawsze była ona odpowiednia. Obecnie produkty stają się coraz bardziej wyspecjalizowane: lekkie uprzęże alpinistyczne, uprzęże do bigwalla, przyrządy asekuracyjne do lin pojedynczych, przyrządy do lin podwójnych, itd. Szpej jest obecnie projektowany z myślą o bardzo wąskim, specjalistycznym zastosowaniu.

Nowa kolekcja butów wspinaczkowych Black Diamond (fot. Cragsport)

Ściany wspinaczkowe – ilość ścianek eksplodowała. Obecnie powstają produkty projektowane specyficznie pod ścianki – od ekspresów na ścianki, butów ściankowych, aż po uprzęże tylko na ścianki. Wkrótce wprowadzimy woreczki na magnezję specjalnie stworzone do wspinania halowego.

Użytkownicy o ograniczonych kompetencjach – choć trudno dokładnie opisać ten typ wspinacza. Dawniej ludzie często uczyli się wspinania od „mentora” – jechali w skały, starali się nie zabić i wtedy uznawali dzień za sukces. Ludzie czytali podręczniki wspinaczkowe i starali się zrozumieć wspinanie. Jednak czasy się zmieniły. Dzisiaj dzieciaki chodzą na ścianę, po paru tygodniach robią VI.3 i wtedy jadą w skały. Dlatego można zauważyć w ostatnich latach trend, aby szpej stawał się łatwiejszy w użyciu dla osób z ograniczoną wiedzą.

Najlepszym przykładem są uprzęże starego typu z podwójnie przeplatanymi klamerkami – obecnie praktycznie jest to już niespotykane. Teraz wszystkie uprzęże mają klamerki ekspresowe lub taśmy, które są od razu podwójnie przeplecione. Oznacza to, że użytkownik ma o jedną rzecz mniej do zapamiętania. Tak samo sprawa wygląda z przyrządami asekuracyjnymi. Kubki i płytki powoli znikają – ludzie preferują „bezpieczniejsze” przyrządy samoblokujące – zaczynając od przyrządów w stylu Grigri, a kończąc na przyrządach wspomaganych geometrycznie, jak nowy przyrząd wypuszczony przez BD o nazwie ATC-Pilot. Takie podejście stanowi duże wyzwanie dla wszystkich producentów sprzętu, gdyż wspinanie jest czynnością zawsze niebezpieczną. Po prostu nie da się wyeliminować niebezpieczeństwa ze wspinania.

Opowiedz coś o podstronie BD pod tytułem QC Lab. Jak ten dział powstał i o co w nim chodzi?

Za każdym razem, jak jechałem się wspinać, usuwałem stare żelastwo z sektorów wspinaczkowych lub na drogach alpinistycznych, przywoziłem je do naszego laboratorium i testowałem. Chciałem zobaczyć, jak bardzo osłabiony jest stary szpej. Nasze ustalenia były dość ciekawe. Stąd też pomysł publikacji wyników na stronie BD. Naszym celem było wyedukowanie ludzi i nauczenie ich, w jaki sposób sprzęt się starzeje oraz uczulenie na to, że nie można ufać każdemu stałemu przelotowi. Ludzie zareagowali na to bardzo pozytywnie – podobały im się przystępnie napisane artykuły techniczne, a więc kontynuowałem ich publikowanie. Po każdym weekendzie przywoziłem trochę żelastwa, czasami widziałem, jak inny wspinacz robił coś ryzykownego, a czasami nawet mi zdarzało się zrobić coś nieprzemyślanego. Potem spisywałem to wszystko i wrzucałem do sieci w postaci informacji do przemyślenia dla innych użytkowników. Nie było to nic wyjątkowo naukowego, gdyż zawsze starałem się ograniczyć ilość suchych danych. Miałem nadzieję, że uda mi się wydestylować najbardziej użyteczne informacje i przekazać je masom, a moim celem było lepsze uświadomienie ludzi i zwiększenie ich bezpieczeństwa podczas wspinania. Chciałem również, żeby ludzie zaczęli poddawać rzeczy w wątpliwość.

W zeszłym roku zaczęliśmy współpracować z czasopismem Rock and Ice – na ich łamach moje artykuły zaczęły być przedrukowywane. Dzięki temu docierają one do jeszcze szerszej publiczności, co jest wspaniałe. Im więcej czytelników, tym lepiej.

Często dostaję komentarze od czytelników lub nawet sugestie, jakie jeszcze testy przeprowadzić.

Sądzę, że próby wyedukowania ludzi w kwestiach wspinania w skałach są super ważne – próbuję to robić już od 15 lat. Dzięki artykułom QC Lab, uczestnictwie w licznych festiwalach wspinaczkowych, a ostatnio także dzięki pokazywaniu przenośnej maszyny do badania wytrzymałości szpeju, zrozumiałem, że edukowanie współczesnych i przyszłych wspinaczy to sprawa kluczowa. To nigdy nie była część moich oficjalnych obowiązków pracowniczych. Staram się znaleźć na to czas w wolnych chwilach. Jednak w dzisiejszych czasach, gdy idea uczenia się od mistrzów zanika, a łatwy dostęp do ścianek powoduje szybki progres umiejętności wspinaczkowych, ważnym staje się, aby dostarczyć jak najwięcej informacji użytkownikom sprzętu.

Rumple to najlepszy pies świata. Prawda czy fałsz?

Absolutna prawda. W BD każdego dnia jest około 40 psów i wszystkie są dość fajne, dobrze się dogadują, jednak nie ma wątpliwości, że Rumple jest najlepszy. Przychodzi ze mną do pracy praktycznie codziennie, od kiedy skończył 7 tygodni. Teraz ma już prawie 9 lat, a jego staż pracy jest nieraz dłuższy niż niejednego pracownika.

Rumple w pracy (fot. arch. Kolin Powick)

Czy jest jakiś produkt, który BD wkrótce wypuści i którym szczególnie się ekscytujesz? Czy mógłbyś zdradzić jakieś szczegóły?

Moi przyjaciele zawsze pytają mnie, nad czym aktualnie pracujemy, a ja odpowiadam: „Nad wszystkim”. Mamy małą armię inżynierów, którzy pracują nad sprzętem wspinaczkowym praktycznie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nasz nowy przyrząd asekuracyjny – ATC-Pilot – jest dość niesamowitym urządzeniem. Mamy też nowy plecak skałkowy, nowy kask dedykowany dla kobiet, stoppery offset, ściankowy woreczek na magnezję, super fajną i ultralekką uprząż alpinistyczną. Jednak największą premierą tej jesieni będą buty wspinaczkowe (w Kanadzie premiera nastąpi wcześniej). Nie przesłyszałeś się – BD wypuszcza buty wspinaczkowe i jesteśmy tym bardzo podekscytowani. Wykorzystaliśmy do tego całą naszą wiedzę inżynieryjną, dzięki czemu połączyliśmy najbardziej zaawansowaną technologię z tradycyjnym rzemiosłem, a wynikiem tego będą bardzo ciekawe buty wspinaczkowe, które zaprezentujemy już tego lata.

I ostatnie pytanie – czy planujesz w najbliższym czasie jakieś podróże związane z testowaniem produktów?

Zarówno ja, jak i wszyscy pozostali pracownicy praktycznie nieprzerwanie testujemy sprzęt wspinaczkowy. Wczoraj testowałem buty, camy i liny, a dzisiaj sprawdzaliśmy plecaki i kijki trekkingowe. Mamy najlepszy program testów terenowych w branży – szczególnie, że tak wielu pracowników BD działa na co dzień w outdoorze. Jednak wkrótce ruszę do Europy, gdzie zamierzam spędzić kilka tygodni wakacji wspinając się w Słowenii – i z pewnością będę miał ze sobą trochę drobiazgów i gadgetów do przetestowania…

***

Gus Alexandropoulos jest niezależnym dziennikarzem, który współpracuje z branżą outdoorową od 25 lat. W trakcie swojej kariery pracował jako redaktor naczelny narodowego magazynu wspinaczkowego Kanady. Był również szefem działów ze sprzętem w ogólnokrajowym czasopiśmie rowerowym, czasopiśmie triatlonowym i magazynie biegowym. Jego artykuły ukazywały się w ogólnokrajowych gazetach kanadyjskich – jak The Globe i Mail. Gościł w licznych audycjach telewizyjnych i radiowych. Jego pasja wspinaczkowa zaczęła się w połowie lat 80. ubiegłego wieku i wciąż często podróżuje w poszukiwaniu dobrego warunu i przewieszonej skały.




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum