„Puff Puff!” – pierwsze powtórzenie boulderowego ekstremu 8B na Kamieniu Michniowskim
Najtrudniejsza jak dotąd propozycja Kamienia Michniowskiego, boulder Puff Puff! 8B doczekała się pierwszego powtórzenia. Autorem przejścia jest Michał Ginszt, którego korzystając z okazji poprosiliśmy o kilka słów komentarza.

Michał Ginszt na Kamieniu Mnichowskim
(fot. arch. Michał Ginszt / źródło bouldering.pl)
***
Według znawców tematu Kamień Michniowski to prawdziwa perełka na mapie polskiego boulderingu. Kamień jest z resztą popularnym miejscem wyjazdów lubelskiego środowiska boulderowego. Z kilku tamtejszych propozycji zdecydowanie najtrudniejszą jest właśnie Puff Puff! – 18-ruchowy problem autorstwa Marcina Bergera:
Jest to najtrudniejszy problem pokonany w Polsce przez Michała, który wspomina o około półrocznych próbach na problemie. „Puff zdecydowanie zajął mi najwięcej z dotychczasowych projektów – jakieś 8-9 wyjazdów rozłożone na pół roku.”
Najtrudniejszym miejscem na Puffie jest crux z boulderu o podobnie brzmiącej nazwie, czyli Puff, the Magic Dragon 8A+.
„Odkąd zrobiłem „Magic Dragon” – pisze Michał – „wiedziałem, że całość jest możliwa do pociągnięcia, niestety ciężko o warunek na KM pozwalający na utrzymanie kantu, więc swoje musiałem wyjeździć. Boulder trzyma do samego końca i nawet z ostatnich ruchów można spaść (co widać na filmie)”.
Zapytany, jak ocenia trudności boulderu w odniesieniu do pokonanego wcześniej Daggera, komentuje:
Jest całkiem inny niż „Dag”, tu liczy się mocna krawądka, dynamika i koordynacja i mega zapas siłowy na cruxa, na „Daggerze” wystarczyło być silnym i się trzymać ciałem skałki. Puff jest zdecydowanie ciągowy z jednym kluczowym ruchem, który musisz wykonać już po paru siłowych przechwytach. Zachęcam do wstawiania się w niego, bo takich perełek w Polsce mamy mało!
Korzystając z okazji poprosiliśmy Michała o wyjaśnienie w związku z przejściem szwajcarskiej ekstremy, o której pisaliśmy tutaj. Po publikacji w internecie filmu z przejścia pojawiły się kontrowersje i pytanie na temat wykorzystywanego patentu, który zdecydowanie różni się od tego, jaki można oglądać na innych filmach z Daggera oraz, podstawowy problem, czy Michał pomógł sobie ocierając się plecami o drzewo czy też nie?
Sprawę tzw. „toucha” Michał widzi w ten sposób:
Wstawiając się w „Daga” cały czas używałem tego patentu, gdyż wydawał mi się on najlogiczniejszy. Niestety musiałem ocierać się koszulką podczas przewinięcia się przez kant, co w mojej opinii nie wpłynęło na przejście boulderu, gdyż moje ciało nie dotknęło drzewka. Po przejściu śmialiśmy się z Butcherem, że na filmie wygląda to spornie. Gdybym zdjął koszulkę do próby zdecydowanie nie byłoby żadnych komentarzy.
Tomasz Poznański
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
Boulder- przystawka
No właśnie jak to jest: Puff! Puff! to nie boulder tylko przystawka a to jest różnica więc pisanie że Puff…
Odpowiedzi: 9