Tomek Oleksy o formacie łączonym: „najgorzej w tym formacie mają ci, którzy tylko biegają”
W ubiegły weekend, podczas Zgromadzenia Plenarnego IFSC w Quebecu podjęto długo wyczekiwaną decyzję o tym, jak będzie wyglądała wspinaczkowa rywalizacja na Igrzyskach w 2020 roku. O ocenę tej decyzji zapytaliśmy już Tomka Mazura, wypowiedział się także Adam Ondra. Tym razem głos Tomka Oleksego, jednego z naszych najbardziej utytułowanych zawodników.

***
Jak skomentujesz ostateczny format?
Tomek Oleksy: Rzeczywiście niespodzianki nie ma, chociaż uwzględniany był również inny scenariusz tzn. eliminacje na czas, półfinały w boulderingu i finały na prowadzenie. W takim formacie była szansa na finał Marcina Dzieńskiego. W aktualnie zaproponowanym formacie trudno jest mi sobie wyobrazić Polaka chociażby w kolejnej rundzie! Niemniej jednak spośród dwojga złego ten format jest bardziej uczciwy dla wszystkich i osobiście byłem za właśnie taką wersją. Oczywiście mam nadzieję, że jeżeli pozostaniemy w olimpijskiej rodzinie, uda się jakoś przeforsować więcej medali za poszczególne konkurencje!
Jak szybko można wg Ciebie zmienić system i się do tego jakoś dostosować?
Myślę, że najpierw należy poczekać do Tokio i zobaczyć, co się wydarzy. W przypadku, jeżeli pozostaniemy i zostanie zaproponowany ostateczny format, dopiero wówczas zmieniać znacząco system. Z tym dostosowaniem się to już cięższa sprawa. Wydaje mi się, że najlepiej specjalizować się w konkurencji bouldering oraz na czas i bazować głównie na zrobieniu jak największej ilości punktów właśnie w tych najbardziej pokrewnych konkurencjach (patrząc na rodzaj wykonywanego wysiłku).
Jakie to ma bezpośrednie konsekwencje dla naszej kadry?
Wydaje mi się, że zawodnicy, którzy skupiali się w czasówkach tak jak np. Marcin Dzieński, powinni więcej uwagi przykładać do sesji boulderowych, chociaż jest to w mojej opinii trochę walka z wiatrakami :). Natomiast linowcy powinni poświęcić więcej czasu na bouldery. Tak jak już wcześniej wspomniałem, w mojej opinii nie mamy zawodnika, który realnie powalczy o finał i chyba to jest zrozumiałe dla kogoś, kto siedzi w temacie. Oczywiście w Innsbrucku podczas MŚ zobaczymy, z czym się je trójbój i kto ma szansę na medal.
Czy do trójboju może jeszcze się dostosować doświadczony zawodnik, czy też trzeba postawić na juniorów?
Jeżeli chodzi o przygotowanie się do Tokio, wydaje mi się, że w lepszej sytuacji są zawodnicy z obecnego topu w boulderingu i w prowadzeniu, ponieważ zawodnicy, którzy się „tylko” ścigają, nie mają wg mnie żadnych szans na przygotowanie się do tych dwóch zupełnie „mało znanych” im konkurencji, o jakże skrajnym rodzaju wysiłku (porównując czasówki i prowadzenie). Według mnie to raczej tych zawodników należy upatrywać do pozycji medalowych. Oczywiście dopuszczam scenariusz, że mogą to być również zawodnicy, o których do tej pory nikt nie słyszał. Najgorzej w tym formacie mają ci, którzy tylko biegają. Jest to zbyt krótki okres czasu, aby przygotować się do równorzędnej walki z najlepszymi zawodnikami w boulderach i prowadzeniu. A już zupełnym kosmosem jest nawiązanie walki linowcom i boulderowcom z najlepszymi sprinterami :).
Jeżeli wspinanie pozostanie w obecnie zaproponowanym formacie na kolejne Igrzyska, to zdecydowanie należy postawić na juniorów… bez dwóch zdań.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA