Climbing City Innsbruck zaprasza do nowego Kletterzentrum Innsbruck – rozmawiamy z Reinholdem Schererem

W maju w Innsbrucku otwarto nowy kompleks wspinaczkowy Kletterzentrum Innsbruck. Mieliśmy wielką przyjemność odwiedzić to niesamowite miejsce treningowe i porozmawiać z szefem centrum, jednym z najbardziej doświadczonych routesetterów i trenerów austriackich, Reinholdem Schererem.

Stolica Tyrolu zajmuje wyjątkowe miejsce na wspinaczkowej mapie Europy – położona w sercu Alp, otoczona wieloma rejonami wspinaczkowymi, a od niedawna mogąca pochwalić się najnowocześniejszym obiektem treningowym. Ten potencjał dostrzegły również władze miasta, rozpoczynając kampanię Climbers’ City Innsbruck. Sprawdźmy zatem, jak powstało centrum wspinaczkowe, o którym Piotrek Schab napisał: “Zdecydowanie numer 1, panel, setting i chwyty klasa światowa!”.

Reinhold Scherer – szef Kletterzentrum Innsbruck (fot. wspinanie.pl)

Wspinanie.pl: Zacznijmy od samego pomysłu. Najpierw było Imst, a tam słynne centrum do treningu i rozgrywania zawodów Pucharu Świata. Natomiast Innsbruck był od lat przede wszystkim ważnym punktem rozgrywania zawodów boulderowych. Tymczasem byłeś jednym z animatorów budowy nowego obiektu właśnie w Innsbrucku – ze ścianą wewnętrzną i plenerową. Skąd ten pomysł?

Reinhold Scherer: Centrum wspinaczkowe w Imst zostało otwarte w 1997 roku, a w 2000 otworzyliśmy ścianę w Innsbrucku (Tivoli). Już po 3 latach było jasne, że jest za mała. To był dobry argument, mogliśmy powiedzieć władzom: spójrzcie, ta ściana jest za mała dla takiego miasta jak Innsbruck. Spowodowało to większe zainteresowanie wspinaniem. Wtedy też zacząłem organizować zawody boulderowe Block Master na otwartej przestrzeni, w centrum Innsbrucka. Z czasem Block Master rozrosły się i zmieniły w imprezy rangi Pucharu Świata i Mistrzostw Europy. Zawody stawały się coraz sławniejsze – przyciągnęło to uwagę decydentów, którzy zrozumieli, że wspinanie to wielka dyscyplina i dużo ludzi przychodzi ją oglądać.

W 2007 roku zorganizowaliśmy pierwszą konferencję z politykami, na której wszyscy podkreślali, że trzeba coś z tym zrobić. Jednak politycy zawsze powtarzali, że będzie to możliwe, ale dopiero za jakieś 2 lata. I co roku powtarzali to samo: za dwa lata, za kolejne dwa itd… Tak to jest w politycznych realiach, więc nie było łatwo połączyć siły i zebrać wszystkich razem, tak aby podjęli decyzję, że trzeba działać tu i teraz. 10 lat zajęło mi wypracowanie odpowiednich kontaktów. Jednak ostatecznie okazało się, że zrobiliśmy naprawdę kawał dobrej roboty.

Zewnętrzne ściany Kletterzentrum Innsbruck (fot. Piotrek Deska / DH Climbing)

To jest inwestycja miejska?

Tak, miasto zainwestowało 4,6 miliona euro, region Tyrol dorzucił kolejne 4,6 milionów, austriackie Ministerstwo Sportu dało 2,8 miliona, a moja firma około 800 tysięcy.

Kto kieruje tym obiektem?

Właścicielem jest miasto, ale to ja jestem facetem, który pilnuje, by wszystko działało.

Mówiłeś, że rośnie popularność wspinania. Jakbyś opisał i oszacował społeczność wspinaczkową w Innsbrucku i okolicy?

Jak pewnie wiecie, społeczność wspinaczkowa Innsbrucka jest bardzo stara. Mamy bogatą historię, do której należy między innymi Hermann Buhl, przewodnik, który trenował w okolicznych górach. Lokalne środowisko górskie zawsze było tu duże. W austriackim Tyrolu wspinanie to coś wyjątkowego, każdy chce je uprawiać. Z tego właśnie słyniemy. To jest ciekawy sport i sądzę, że ciągle staje się popularniejszy. Z każdą nową ścianką bardziej się rozwija.

Oficjele na otwarciu Kletterzentrum Innsbruck (fot. arch. Kletterzentrum Innsbruck)

Ile jest obecnie ścian wspinaczkowych w Innsbrucku?

W tej chwili dwie ściany, ale jedna z nich wkrótce zostanie zamknięta, a więc zostanie tylko nasza. Jest wystarczająco duża, by obsłużyć wszystkich chętnych.

Jaki jest Twój pomysł na prowadzenie tego centrum? Czy ściana jest otwarta dla każdego?

To bardzo popularna ściana. Każdy może z niej skorzystać, równocześnie mamy jednak wydzieloną strefę treningową tylko dla kadry narodowej, gdzie organizujemy również krajowe i międzynarodowe zawody – w sumie mamy 5500 m2 powierzchni do wspinania. Oznacza to, że kadra narodowa zawsze może zarezerwować dla siebie na wyłączność część przewieszeń, strefę boulderową i czasówki. Mogą tam realizować swoje plany treningowe. Kupują własne chwyty i sami układają drogi, dzięki czemu zawsze mają wszystko, czego im naprawdę potrzeba. Przez lata byłem trenerem kadry narodowej, ale musiałem z tego zrezygnować, gdyż mam tyle innych zajęć związanych z kierowaniem nową infrastrukturą.

Strefa relaksu i zewnętrzna ściana boulderowa w Kletterzentrum Innsbruck (fot. Piotrek Deska / DH Climbing)

A więc to Ty jesteś odpowiedzialny za wszystkie te sukcesy młodych austriackich zawodników?

Obecnie już nie… Teraz odpowiadam za obiekt. Nie mam dość energii, by zajmować się wszystkim. Jeden człowiek nie jest w stanie doglądać infrastruktury, organizować zawody Pucharu Świata i trenować kadrę. Musisz podzielić swoje obowiązki. Kiedy odbywają się zawody międzynarodowe, Federacja może zająć cały obiekt na 10 dni każdego roku – to był jeden z warunków otrzymania dofinansowania ze źródeł ogólnokrajowych. Ministerstwo zainwestowało 2,8 miliona w ten obiekt, ale postawiło warunek, że będzie on służył kadrze narodowej i zawodom międzynarodowym.

Zatem jakie zawody macie w planach oprócz przyszłorocznych Mistrzostwa Świata?

W tym roku mamy jeszcze Mistrzostwa Świata juniorów [30.08 – 10.09.2017] i mistrzostwa Austrii. Juniorskie mistrzostwa to jest największa impreza w kalendarzu zawodów międzynarodowych – startuje w nich 1400 zawodników. Do tego odbywają wszystkie konkurencje – lina, bouldery i czasówki, a na koniec zawodnicy wypróbują po raz pierwszy nową formułę olimpijską.

Jednak naszym celem było od zawsze stworzenie obiektu wystarczająco dużego, aby nie trzeba było go zamykać podczas zawodów. Jak mówiłem, istnieje wydzielona strefa zawodnicza, a w tym samym czasie zwykli użytkownicy mogą korzystać z reszty obiektu. Równocześnie wspinają się amatorzy i wyczynowi sportowcy, spotykają się, integrują, ale sobie nie przeszkadzają – taka jest nasza koncepcja. Wcześniej zawsze był problem z tym, że na zawody trzeba było zamykać cały obiekt. W rezultacie ściana nie mogła na siebie zarabiać przez ten okres, więc organizowanie zawodów przez Federację było bardzo kosztowne. Teraz mamy do czynienia z sytuacją, w której wszyscy wygrywają.

Czy sądzisz, że wspinanie na Igrzyska zwiększy popularność tego sportu?

Dla naszego obiektu ważne było to, że uzyskaliśmy prawo organizowania Mistrzostw Świata 2018. To był mocny argument na rzecz zainwestowania w ścianę. Pomysł z Igrzyskami jest szansą, jednak za każdą szansą kryje się również ryzyko. Wszystko ma dwie strony. Jednak jeśli myślisz optymistycznie, to pewnie będziesz to postrzegać przede wszystkim jako szansę.

Główna hala do wspinaczki z liną w Kletterzentrum Innsbruck (fot. Piotrek Deska / DH Climbing)

Jednak byłeś trenerem kadry narodowej, jaka jest więc twoja prywatna opinia w kwestii formatu olimpijskiego?

To jest szansa i ryzyko. Ryzyko polega na tym, że możemy stać się marionetką w komedii olimpijskiej. Będziemy musieli robić to, czego chcą działacze, zmieniać zasady i podporządkować się. Już teraz widać, że zmieniono formułę tylko po to, aby dostosować się do Igrzysk. Ryzyko polega na tym, że będziemy musieli robić wszystko zgodnie z ich oczekiwaniami. Z drugiej strony szansą jest to, że nasz sport może się rozwinąć i stać się atrakcyjny dla oglądających – po prostu będzie mniej nudny. Niektóre z dróg na zawodach wspinaczkowych są tak długie, że można się znudzić już tylko patrząc na nie. Może jeśli będzie większe zaangażowanie telewizji w transmisje, to trzeba będzie zmienić formułę zawodów, aby były bardziej spektakularne i dynamiczne. Zobaczymy…

Sala ze boulderownią przeznaczoną do treningu kadry austriackiej (fot. wspinanie.pl)

Ale w jaki sposób przystosować wspinaczy do trzech różnych konkurencji z punktu widzenia fizycznego? Tomek Oleksy zdobywał medale równocześnie w boulderach i wspinaniu na czas. Ale czy możliwe jest połączenie z sobą aż trzech różnych rodzajów wspinania?

Dla mnie łączenie ze sobą trzech różnych konkurencji jest głupie. Moim zdaniem wspinanie na czas to bardziej gimnastyka świata wertykalnego. Dla mnie to nie jest prawdziwe wspinanie.

To nie jest odosobniony pogląd.

Ale patrzmy też na pozytywy, a nie tylko na aspekty negatywne. Może jest to tylko początek, który pozwoli nam dostać się na Igrzyska i później wprowadzić inne konkurencje. Może… Jednak dla mnie ta metoda wydaje się dziwna.

Wracając do centrum wspinaczkowego. Kiedy tworzyliście projekt obiektu, jaką mieliście wizję, jakie pomysły?

Zaczęliśmy od konkursu dla architektów. Otrzymaliśmy 52 zgłoszenia. Mieliśmy dużo szczęścia. Trzecie miejsce zajął architekt z Hiszpanii, drugie otrzymał architekt z Wiednia, a pierwsze – i było to dla nas zaskoczenie – człowiek z Innsbrucku. To bardzo korzystne, gdyż wszystko było łatwiejsze – komunikacja i logistyka. To był jedyny architekt, który nie zaczął od zaprojektowania samego budynku, a później dodania do niego zewnętrznej ściany wspinaczkowej – niczym garbu na plecach. Umieścił ścianę w centrum i wygląda to niesamowicie, to jest prawdziwa konstrukcja skupiona na wspinaniu. Niełatwo to kontrolować, ale jest to o wiele milsze. A więc to on wygrał konkurs i wtedy wspólnie poprawiliśmy model zaprojektowanego przez niego budynku, np. przenieśliśmy restaurację z góry na dół etc. Musieliśmy poprawić logistykę. Dobrze nam się razem pracowało.

Potem, kiedy model samego budynku był już gotowy, spędziliśmy trzy miesiące projektując tylko ściany wspinaczkowe, decydując, gdzie będą stały filary, jakie będzie odpowiedni kąt przewieszenia, jak to wszystko będzie połączone. Następnie ogłosiliśmy konkurs na wykonanie ścian wspinaczkowych. Spisaliśmy wszystkie nasze wymagania i zgłosiło się do nas 6 zainteresowanych firm. Wygrała firma, która przedstawiła wizję najbliższą moim pomysłom i była to Walltopia.

Główna hala do wspinaczki z liną – sektor z największym przewieszeniem – w Kletterzentrum Innsbruck (fot. Piotrek Deska / DH Climbing)

Czy na zawody będziecie ustawiać jakieś trybuny?

Tak, mamy techniczną możliwość montowania trybun na zawody, będą miejsca dla około 2500-3500 widzów. To rozwiązanie powinno dobrze się sprawdzić.

Jak organizujecie wspinających się? Czy są jakieś sekcje wspinaczkowe? Czy raczej każdy wspina się indywidualnie?

Większość ludzi przychodzi indywidualnie, około 80-85% użytkowników. Ale mamy też na piętrze galerię, na której można organizować treningi i szkolenia. Ta strefa jest przeznaczona tylko na szkolenia i sekcje. Można ją wynająć i są tam łatwiejsze drogi. Używają tej strefy grupy wspinaczkowe z różnych związków, na różnych poziomach trudności, przyjeżdżają z własnym trenerem, z własnymi dzieciakami i mogą robić na treningu, co tylko zechcą. Mogą z tej strefy również korzystać kadry narodowe i zawodowi wspinacze.

Ile osób może się równocześnie wspinać na tym obiekcie?

Sądzę, że około 500, może 600. Przy 650 musimy zamknąć obiekt ze względu na regulacje przeciwpożarowe. Ostatnio na przykład wspinało się około 300 osób na ścianach zewnętrznych, wewnętrznych i boulderach i nie było z tym problemu.

City Climbing Innsbruck – miasto to jeden z głównych inwestorów obiektu (fot. wspinanie.pl)

Kto zajmuje się układaniem dróg?

Mamy 11 routesetterów, ja jestem tym głównym. Układałem drogi na zawodach międzynarodowych w latach 1989-1997. Pracowałem przy Pucharach Świata. Mamy doskonały zespół doświadczonych routesetterów.

Jak często planujecie zmieniać drogi?

Otworzyliśmy centrum zaledwie 2 tygodnie temu, więc teraz chcemy tylko odpocząć… A poważnie, ściany wspinaczkowe zazwyczaj mają zasadę, że co tydzień – w każdy poniedziałek lub wtorek – zmieniają jedną z sekcji ściany, ale ja nie chcę robić tego w ten sposób. Chcę po prostu obserwować i widzieć, gdzie jest konieczność wprowadzania zmian. Mamy tutaj dużo osób trenujących wyczynowo, więc czasami będą potrzebować innego stylu wspinania na danej ścianie lub na boulderach.

Pierwsze zawody na nowej ścianie w Innsbrucku (fot. Austria Climbing)

A więc liczycie na informacje zwrotne od trenujących?

Tak, blisko współpracujemy z trenerami. A ja przekazuję te informacje routesetterom mówię im, co trzeba zmienić. W przypadku dróg po kolorach chwyty szybko się brudzą, więc trzeba je będzie przekręcać częściej. Będą też drogi, które będą tak popularne, że nie będzie można ich zbyt często zmieniać. Chcę się bardziej kierować instynktem, a nie zasadami.

Ile osób jest zatrudnionych na ścianie?

Około 30 osób, ale nie wszystkie są tutaj codziennie. 2 osoby obsługują recepcję, 2 osoby pracują w kuchni, jedna lub dwie w biurze na piętrze i 1 osoba z ochrony. Routesetterzy przychodzą o świcie, zaczynamy nakręcać drogi o 5.00 lub 6.00 nad ranem, tak by skończyć przed otwarciem ściany. Nie chcemy hałasować i wciąż pracować w godzinach otwarcia. Otwieramy ścianę o 9:00, a zamykamy o 23:00.

Pierwsze zawody na nowej ścianie w Innsbrucku (fot. Austria Climbing)

Czy trenują tutaj jacyś sławni wspinacze?

Jacob Schubert, Killian Fischhuber, David Lama, Anna Stöhr… Przyjeżdżają też kadry narodowe. Ostatnio trenowali tu Norwedzy. Był też Kanadyjczyk Sean McColl. Kiedy rozgrywane są zawody w Europie, międzynarodowi wspinacze zawsze spotykają się w Innsbrucku. Przyjeżdżali na naszą starą ścianę, podobała im się atmosfera i dobrze im się tu trenowało. Również obecny mistrz Włoch mieszka i studiuje w Innsbrucku. Wielu wspinaczy się tutaj przeprowadza.

Ekipa Kletterzentrum Innsbruck

Wspomniałeś, że oficjalne otwarcie miało miejsce dwa tygodnie temu. Czy zauważyłeś już coś, co należy zmienić?

Wszystkie najważniejsze rzeczy działają bez zarzutu, wspinacze są zadowoleni. Nakręciliśmy drogi na wszystkich strukturach, ale chcemy zagęścić siatkę dróg i dodać więcej boulderów. Musimy tylko przenieść chwyty ze starej ściany, którą właśnie zamykamy. Mamy z tym dużo pracy, ale jak będą chwyty, to zaczniemy je nakręcać. Natomiast rzeczy, które wymagają zmiany, to te niejako te „na zapleczu” – musimy popracować nad systemem informatycznym, nad kwestiami osobowymi, ale to wszystko jest niewidoczne dla użytkowników.

Zatem życzymy powodzenia i dziękujemy za rozmowę.

Piotr Turkot

Strona www Kletterzentrum Innsbruck – www.kletterzentrum-innsbruck.at.

Podziękowania dla:

tirol-logo-tyrol

 




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum