Friend marki Wild Country – teraz w nowej odsłonie
„Friendy są nic niewarte. Jeśli chcesz żyć, lepiej zakładaj kości.”, „Nie sprawdzą się w wapieniu.”, „Jak to w ogóle działa?” Od momentu ich powstania Friendom zawsze towarzyszyły liczne kontrowersje, a słowa krytyki nieustannie przeplatały się z historiami wypadków, których konsekwencje powinny i pewnie byłyby tragiczne, gdyby nie pomoc owych „przyjaciół”.
Dowodem na to, jak wiele w życiu zależy od przypadku, może być przypadkowe właśnie spotkanie dwóch wspinaczy, które dało początek niepozornemu przyrządowi uważanemu obecnie za absolutny „must-have” w szpejarce każdego wspinacza tradowego.

Latem 1972 roku w Colorado Ray Jardine, z wykształcenia inżynier lotnictwa, spotkał Marka Vallance’a, przedsiębiorcę i swojego przyszłego wspólnika. Ray, zainspirowany liniami w Yosemite, rozpoczął pracę nad pierwszym prototypem Frienda już w 1971 roku, ale dopiero w 1977, przy wsparciu Marka oraz po wielu frustrujących próbach rozpoczęcia produkcji w Stanach Zjednoczonych, przyrząd ujrzał światło dzienne w angielskim Derbyshire.

Od tamtej pory Friend stał się zastrzeżonym znakiem towarowym firmy Wild Country oraz oczywiście flagowym produktem firmy, który adekwatnie do nazwy zaskarbił sobie przyjaźń wspinaczy na całym świecie.
Friendy w akcji, James Pearson & Caroline Ciavaldini:
Na 2016 rok tradowy specjalista z Peak District postanowił odświeżyć swój kultowy produkt. Mimo stopniowych zmian w konstrukcji na przestrzeni jego 38-letniej kadencji istota Frienda wciąż pozostaje taka sama.

Stworzony i dopracowany przez Wild Country, przetestowany na tysiącach kilometrów rys przez wspinaczy z całego świata, w tym instruktorów z renomowanej Szkoły Wspinania Kilimanjaro prowadzonej przez Waldemara Niemca i Piotra Sztabę, który postanowił sprawdzić, jak ten legendarny produkt radzi sobie w nowej odsłonie.
Nowy Friend to teraz dwie sztywniejsze i jednocześnie lżejsze, bo wydrążone osie oraz ten sam stały kąt krzywek równy 13,75°, czyli konstrukcja, której wielu z Was zapewne powierzy swoje życie. Świeżutki zestaw od Wild Country miałem okazję testować przez sześć dni w Sokolikach i kolejne dwanaście w Tatrach. Friendy zacierały się doskonale dzięki zastosowaniu faktycznie miękkiego aluminium. Dwunastomilimetrowa długość nowej Dyneemy okazała się optymalna.
Ponadto taśma jest niezwykle poręczna i łatwa w przedłużaniu, co pozwala zaoszczędzić czas i nie wymaga wpinania dodatkowych ekspresów. Friend doskonale leży w dłoni i jest wygodny w osadzaniu dzięki ergonomicznej pętli na kciuk świetnie współgrającej z cynglem.
Doświadczeni wspinacze parający się tradem nie od dziś na pewno wiedzą, że trochę ponad dwa tygodnie to za mało, by kompleksowo przetestować tak złożony produkt. Muszę jednak zaznaczyć, że pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne i zdaje się, że firma Wild Country po raz kolejny stanęła na wysokości zadania. Póki co w skali 1-5 daję 5.

Super wytrzymały i niezawodny, wzbogacony o nowe rozwiązania stanowi niezwykłe połączenie klasyki i nowoczesności. Szybszy, lżejszy i płynniejszy w użytkowaniu – nowy Friend jest po prostu jedyny w swoim rodzaju.
Informacja prasowa Oberalp, dystrybutora Wild Country
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA

