Kawa po turecku, czyli Petzl RocTrip 2014
Angelika Miśkowska (rocklife.com.pl):Wrażenia bardzo pozytywne! Dobrze wykorzystaliśmy wspinaczkowo ten czas. Co ważne spróbowaliśmy prawdziwego tureckiego kebaba! Oczywiście był tłok w skałach, miało to jednak również swoje plusy, bo można było poznać ciekawych wspinaczy. Nie tylko sław, ale także normalnych wspinaczy z różnych krajów świata. Zaprzyjaźniliśmy się z dwójką bardzo sympatycznych Niemców, z których jeden z pochodzenia był Polakiem. Ja na pewno też będę kontynuować znajomość z świetnym Finem, który okazał się niezwykle ciepłą osobą. Wyjazd był nie tylko okazją do wrażeń wspinaczkowych i towarzyskich, ale też do współpracy z fotografem Adamem Kokotem, co było dla mnie ciekawym doświadczeniem.

Wspinałam się na poziomie 7a OS i 7b RP. Potem niestety miałam jakieś zatrucie pokarmowe, zresztą nie tylko ja. To było kilka bardzo intensywnych dni. Wszyscy sławni wspinacze okazali się skromni i sympatyczni. Natomiast zaskoczyło mnie, że w rzeczywistości nie są tacy potężni jak na zdjęciach czy filmach. Sama jestem dość niska i drobna, więc bardzo motywujące była świadomość, że przy swoich parametrach potrafią robić tak trudne drogi. Dodało mi to energii i zapału do dalszych treningów. Myślę, że właśnie to oraz ludzie, których poznałam, są najcenniejszą wartością, jaką wyniosłam z Petzl RocTrip.

Michał Król (michal-krol.pl): Mój pierwszy Petzl RocTrip to był wyjazd do Argentyny w 2012 roku. Teraz miałem przyjemność wybrać się na trip ponownie. Ogólnie impreza bardzo fajna, również pod względem towarzyskim. Może trochę lepiej mogła wypaść logistyka, dojazdy, przejazdy itp. Generalnie fajny klimat wyjazdu, rejony pewnie już znane wspinaczom, ale warto zaliczyć takie wspinaczkowe miejsca. W Geyikbayiri było bardzo dobrze, formacje zbliżone do hiszpańskich rejonów, momentami może trochę do Ospu – dużo kalafiorów, kaloryferków i wspinanie w przewieszeniu. Olympos z kolei zaskoczył pionowym wspinaniem – takimi totalnymi pionami :), może takimi jak na Kramnicy!

Miałem niestety przygodę z „zemstą faraona” – pochorowałem się pod koniec wyjazdu. Podobno przez ogórki ;) Dlatego nie wybrałem się na Deep Water, czego bardzo żałuję – może następnym razem :) Najbardziej zapamiętałem „Elę” w sektorze Cennet (Olympos), śniła mi się po nocy… miała boulderowy start i taki ciąg po dziurkach z bardzo ostrymi ząbkami, które kasowały palce. Ogólnie fajna cesta i do tego bardzo długa. A i jeszcze przypadło mi do gustu takie 7c w grocie Horguc :) Z niecierpliwością czekam na następnego RocTripa, doszły mnie jakieś słuchy, że będzie w indyjskim Hampi, nie wiem czy to prawda, ale warto pomarzyć :) Przy okazji dziękuję i pozdrawiam ekipę z AMC!

Adam Kokot (adamkokot.pl): Działałem z naszą ekipą. W sumie to najfajniejsze było Geyikbayiri, w którym spędziliśmy tylko jeden dzień :) Potem w Olymposie były praktycznie dostępne tylko 2 sektory, które były pełne ludzi, więc fotograficznie miałem utrudnione zadanie. Jednak mam nadzieję, że coś ostatecznie udało mi się zrobić. Byliśmy po prostu na zdjęciach wcześnie rano, aby uniknąć tłumów. W Geyikbayiri były super formacje i przewieszone, długie drogi. W Olymposie podobał mi się kolor skały, bo piony nie są najlepsze do fotografowania :) Ogólnie mam bardzo dobre wrażenia estetyczne jeśli chodzi o skałę. Choć żałuję trochę, że nie mogłem używać obiektywów z szerokim kątem – jestem estetą i muszę mieć czysty kadr ;) Ale na tego typu imprezie to przecież normalne.

————
PS Kawa w Turcji – to osobny wątek. Generalnie wyjeżdżając na wspin w tamte rejony należy postawić na kawową niezależność – tzn. własną kafeterkę. Ci, którzy będą skazani na łaskę hoteli i kempingów muszą zdać się na łut szczęścia (Climbing Gardens) albo dozę cierpliwości w poszukiwaniach upragnionej „małej czarnej”. W większości miejsc można dostać jedynie przyprawiającą o palpitację serca rzesze wspinaczy rozpuszczalną „neskę” lub spróbować trochę lepszą wersję peerelowskiej „plujki” czyli tradycyjną „kawę po turecku”. Generalnie temat dobrej kawy a raczej kłopotów z jej zdobyciem towarzyszył „tripowiczom” codziennie :)
————
Więcej o wspinaniu w okolicach Antalyi i całej Turcji znajdziecie w przewodnikach:

Przewodnik wspinaczkowy „Antalya kaya tirmanis rehberi; A Rock climbing guide to Antalya”
Autor: Ozturk Kayikci
Wydanie 2014
ozturkkayikci.com.tr

Przewodnik wspinaczkowy „Climb Travel Turkey”
Autor: Zuleyha Geels
Wydanie 2012
climbtravel.com
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA