Historia romantycznego bohatera opowiedziana poetyką dreszczowca. Jeszcze o Dźwięku grawitacji Joe Simpsona
Wstęp. Muszę na początku powiedzieć, że do przeczytania tej książki zainspirowała mnie jej błyskotliwa recenzja, napisana przez osobę o intrygującej ksywie "Księżniczka". Przeczytałem też na forum "Wspinania.pl" jakieś tam zarzuty pod adresem właścicielki tej ksywy, Pani Ilony Łęckiej, jako recenzentki.
Odbieram te zarzuty jako "czepianie się". Mnie jej recenzje się podobają. Trafiają w sedno, nie są przemądrzałe, są zwięzłe i takie, rzec by można, zwiewne, lekkie. Ja w każdym razie na guście, diagnozach i ocenach "Księżniczki" się nie zawiodłem. A postanowiłem napisać jeszcze kilka słów o powieści Simpsona, ponieważ fajnie mi się ją czytało i odczułem potrzebę dopisania kilku rzeczy, na które Pani Ilona, jak mi się zdawało, zwróciła może nieco mniejszą uwagę, lub je tylko musnęła.
Bohater. Patrick – centralna postać powieści – ma wiele cech typowych dla bohaterów romantycznych – Giaurów, Konradów, Werterów, Kordianów: nosi w sobie cierpienie związane z tragiczną miłością w młodości; jest wyobcowany, wewnętrznie skłócony ze światem, psychicznie i społecznie usytuowany ponad nim; od dwudziestu pięciu lat ucieka wysoko w góry, gdzie samotnie przeżywa swoje cierpienie; jest osobowością niepospolitą, indywidualistą, idealistą o bogatym (jak się domyślamy, bo przecież nie poznajemy go tak na prawdę do końca) życiu duchowym; no i ma do spełnienia, prywatną co prawda, nie patriotyczną czy mesjanistyczną, ale jednak "misję" – dotrzymać danego sobie i zmarłej ukochanej przyrzeczenia odnalezienia jej zwłok i zabrania ich z lodowca.
Fabuła. Schemat fabularny powieści jest dość prosty i raczej mało oryginalny, pojawiał się także w polskiej literaturze wspinaczkowej: mocny, żeby nie rzec mocarny mężczyzna, "prawdziwy człowiek gór", superman, ratuje od niechybnej górskiej śmierci dziewczynę, w której potem się zakochuje, oczywiście w sposób nieunikniony z wzajemnością. Rywal wyposażony jest, rzecz jasna, w same ujemne cechy.
Poetyka. Powieść Simpsona jest – po prostu – thrillerem. Narzucającą się czytelnikowi cechą akcji utworu jest aura tajemniczości, ponura, przygniatająca atmosfera, stwarzająca napięcie i niepewność. Te czytelnicze uczucia są wywoływane przez kolejne budzące grozę wydarzenia: otwierająca utwór, przerażająca i wstrząsająca – świetnie napisana – sekwencja odpadnięcia, lotu i upadku dziewczyny oraz opisanie, z medyczną dokładnością i trudnym do zniesienia dla czytelnika, okrutnym realizmem jej zmasakrowanych zwłok po upadku; dalej, kruk wydziobujący, jedno po drugim, oczy zmarłemu dopiero co w górach na wylew krwi do mózgu Karlowi; następnie – budzące oburzenie i etyczny niesmak sceny cynicznie bezceremonialnego obchodzenia się przewodników ze zwłokami Karla przy ich transporcie; złożenie tych zwłok przy chacie Patricka – mamy więc trupa z pustymi oczodołami w skrzyni na drewno! – i jest też, oczywiście, scena otwarcia wieka skrzyni przez nie wiedzącą o niczym Cassie.
(Nawiasem mówiąc, wydaje się, jakby cały wątek Karla, właściwie nie wiążący się przecież z główną akcją, był autorowi potrzebny tylko do przedstawienia tych makabrycznych motywów);
Dalej, opisane drastycznie, z "chirurgiczną "precyzją opatrywanie i szycie przez Cassie, w prymitywnych warunkach, zwykłą igłą i nitką, rozciętej do kości dłoni Patricka, no i wreszcie finalny horror: makabryczne zabiegi Patricka dokonującego bardzo swoistego misterium pogrzebowego po odnalezieniu w szczelinie lodowca – po dwudziestu pięciu latach! – rozkładających się, cuchnących szczątków ukochanej. Makabryczność wymienionych scen nie jest jednak w powieści celem dla siebie – jest niejako uwznioślana i "uświęcana" cierpieniami przeżywającego te wydarzenia bohatera.
Jednakże najważniejszym, wydaje się, "dreszczowcowym" czynnikiem kształtującym pełną grozy i oczekiwania na katastrofę atmosferę utworu jest w mistrzowski sposób przedstawiany – wiatr. Wichura. Huragan. Fen. Jest jakby jeszcze jednym bohaterem utworu (zupełnie jak w ekspresjonistycznej Zazdrości i medycynie Choromańskiego), wieje w obu częściach powieści, wieje wciąż, nieustająco, bez chwili wytchnienia, zaciekle, ze stale narastającą siłą, wytwarzając ponury, przytłaczający nastrój zagrożenia i strachu przed nadchodzącą cały czas katastrofą. Wycie nawałnicy przenika wszystko, determinuje myśli, uczucia i działania bohaterów, szarga ich nerwy, hipnotyzuje. Rzec by można, że kształtuje ich losy.
Narracja. Jest w powieści scena, gdy Cassie ogląda wykonane przez Patricka artystyczne zdjęcia: dochodzi ona do wniosku, że ich autorowi nie chodziło o tematy fotografii, lecz o fakturę uchwyconych zjawisk. Nie o tematy, lecz fakturę. Można przyjąć, że jest to jakby przenośna autorska autointerpretacja powieści. Mianowicie, przed pospolitością zwykłego wspinaczkowego thrillera ratuje książkę po prostu kunsztowna sztuka literacka Simpsona, bardzo indywidualny styl opowiadania i przedstawiania wydarzeń, świetne operowanie szczegółem, dające efekt realizmu (aż do granic naturalizmu): autor znakomicie operuje – jak w filmie – techniką zbliżenia.
Istotne są też merytoryczne kompetencje autora-narratora: znajomość gór i technik wspinania "od środka" (widać, że książka jest napisana przez alpinistę i adresowana, może głównie, do środowiska wspinaczkowego).
Słowem – to bardzo dobrze napisana powieść.
No, ale na Conrada gór, to my jeszcze jednak musimy poczekać.
Andrzej Matuszyk
Andrzej Matuszyk (ur. 1936), taternik, alpinista, z wykształcenia polonista, wieloletni kierownik Zakładu Alpinizmu AWF w Krakowie. Jest autorem szeregu opracowań, esejów i artykułów na tematy alpinistyczne, związane ze sportami przestrzeni i turystyką górską, które ukazywały się zarówno w prasie środowiskowej, jak i w wydawnictwach popularnonaukowych oraz naukowych. Autor wydanych w 2010 roku „Myśli o górach i wspinaniu".
Ta powieść oraz inne książki Joe Simpsona są dostępne w księgarni.wspinanie.pl.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA

O recenzjach
Na wstępie pragnę zaznaczyć, że czuję się zaszczycona pozytywną opinią Pana Profesora na temat moich recenzji, tym bardziej, że jest…
Odpowiedzi: 12