Marc-André Leclerc ponownie na Torre Egger – pierwsze klasyczne przejście drogi Titanic
Po swoim wielkim solowym wyczynie, jakim było zdobycie Torre Egger drogą Winter Link-up, Kanadyjczyk Marc-André Leclerc postanowił ponownie zmierzyć się z urwiskami tej trudnej patagońskiej turni. Tym razem wspierany przez Austina Siadaka dokonał pierwszego klasycznego przejścia drogi Titanic (950 m 6a A2 90˚).

Wspinaczka Marca-André oraz Austina (który również filmował ich wyczyny) była jednocześnie pierwszym, całościowym przejściem tej linii. Autorami Titanica są Włosi Maurizio Giarolli i Elio Orlandi (2-5 listopada 1987). Jednak pierwsze 500 metrów pokonali oni używając poręczówek założonych wcześniej przez inny włoski zespół.
Titanic składa się z dwóch wymagających odcinków, każdy z nich liczy ok. 500 metrów, a przedziela je strome pole śnieżne. Górna część drogi, biegnąca w przeważającej części terenem skalnym, była znana Kanadyjczykowi z solowego przejścia, stanowi bowiem część Winter Link-up. Tym razem jednak Marc-André postanowił przebyć ten fragment klasycznie.

Zanim jednak zmierzył się technicznymi i wytrzymałościowymi wyciągami, czekał na niego najpiękniejszy i najbardziej spektakularny fragment Titanica. Mowa tutaj o 5-wyciągowym skalno-lodowym kominie. Ten odcinek, mimo że nie ekstremalnie trudny – zespół raportuje o trudnościach AI4, najbardziej przypadł im do gustu. Było to pierwsze powtórzenie tej niezwykłej skalnej formacji. Marc-André uklasycznił doprowadzający do komina odcinek A1, dodając tuż na prawo, bardzo lotny, płytowy wyciąg o wycenie 5.10+. Kolejny fragment A1, znajdujący się na wyjściu z komina, otrzymał klasyczną wycenę M5. Tuż przed polem śnieżnym Marc-André pokonał przewieszone rysy o wycenie 5.11, omijające po prawej mokry, oryginalny fragment A2.
Następnego dnia po biwaku, na śnieżnym polu, wspinacze uderzyli na skalny headwall. Początkowe wyciągi nie przysporzyły Kanadyjczykowi większych kłopotów – ich trudności sięgały 5.10. Jednak w końcu na drodze pojawił się fragment wymagający wytężającej i czujnej (ze względu na brak stopni) wspinaczki na podchwytach.

Tak Marc-André opisuje kluczowy moment drogi:
To wyciąg, który przypominał mi wyślizgany podchwytowy crux na University Wall, kończył się jednak 5.12 (7b) wyjściem na płytkę, która doprowadzała do stanowiska. Znalezienie odpowiedniej sekwencji w tym tajemnym i siłowym miejscu, kosztowało mnie 4 podejścia [warto dodać, że Marc-André perfekcyjnie wykorzystał swoje skalne umiejętności, znajdując efektowny rest z klinowaniem kolana, vide fotografia – przyp. red].
Jednak, jak przyznaje Kanadyjczyk, całość nie była bardzo trudna, co tylko potwierdza, jak niewiele zespołów wspina się Patagonii klasycznie. „Myślę, że w tym rejonie jest wielki potencjał dla tego typu wspinaczki” – dodaje. Nowa wycena „Titanica” brzmi od teraz następująco – 7b M5 WI4 950 m.
Więcej o patagońskich wspinaczkach młodego, ambitnego, ale i skromnego Kanadyjczyka Marca-André Leclerca usłyszycie już niedługo na 14. Krakowskim Festiwalu Górskim. Zapraszamy na jego prelekcję 2 grudnia.
Sprocket
Źródło: Profil Fb Marc-André Leclerc, Gripped.com, Alpinist.com
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA