Dwoma znakomitymi przejściami może pochwalić się mała amerykańska wyprawa, która w sierpniu rozpoczęła działania na ścianach Karakorum.
W dniach 8-10 sierpnia trio w składzie: Scott Bennett, Steve Swenson i Graham Zimmerman dokonało pierwszego wejścia na Changi Tower (6500 m), prowadząc drogę północną granią (5.10, A2, M6). W dniach 18-20 sierpnia już bez Swensona zespół zmierzył się południowo-zachodnią granią K6 West (7040 m), której trudności wycenił na M6 (1800 m, lód do 90 stopni). Było to drugie w historii wejście na ten siedmiotysięcznik, pierwszego dokonał w 2013 roku kanadyjski duet: Rafał Sławiński i Ian Welsted, którzy pokonali urwiska z przeciwnej, północnej strony szczytu, z doliny Charakusa, a za swoje przejście otrzymali nagrodę Złotego Czekana

***
Changi Tower stanowi bardzo atrakcyjny cel, zarówno ze względów estetycznych jak i sportowych; to strzelista turnia wyrastająca z lodowca ścianami ze świetnej jakości granitu. W czasie dwudniowego wejścia liderem sportowym zespołu był Scott Bennett, na co jednoznacznie wskazują słowa Grahama Zimmermana: „Scott dał popis swoich umiejętności, prowadząc szybko i sprawnie kluczowe wyciągi górnej części ściany, pozwalając tym samym swojemu zespołowi stanąć na wierzchołku drugiego dnia wspinaczki, przed zmierzchem”. W drodze powrotnej lodowiec osiągnięto osiemnastoma zjazdami.

18 sierpnia dwójkowy zespół Zimmerman – Bennett (Swenson nie zdążył zregenerować sił po poprzedniej wspinaczce), wyruszył w stylu light&fast na południowo zachodni filar K6 West. Zanim osiągnięto ostrze grani, wspinacze musieli zmierzyć się z partiami śnieżnymi, co pochłonęło znaczną część ich energii, a przy silnej ekspozycji słonecznej wymusiło to wczesny biwak na wysokości 5800 m.
Zespół wznowił wspinaczkę o 2 w nocy kolejnego dnia, wspinając się zarówno ostrzem grani, jak również po obu jej stronach, osiągając miejsce kolejnego biwaku na 6600 m i pokonując cruxy w terenie mikstowym. 20 sierpnia nad ranem alpiniści wyruszyli już łatwiejszym terenem w stronę szczytu, osiągając go około południa, i bez większych trudności wrócili do ostatniego biwaku. Dwadzieścia sześć zjazdów przedzielonych trawersem na polach śnieżnych pozwoliło im osiągnąć bezpieczny teren u podnóża góry. Dwanaście godzin później rozpoczęło się 3-dniowe załamanie pogody.

Wejście na K6 West (7040 m) było owocem pierwszej ekspedycji młodych wspinaczy do Karakorum. Jak sami przyznają, to doświadczenie trzeciego z nich, Steve’a Swensona, pozwoliło zrealizować niezwykle ambitne plany, jakimi były dwie nowe drogi na tak klasowe szczyty.
Kacper Tekieli
źródło: Climbing
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
Strasznie niejasno napisane.
Strasznie niejasno napisany tekst. Plan byl taki: najpierw wejsc na Changi Tower a potem na K6 Central. Trojkowy zespol Bennett,…
Odpowiedzi: 1