20 lipca 2016 12:53

Piotrek Bunsch na Las Vegas Parano w “bardzo dziwnym stylu”

Jaskinia Mamutowa to wciąż jedno z najpopularniejszych miejsc do wspinania latem pod Krakowem. Choć każdy może znaleźć tam coś dla siebie, nie da się ukryć, że jaskinia najwięcej ma do zaoferowania mocniejszym wspinaczom. Do takich z pewnością należy Piotr Bunsch, który właśnie zakończył z powodzeniem swoją przygodę z Las Vegas Parano VI.7+.

Piotrek Bunsch podczas prób na starej wersji "Las Vegas Parano", czyli tej z doklejonym chwytem (fot. arch. Piotr Bunsch)

Piotrek Bunsch podczas prób na starej wersji “Las Vegas Parano”, czyli tej z doklejonym chwytem (fot. arch. Piotr Bunsch)

Przy okazji tego dobrego przejścia Piotrek podzielił się z nami kilkoma swoimi przemyśleniami:

Ostatnio udaje mi się pokonywać trudne drogi w polskich skałach w bardzo dziwnym stylu. Na początku sezonu pokonałem Wściekłe psy VI.6+ trzeciego dnia przystawek (rozłożonych na trzy sezony). Podobnie teraz z Las Vegas Parano. Drogę spróbowałem raz dawno temu (chwilę po ostatecznym obrywie) w tym sezonie padła po trzeciej wizycie w Mamucie…

Jedna wizyta na miesiąc. Las Vegas to obecnie kwestia przedostania się z “ryski” do klamy. Reszta przechwytów to formalność. Choć kolegom zdarzało się spadać po trudnościach ;-).

Jak to na “boulderach”, potrzeba jednego dnia formy i dobrych patentów. Taki dzień zdarzył mi się po trzech tygodniach niewspinania i po połączeniu dwóch patentów w idealnie pasująca hybrydę. Może świeżość, a może jakaś dziwna niezaplanowana superkompensacja sprawiły, że udało mi się “skleić” wszystkie przechwyty. Niemniej jednak wydaje mi się, że z moimi nowymi patentami droga jest zdecydowanie bardziej przystępna, a najtrudniejszy ruch przestaje być loteryjny.

Mamutowa to dziwne miejsce. Pełne różnorodnych wspinaczy niekiedy spędzających w czeluściach tej jamy zbyt wiele czasu. Z cyfrą jest dziwnie. Jest to praktycznie jedyna taka skała na Jurze i ciężko porównać. Dla odpowiednio siłowo przygotowanego zawodnika drogi, po rozpatentowaniu, stają się bardzo łatwe. Jest to kwestia parametru w bicepsie, brzuchu i niestety też w zasięgu. Dla mnie dodatkowo fakt, że wychowałem się na przechwytach w Mamucie, potęguje te odczucia. Las Vegas Parano zostaje jednak VI.7+ (8c+). Łatwe jak dla mnie, ale wyceną pasuje do reszty.

O tym, że wspinaczkowe myśli Piotrka nie krążą tylko wokół Mamutowej (choć wspomniał o swoim najbliższym celu, czyli Acapulco Extension) możecie przekonać się zaglądając na jego bloga. W ostatnim czasie pojawiły się tam interesujące wpisy zachęcające do wizyty w amerykańskim Red River Gorge.

Zapraszamy do lektury:




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum