Zawsze kilka kroków z przodu… – Lynn Hill na 14. KFG
Lynn Hill (rocznik 1961) – nazwisko firmujące światowe wspinanie. Liderka kobiecego, i nie tylko, wspinania w latach 80. i 90. XX wieku. Wspaniała atletka, prezentująca niepowtarzalny styl. To ona pokazała, że dzielenie przejść i osiągnięć w tym sporcie na żeńskie i męskie nie do końca ma sens, bo przecież granice, jakich sięgnęła, dla wielu – bez względu na płeć – pozostawały nieosiągalne. Słowo „pierwsze” pojawia się przy jej przejściach regularnie. Wyznaczanie standardów i kształtowanie wspinaczkowego pokolenia tamtych lat – to właśnie zasługa Lynn Hill.

Z pewnością Lynn Hill to osoba stworzona do uprawiania sportu. Talent, siła i determinacja predestynowały ją do pójścia właśnie w tym kierunku. Najpewniej gdyby nie poszła ścieżką wspinania, uprawiałaby aktywnie inne dyscypliny. Zaczynała przecież od gimnastyki (z sukcesami), bieganie, narciarstwo praktykuje do dziś. „Nie wyobrażam sobie tego, żeby się nie wspinać, ale jeśli nie byłabym w stanie już tego robić, skierowałabym swoją energię w stronę innej aktywności, odpowiedniej do mojej aktualnej kondycji” – mówiła później.
Filigranowa, mierząca zaledwie 1,57 m. Na wspinanie, jak na dzisiejsze standardy, zdecydowała się dość późno, bo w wieku 14 lat. W 1975 roku pojechała z siostrą i jej narzeczonym na pierwszy wspinaczkowy wypad do Joshua Tree, a już pod koniec lat 70. rozpoczęła swój „bieg” po przełomowe przejścia skalne, równocześnie osiągając znakomite wyniki na arenie zawodniczej. A potem… potem była już wielka ściana El Capitan.

***
Miss Easy – dla Lynn Hill wszystko wydaje się łatwe
Wszystko u Lynn Hill przebiegało według wydawałoby się naturalnego schematu, praktykowanego przez wielu – stopniowe odkrywanie nowych wspinaczkowych światów (skały, zawody, potem coraz dłuższe drogi). Amerykanka w każdej z tych dziedzin odcisnęła głęboki ślad, pokazując, że w ówczesnym wspinaniu zdominowanym przez mężczyzn, miejsce liderki może zająć także kobieta. Nie było dla niej rzeczy niemożliwych. Mawiała, że nie trzeba być mężczyzną, żeby zrobić coś, co jest „pierwszym przejściem”. Jon Krakauer pisał nie bez przyczyny: „Lynn Hill nie jest tylko jedną z najlepiej wspinających się kobiet na świecie – ona jest jednym z największych wspinaczy wszech czasów”. A John Long dodawał: „Największy mały bohater, jakiego poznałem. My, pozostali, tylko trzymamy linę” (Climbing Free).
Tymczasem świadoma swoich możliwości Hill do wspinania podchodziła z pokorą. Mówiła:
Wspinanie to dobra lekcja, jak radzić sobie z własnym ego.
Lynn Hill (Climbing 2011)

Zawsze kilka kroków z przodu…
Rok 1979, Lynn Hill jako pierwsza kobieta pokonuje drogę o trudnościach 5.12d/7c – Ophir Broke w Telluride. „Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że mimo mojego niskiego wzrostu przy odpowiednim połączeniu wizji, pragnienia i wysiłku prawie wszystko staje się możliwe” – mówiła wówczas. Cała późniejsza kariera jest odbiciem takiej właśnie filozofii.
W 1989 roku robi jedno z najmocniejszych przejść kobiecych w skałach, prowadząc Running Man 5.13d/8b w Shawangunks. Rok wcześniej pierwsza takich trudności sięga Francuzka Isabelle Patissier (notabene jedna z głównych rywalek Hill w zawodach), pokonując Sortilèges w Cimaï.
W 1990 roku właśnie w Cimaï Hill podbija poprzeczkę i przechodzi Masse Critique 8b+. Znów przełomowe przejście w kobiecym wspinaniu. Takie trudności będzie przechodziła także później, choćby słynną To Bolt or Not To Be (pierwsza amerykańska 8b+ poprowadzona w 1986 roku przez Jeana Baptiste’a Tribout) czy Scarface, obie w Smith Rocks. Nie trzeba chyba dodawać, że żadna z kobiet tych dróg wcześniej nie poprowadziła. Wreszcie rok 1992 i pierwszorzędny onsajt na drodze Simon 10-/8a na Frankenjurze – Hill zainspirowana postacią Wolfganga Güllicha wyraźnie wyprzedza swoje koleżanki po fachu.

Jednym z najlepszych momentów wspinaczkowych Hill z tego okresu są wspomniane przejścia dróg we Francji i na Frankenjurze, ale był też moment dramatyczny. To wypadek, jaki wydarzył się we francuskim rejonie Buoux w 1989 roku, kiedy Amerykanka cudem uniknęła śmierci. Zajęta rozmową zapomniała przed drogą poprawnie zawiązać węzeł przy uprzęży. Po wzięciu bloku na górze spadła ok. 20 metrów na ziemię. Na szczęście skończyło się bez poważnych uszkodzeń. Sześć tygodni później znów się wspinała…

Zawody
Świat zawodów Amerykanka odkrywa podczas wizyty we Francji w 1986 roku. I podobnie jak w skałach, szybko wspina się na sam top. Silna, wytrwała, waleczna, wymagająca wobec siebie – przez lata nie tylko bryluje wśród kobiet, ale potrafi zagiąć także płeć brzydką. W 1990 roku na zawodach w Lyonie w superfinale stają naprzeciw siebie dwie najlepsze wówczas zawodniczki, Isabelle Patissier i Lynn Hill. O zwycięstwie ma rozstrzygnąć finałowa droga męska. To właśnie wówczas kibice byli świadkami jednego z najbardziej emocjonujących momentów w historii sportowego wspinania – Francuzka nie kończy drogi, a Amerykanka pewnie dochodzi fleszem do łańcucha. Tylko 2 z 15 mężczyzn w finale udaje się zrobić to samo.
W latach 1986-1992 Lynn Hill wygrała ponad 30 międzynarodowych imprez. Wśród zdobyczy Amerykanki są między innymi Puchar Świat w prowadzeniu, aż pięć tytułów prestiżowego Arco Rock Master (1987-90, 1990), trzy wygrane w Bercy Masters (1987-1990) i Otwarte Mistrzostwa Niemiec (1989).
Ale zawody to nie tylko pasmo zwycięstw, to także treningowy kierat, zamknięty świat zawodów nierzadko naznaczony niezdrową konkurencją, niesportowym zachowaniem, naginaniem zasad. Reinhold Messner w książce „Na szczycie. Kobiety na górze” pisze dobitnie:
(…) Gdy Amerykanka wygrała serię zawodów wspinaczkowych, na własnej skórze odczuła zazdrość konkurentek. Kobiety nie zachowywały się szlachetniej niż mężczyźni.
Rok 1992 to przełomowy czas dla Lynn Hill, stanowiący granicę między czysto sportowym podejściem do wspinania, a przejściem na stronę wspinaczkowej wolności, większych przestrzeni i coraz wyraźniej rysujących się wyzwań – kwintesencją tego było klasyczne pokonanie The Nose w Yosemite. To wydarzenie bez precedensu w światowym wspinaniu, które ugruntowało pozycję Amerykanki jako postaci wybitnej.
It goes, boys!
The Nose na El Capitan w Yosemite, jedna z najsłynniejszych dróg na świecie, jedna z tych o najbogatszej historii, wreszcie jedna z najbardziej pożądanych przez wspinaczy. Po raz pierwszy pokonali ją w 1958 roku Warren Harding, Wayne Marry i George Whitmore. Nad 33 wyciągami zespół pracował przez 45 dni rozciągniętych na wiele miesięcy, ostateczne przejście trwało 11 dni. Jej trudności hakowe oceniono na 5.9 C2.
Darek Król pisał w Górach nr 9 (1994):
Istnieje wiele mitów związanych ze zdobywaniem ścian i szczytów. The Nose jest właśnie chyba największym z nich po drugiej stronie oceanu. Pierwsze jego przejście to cała historia rozłożona na 1,5 roku i rekordowy wtedy czas przebywania w ścianie – 11 dni pod rząd. Ilość sprzętu wziętego na pokonanie Nosa jest nie do udźwignięcia przez sztangistów wagi ciężkiej. Wytyczona przez zdobywców droga stanowiła jedno z największych wyzwań rzuconych w świecie skał. Grupa fanatycznych zdobywców z Warrenem Hardingiem na czele nie mogła zapewne przewidzieć, że 35 lat później filigranowa kobieta przebiegnie ich drogę bez łapania się haków, pętli, bez typowych tu wahadeł.
35 lat później kobietą, która staje w obliczu wyzwania, jest Lynn Hill. We wrześniu 1993 roku dokonuje sztuki niebywałej – rozprawia się z mitem i jako pierwsza pokonuje Nosa klasycznie, wyceniając drogę na 5.13+. Rok później wraca i zapisuje w historii pierwsze jednodniowe przejście klasyczne, mieszcząc się w 23 godzinach.

Wyczyn ten Magazyn Climbing uznał za jedno z najważniejszych dokonań XX wieku. Sama Hill nazywała to, co stało się na El Capitan, kulminacją 18 lat wspinania i niezwykle cennym doświadczeniem.
Lynn Hill mówi o swoim wspinaniu:
Wspinanie jest pewnego rodzaju metaforą życia. To czas, kiedy mogę sprawdzić, jak radzę sobie z wyzwaniami, które mam w zasięgu ręki. Jeśli jestem za bardzo skupiona na wyniku, a nie na samym procesie, gubię koncentrację w decydującym momencie. Najlepiej wspinam się, kiedy jestem w stanie zaakceptować uczucie strachu, niepewności, zmęczenia i wówczas kieruję moją uwagę na znalezieniu najlepszego rozwiązania.

Jak niewiarygodne było osiągnięcie Amerykanki świadczy fakt, że na kolejne klasyczne przejście The Nose musiało czekać bagatela 12 lat, a dokonał tego nie byle kto, bo wielka postać Yosemite – Tommy Caldwell. W październiku 2005 roku Beth Rodden i Tommy Caldwell, zmieniając się na prowadzeniu, przechodzą drogę w ciągu czterech dni. Kluczowe są dwa wyciągi, legendarny Great Roof (ten który zatrzymał w 1998 roku Scotta Burke’a, poprowadził wówczas całą drogę poza tym, mokrym w tym dniu, odcinkiem – pokonał go na wędkę) i Changing Corners. Według Caldwella ich trudności to kolejno 5.13c (Great Roof) i 5.14a (Changing Corners).
Dwa dni później Caldwell pokonuje całość już indywidualnie w ekspresowym czasie niespełna 12 godzin. Co więcej, pod koniec miesiąca podbija stawkę i przechodzi klasycznie w jeden dzień dwie wielkie drogi Yosemitów – The Nose i Freeridera.
Sukces Caldwella na The Nose nie rozwiązał bynajmniej worka z przejściami. Kolejne klasyczne przejście stało się faktem dopiero w 2014 roku, kiedy na szczycie zameldował się Holender Jorg Verhoeven. W tym roku drogę zaatakował (w drodze do głównego celu, Dawn Wall) Adam Ondra, przeszkodą dla Czecha okazał się osławiony „Great Roof”.
Historia Yosemite pokazana została w świetnym obrazie „Valley Uprising”, jedną z bohaterek dokumentu jest właśnie Lynn Hill. Seans obowiązkowy dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji obejrzeć:
***
Po etapie Yosemite Lynn Hill szukała nowych wyzwań wielu miejscach na świecie. Wracała także w skały.
Wybór osiągnięć Lynn Hill po 1994 roku:
- 1995, Clodhopper Direct IV 5.10+, Central Pyramid, Kirgistan – pierwsze przejście z Gregiem Childem
- 1995, Perestroika Crack V 5.12b, Peak Slesova, Kirgistan − pierwsze przejście z Gregiem Childem
- 1995, West Face V 5.12b, Peak 4810, Kirgistan – pierwsze przejście klasyczne z Alexem Lowe
- 1997, Tete de Chou 13a, wąwóz Todra, Maroko – pierwsze przejście
- 1998, Midnight Lightning V8, Yosemite – pierwsze kobiece przejście (Midnight Ligtning to legendarny problem pokonany po raz pierwszy w 1978 roku przez Rona Kauka, biegnie na wielkim głazie Big Columbia Boulder, w samym środku obozowiska wspinaczkowego Camp 4 w Yosemite).
- 1998, King Cobra V8, Camp 4, Yosemite – pierwsze kobiece przejście
- 1998, To Bolt or Not to Be 5.14a, Smith Rock, USA – pierwsze kobiece przejście
- 1999, Scarface 5.14a, Smith Rock, USA − pierwsze kobiece przejście
- 1999, Bravo les Filles VI 5.13d A0, 13 wyciągów, Tsaranoro Kely, Madagaskar – pierwsze przejście z Nancy Feagin, Kath Pyke i Beth Rodden. Pięć lat później drogę uklasycznili bracia Iker i Eneko Pou.
- 2004, Viva la Liberdad 12b, Vinales, Kuba – pierwsze przejście
- 2004, Sprayathon 5.13c, Rifle, USA – pierwsze przejście kobiece
- 2005, West Face, Leaning Tower, Yosemite − pierwsze kobiece przejście klasyczne z Katie Brown
- 2008, Chablanke V11/V12 (8A/A+), Hueco Tanks
- 2011, Living in Fear 5.13d, Rifle

***
Wspinacze dają wyraz swojej wielkości nie tylko poprzez osiągnięcia, ale także poprzez sposób, w jaki do tych sukcesów dochodzą. Ważne też, co mają do przekazania innym. Lynn Hill jest jedną z tych osób, które lubiły dzielić się swoją filozofią, inspirować innych do robienia rzeczy wielkich. Była i wciąż jest nie tylko jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon wspinania, ale w ogóle sportowców na świecie. Tak „nośne” nazwisko wśród amerykańskich wspinaczy ma chyba tylko Chris Sharma.
Amerykanka zawsze była obecna w mediach, ale też miała i wciąż ma wiele mądrego do powiedzenia. Była zapraszana do Białego Domu, gościła w programach telewizyjnych, „użyczała” swojej twarzy do reklam etc. Współpracowała z wieloma pismami, od: Life, Time, Sports Illustrated, Self, Shape, New York Times Magazin, Vanity Fair, Vogue, po czasopisma branżowe: Outside, Climbing, Rock and Ice, Vertical, Mountain, Desnivel, Montagne. W 2002 roku ukazała się jej autobiograficzna książka „Climbing Free: My Life in the Vertical World”, którą napisała wspólnie z Gregiem Childem.

Dziś Lynn Hill ma 55 lat. Dzieli czas między wspinanie, podróże, pracę, rodzinę (syna Owena urodziła w wieku 42 lat) i przyjaciół. Prowadzi kursy, doradza sprzętowo firmom wspinaczkowym.
Na spotkanie z Lynn Hill zapraszamy w sobotni wieczór 3 grudnia o godzinie 21.00, na główną salę festiwalową.
Strona 14. KFG: www.kfg.pl.
Dorota Dubicka
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
