25 lutego 2015 14:24

“Chwała wam, chłopaki, że tego dokonaliście” – 35. rocznica pierwszego zimowego wejścia na Mount Everest

We wtorek 17 lutego duża sala warszawskiego kina Wisła zapełniła się po brzegi. Powodem była 35. rocznica pierwszego zimowego wejścia na Mount Everest oraz spotkanie ze zdobywcami szczytu – Krzysztofem Wielickim i Leszkiem Cichym, a także zaproszonymi gośćmi – osobami mającymi swój wkład w tę historyczną, zakończoną niezwykłym sukcesem wyprawę.

Bohaterowie zimowego Everestu na scenie - Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy (fot. Robert Kielak)

Bohaterowie zimowego Everestu na scenie – Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy (fot. Robert Kielak)

Oraz prowadzący imprezę Monika Witkowska i Roman Gołędowski (fot. Robert Kielak)

Oraz prowadzący imprezę Monika Witkowska i Roman Gołędowski (fot. Robert Kielak)

Spotkanie prowadzili Monika Witkowska, podróżniczka, dziennikarka, pilot wycieczek i zdobywczyni Everestu oraz Roman Gołędowski, właściciel Wydawnictwa Annapurna, organizator wydarzenia. Bardzo istotna była również obsługa techniczna imprezy (Robert Kielak i jego firma Cinema Ensamble), dzięki czemu zgromadzona publiczność mogła obserwować pełne wyrazu twarze rozmówców na dużym ekranie.

Janusz Majer w kuluarach

Janusz Majer w kuluarach

To, jak ważne dla dalszych polskich osiągnięć w górach najwyższych było zdobycie Everestu zimą, podkreślał Janusz Majer, szef programu Polskie Himalaje im. Artura Hajzera:

(…) Na tej wyprawie narodzili się ci prawdziwi polscy Ice Warriors, czyli lodowi wojownicy (…)  – ludzie, którzy później wchodzili na inne szczyty ośmiotysięczne ziemi jako pierwsi na świecie (…) Sukces, który ta wyprawa osiągnęła, był sukcesem zbiorowym i ta praca całego zespołu dawała taki efekt. Ten styl pracy zespołem był później kontynuowany na wielu polskich wyprawach.

Krzysztof Wielicki rozdaje autografy (fot. Robert Kielak)

Krzysztof Wielicki rozdaje autografy (fot. Robert Kielak)

Okazało się, że początkowo wyjazd pod Mount Everest planowany był latem, dopiero później pojawiła się możliwość zimowego ataku w postaci zezwolenia wydanego przez rząd Nepalu. Wątpliwości, jakie wówczas nastały, opisał w swojej wypowiedzi Ryszard Dmoch – wiceszef wyprawy:

W pewnym momencie trzeba było podjąć decyzję, czy stać nas na to żeby organizować zimę, czy pozostać w lecie. Usiedliśmy z Andrzejem (Zawadą – przyp.) w kawiarni, podaliśmy sobie ręce, zamknęli oczy i powiedzieli „startujemy”.

Opowiedział również o trudnościach logistycznych, kompletowaniu składu, o wręcz niemożliwych do dotrzymania terminach w pozwoleniu od nepalskiego rządu – wydawało się, że zimowa wyprawa na najwyższy szczyt świata rodzi same przeciwności, ale nie było to nic, z czym nie poradziliby sobie głodni sukcesu Polacy.




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum