Kamil Ferenc o ostatnich zawodach w Tarnowie i planach na resztę sezonu

W ostatnich miesiącach głośno było o dokonaniach Kamila Ferenca (KS Korona, 8a.pl). Kamil, członek krakowskiej KS Korona, zrobił nie tylko świetne przejścia w skałach – na czele z San Ku Kai w Entraygues i Martinem Krpanem w Ospie  – ale pokazał też moc na panelu, wygrywając I edycję PP w Tarnowie. Zapytaliśmy Kamila o ostatni start w Tarnowie.

Kamil Ferenc na "San Ku Kai" 9a (fot. Kasia Berbeka)

Kamil  na „San Ku Kai” 9a (fot. Kasia Berbeka)

Piotr Turkot / wspinanie.pl: Ostatni czas był dla Ciebie bardzo udany – w niespełna trzy miesiące poprowadziłeś dwie drogi 9a, a teraz szybka adaptacja do panelu i sukces w Tarnowie. Jak udało ci się utrzymać formę ze skał? Jak trenowałeś w ostatnich tygodniach?

Kamil Ferenc: Tak naprawdę od przyjazdu z Ospu do zawodów w Tarnowie zrobiłem tylko dwa treningi, na zasadzie rozruszania się na panelu, bo wiadomo, że na zrobienie mocy czasu było za mało. Natomiast wcześniej miałem dużo motywacji, możliwości i czasu na regularny trening. Mój ostatni cel wspinaczkowy wymagał ode mnie sporego zapasu wytrzymałości, dlatego od powrotu z Francji w październiku robiłem praktycznie tylko wytrzymałość, z której na szczęście coś zostało i udało się przełożyć na panel.

W Tarnowie odbyły się pierwsze zawody w prowadzeniu w tym roku, jakie masz wrażenia z tych zawodów? Jak oceniasz rywalizację, przygotowane drogi?

Zawody uważam za udane, pojawiła się nowa formuła – 4 drogi eliminacyjne – sprawiła, że mieliśmy okazję się więcej powspinać. Niestety, nie obyło się bez niedociągnięć, ale są to mankamenty, które na pewno można bez większego trudu wyeliminować. Moim zdaniem jest to dobry kierunek, choć powinna być nadal rozgrywana runda półfinałowa w formule OS, ponieważ jest to najbardziej rozwojowa część zawodów i zawodnicy również powinni mieć możliwość spróbowania swoich sił w tym stylu. W Tarnowie na pewno zabrakło paru osób, które mogły by namieszać w czołowej stawce ale ci, którzy się pojawili, prezentowali wysoki poziom.

Drogi były bardzo fajne, ciekawe i różnorodne. Każda z nich wymagała czego innego, począwszy od czujnego wspinania w lekkim przewieszeniu, przez siłę na boulderowych ruchach, po długie i naprawdę wytrzymałościowe wspinanie w solidnym przewieszeniu.

Rzut oka na klasyfikację pucharu w Tarnowie pokazuje dominację KS Korona. Jak to wytłumaczysz?

W tym momencie Korona jest reprezentowana przez bardzo mocnych zawodników, co widać zarówno na zawodach, jak i w skałach. Bardzo się cieszę, że nasz klub tak dobrze sobie radzi i mam nadzieję, że tak pozostanie do końca sezonu, o co na pewno będziemy dbać na wspólnych treningach.

A jak podobała Ci się nowa ściana w Tarnowie?

Ściana oferuje bardzo duże możliwości, śmiem twierdzić, że największe w Polsce. Jest ciekawa pod względem formacji. Jedynym mankamentem na ten moment jest jej zaplecze techniczne w postaci chwytów czy struktur – rzeczy niezbędnych do tego, aby była ona na najwyższym poziomie. Jeśli tylko będzie się rozwijała pod względem ilości oraz jakości dróg na pewno jest to świetne miejsce do trenowania i przygotowania do zawodów na prowadzenie.

Za tydzień Mistrzostwa Polski na krakowskim Avatarze, zaraz potem Mistrzostwa Polski, tym razem w boulderingu na KFG i znowu powrót do prowadzenia (w Warszawie). Zamierzasz startować również w boulderingu? Jeśli tak, to jak sobie radzisz z przygotowaniem do tych różnych konkurencji?

Tak, mam plan startować na KFG, ale nie będę się do tych zawodów specjalnie przygotowywał. Na pewno postaram się popracować nad siłą, ale niestety na zrobienie formy na tak poważne zawody, jakimi jest impreza na KFG jest już na pewno za późno. Sam start będzie po prostu cennym doświadczeniem, no i oczywiście świetną zabawą.




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum