6 grudnia 2012 17:05

Patrick Edlinger – Świetlista Gwiazda

Tekst dotyczący Patricka Edlingera napisałem z myślą o zamieszczeniu go na stronie Sudeckiego Klubu Wysokogórskiego. Jednocześnie redaktor www.wspinanie.pl poprosił mnie o podobny artykuł. Zgodnie z decyzją wszystkich zainteresowanych artykuł ukazał się jednocześnie na obu portalach.

***

W nocy 16 listopada w La Palud w pobliżu kanionu Verdon zmarł w wieku 52 lat Patrick Edlinger. Odejście wspinacza, który przyczynił się do popularyzacji free climbingu, odbiło się szerokim echem w internetowej prasie i na portalach społecznościowych. Zgodnie z wolą rodziny i ze względu na szacunek wobec zmarłego prasa nie podała przyczyny zgonu.

Pogrzeb odbył się po południu 22 listopada 2012 w Manosque (Alpes de Haute Provence). Organizatorzy Festiwalu Filmów Górskich w Grenoble, na którym Patrick miał w tym tygodniu przedstawić swoje dwa filmy, zajęli się urządzeniem skromnej ceremonii żałobnej. Po jej zakończeniu ciało Patricka zostało przewiezione do miejscowego krematorium. W ostatniej drodze wspinaczowi towarzyszyli wyłącznie najbliżsi.


Patrik Edlinger (zdjęcie pochodzi ze zbiorów Yvesa Ballu)

Bright Star

Bright star, would I were stedfast as thou art
Not in lone splendour hung aloft the night
And watching, with eternal lids apart,
Like nature’s patient, sleepless Eremite,
The moving waters at their priestlike task
Of pure ablution round earth’s human shores,
Or gazing on the new soft-fallen mask
Of snow upon the mountains and the moors
No–yet still stedfast, still unchangeable,
Pillow’d upon my fair love’s ripening breast,
To feel for ever its soft fall and swell,
Awake for ever in a sweet unrest,
Still, still to hear her tender-taken breath,
And so live ever or else swoon to death.

John Keats

***

Patrick Edlinger urodził się 15 czerwca 1960 w Dax w południowo-zachodniej Francji. Kilka lat później osiedlił się z rodziną w okolicach Tulonu. Tam też zaczął się wspinać, początkowo w Kalankach, później w Baou de 4 ouro (Baou czterech wiatrów), na Cimai i wreszcie w Verdon. Pierwszą drogę solo zrobił w Kalankach koło Cassis mając 12 lat.

W liceum w Tulonie Edlinger poznał Patricka Berhaulta, który stał się jego stałym wspinaczkowym partnerem i największym przyjacielem. Dwójka małolatów często wagarowała, uciekając motorowerem na skałki pod Tulonem. Patrik trenował tam intensywnie, według własnej metody, będącej połączeniem wspinania na szybkość i podciągania się na rękach. Rezultatem było pierwsze francuskie 6b w Baou.

W końcu lat 70. Edlinger pojawia się w Saussois i w Fontainebleau, by zmierzyć się z mitycznymi boulderowymi standardami.

Francis Bocianowski (pionier wspinaczki klasycznej w Normandii) wspomina:

Patricka spotkałem kilka razy w Bleau, w Bas Cuvier. Koczował w swojej półciężarówce. Interesował się trudnymi trawersami. Podziwialiśmy jego technikę. Jak opowiadał, trawersował często w Kalankach. Nad wodą nie ma żadnego ryzyka. Można tylko wpaść do morza.

Tulon, podobnie jak Kraków, otoczony jest licznymi wspinaczkowymi “domenami”. Patrick wspinał się praktycznie codziennie. Obok Henri Talamasco, Francisa Elichabé i Denisa Garniera Edlinger staje się jednym z najaktywniejszych tulońskich ekiperów. Dzięki jego obecności i eksploracji wzrasta renoma niektórych skał w południowej Francji. Przykładem może być Cimai, które przyciąga rzesze francuskich i zagranicznych wspinaczy.

Henri Talamasco (partner, ekiper i przedsiębiorca prac wysokościowych) wspomina:

W Cimai Patrick interesował się liniami, o których wcześniej nikt nie myślał. Szczególnie myślę o przewieszonej ścianie Carriere (Kamieniołom).

Edlinger był pionierem ostrego łojenia w Céüse (Alpes de Haute Provence), gdzie otworzył wiele trudnych dróg. Charakteryzują się one maksymalnym zaangażowaniem ze względu na rzadkie obicie.

Laurent Girousse (przewodnik wysokogórski) opowiada o eksploracji Céüse:

Patrick wynajął w okolicy podupadłą farmę, gdzie koczował z kumplami. Uzbrojony w wiertarkę eksplorował Céüse (sektory: Berlin, Demi Lune, Femme Noire, Femme Blanche). Na jego drogach asekuracja jest skąpa, gdyż brakowało mu pieniędzy na sprzęt. Loty są niebezpieczne. Zresztą taka była wówczas miejscowa etyka.

Edlinger nie “odkrył” Céüse, ale widział jego niesamowity potencjał. W końcu lat 70. przyszli miejscowi łojanci jak Macle, Fossard czy Lafaille, byli jeszcze za młodzi, żeby interesować się eksploracją. Interesowały ich wówczas tylko wielkie drogi alpejskie. Patrick wskazał im drogę na przyszłość.

W latach 80. francuscy wspinacze porzucają definitywnie tire-clous (łapanie się haków). Niedługo po swoim przybyciu do Verdon Patrick znajduje się w ścisłej francuskiej czołówce wspinaczkowej. Stanowili ją Jean-Pierre Bouvier (tzw. Mucha), Patrick Berhault, Marco Troussier. Wkrótce pojawia się najnowsze pokolenie: bracia Le Ménestrel, Jean Baptiste Tribout, Jacky Godoffe, Thierry Renault i ostro wspinające się dziewczyny: Cathérine Destivelle i Isabelle Patissier.

Edlinger wspina się sporadycznie w Alpach (Oisans). Ostatnią z jego nielicznych eskapad wysokogórskich jest próba pierwszego zimowego przejścia Superkuluaru (droga Boivin-Gabarrou) na Mont Blanc du Tacul (1980, z Berhaultem i Martinezem).

W 1982 roku Patrick spotyka się z filmowcem Jeanem Paulem Janssenem. Rezultatem są dwa filmy: Życie na opuszkach palców i Wertykalna opera. W pierwszym ze wspomnianych filmów w wspinacze w wielu krajach odkrywają nagle niesamowitego blondyna z czerwoną opaską na czole, wspinającego na żywca i wiszącego na jednej ręce na trudnym okapie w Verdon. Podczas zwisu drugą ręką spokojnie grzebie w woreczku z magnezją. Z dnia na dzień Patrick staje się gwiazdą małego ekranu. La vie aux bouts des doigts robi światową karierę. Patrick, jak sam wspomina, zarabia na wspomnianym filmie śmieszną sumę, która wystarcza mu zaledwie na zakup kilku par wspinaczkowych butów i niezbędnego sprzętu. Wkrótce staje się najpopularniejszą francuską postacią w plebiscycie zorganizowanym przez Paris Match.

Dzięki niespodziewanemu sukcesowi zaczyna wreszcie zarabiać na życie wspinając się. Pojawiają się pierwsi sponsorzy (Beal), propozycje telewizyjnych reklam, krótkie role w filmach Claude’a Leloucha i Joségo Giovanniego. Patrick Edlinger nigdy nie myśli, aby zostać przewodnikiem czy instruktorem wspinaczki.

W 1986 roku wygrywa pierwsze zachodnioeuropejskie zawody wspinaczkowe w Bardonecchi. Startuje też na zawodach w Związku Radzieckim. Jego sukces nie podoba się niektórym wspinaczom, według których jest on wyłącznie gwiazdą mediów. Jeden z jego ówczesnych konkurentów, Marco Troussier, mówi: Patrick miał szczęście ze “wypłynął”, lecz przecież wszyscy reprezentowaliśmy ten sam poziom wspinaczkowy.

Związanie się Edlingera z mediami nie podoba się wielu amatorom free climbingu, gdyż kłóci się ono z ówczesną francuską ideą wspinaczki klasycznej; ta powinna być “przezroczysta” w dosłownym tego słowa znaczeniu. Po przejściu drogi pozostać powinny tylko ślady magnezji. Nakręcenie filmu, publikacja zdjęć, udzielanie wywiadów – to fakty, które brukają tę nieskazitelną ideę. Lecz, jak to często bywa, pierwsze wrażenia są mylne. Patrick ma rację! Postanawia, że nie pozwoli na kolejny wyzysk swojej osoby przez media, jak to miało miejsce po nakręceniu filmu Życie na opuszkach palców. Edlingerowi udaje się oswoić media.

W połowie lat 80. w gronie pretendujących do tytułu najlepszego wspinacza świata Edlinger staje się wyrzutkiem. Wśród zazdrosnych pretendentów przewodzą bracia Le Menestrel oraz Jean-Baptiste Tribout (gang Paryżan). Iskrą zapalną w tej, odbywającej się na łamach pism wspinaczkowych, nagonce na Edlingera staje się dokonana przez niego “dewaluacja” trudności drogi Spécialistes w Verdon (otwartej przez J.B. Tribout) z 8c na 8b. Paryżanie rzucają Patrickowi wyzwanie: udowodnij, że jesteś najlepszy. Odpowiedzią zainteresowanego jest zwycięstwo na zawodach w Snowbird w USA.

W 1995 roku Patrick ma poważny wypadek wspinaczkowy – wypadek, który zaważa na jego późniejszej karierze. Podczas treningu w Kalankach Le Blond wspina się na na drodze 7b, wpinając się rutynowo wyłącznie do kilku punktów asekuracyjnych. 20 metrów nad ziemią, w kluczowych trudnościach, urywa się jeden z chwytów. Patrick zalicza długi lot. Znajdujący się przypadkowo w pobliżu lekarz reanimuje nieprzytomnego wspinacza, robiąc mu masaż serca. Patrick wychodzi z tego wypadku praktycznie bez szwanku: ma tylko naderwanych kilka mięśni.

Po wypadku Edlinger kończy definitywnie karierę sportową, twierdząc, iż: będzie łoił teraz ósemki wyłącznie dla przyjemności. Wkrótce przeprowadza się do La Palud (mekka wspinaczy), gdzie otwiera gite touristique L’Escales (pokoje gościnne i posiłki dla turystów). Mieszka w wiosce Bonlau, należącej do gminy La Palud.

W 2002 roku, po narodzinach córki Nastii, Patrick Edlinger alias Le Blond, przestaje wspinać się na żywca. Zarządza swoją firmą i, żyjąc w separacji z matką Nastii, wychowuje sam dziecko.

W 2004 roku ginie w Alpach Patrick Berhault, jeden z najwybitniejszych alpinistów ostatnich lat. Przyjaciel i “przyrodni” brat Patricka. Tragiczne odejście Berhaulta (odpada z nawisem śnieżnym), autora wielu łańcuchówek solo w Alpach jest z pewnością wielkim ciosem dla byłego solisty.

Według Jean-Michela Asselina i Gillesa Chappaza w ostatnich czasach Patrick jest w stanie głębokiej depresji. Usiłuje rozwiązać swój problem z alkoholem. Problem, o którym mówi: to chyba najtrudniejsza solowa droga w moim życiu. Myślę, że ją pokonam.

Przed kończącym się właśnie festiwalem filmów górskich w Grenoble Patrick udziela ostatniego wywiadu dla Dauphiné, którego końcowe zdanie wykorzystywane jest przez rożnych gryzipiórków w internetowej i drukowanej prasie jako testament zmarłego wspinacza. Robią to z intencją celowego rozedrgania opinii publicznej, żądnej sensacji: Jestem człowiekiem wolnym. Nie żałuję niczego w moim życiu.

***

Według raportu żandarmerii Patrick Edlinger nie popełnił, jak sądzą niektórzy, samobójstwa. Ostatnio przygotowywał się do festiwalu w Grenoble, a jego ostatnim marzeniem była podroż jachtem dookoła świata. W wolnych chwilach łowił pstrągi “na muchę”. To była jego ostatnia pasja po powrocie z Réunion.

Z pewnością Patrickowi brakowało wspinaczki solowej, dla wielu wspinaczy escalade jest pasją, często skazaną na nienasycenie. Być może właśnie to nienasycenie było powodem jego depresji. Patrick Edlinger postarzał się, jak wszyscy. Lecz nadal był gotów do konfrontacji z najmłodszymi wspinaczami. Być może stwierdził, iż nigdy nie będzie już tym, kim był.

Na portalach internetowych mnożą się wypowiedzi wspinaczy i nie tylko, będące hołdem dla Patricka Edlingera. W prasie internetowej i drukowanej autorzy artykułów powielają do znudzenia te same informacje dotyczące jego życia prywatnego. Autorem tych informacji jest Jean Michel Asselin, autor mającej ukazać się w styczniu biografii Edlingera. Celem Asselina jest z pewnością promocja wspomnianej książki. Dziwne, że człowiek, podający się za przyjaciela zmarłego w tak żałosny sposób oddaje hołd Patrickowi. Podobna jest postawa Gillesa Chappaza, który nie dokończył kręconego niedawno filmu z Patrickiem. Chappaz prawdopodobnie zmontuje krótki film dokumentalny, do którego obejrzenia trzeba zachęcić publiczność. Z tymi hienami cmentarnymi rozprawił się krótko ojciec Patricka po ceremonii żałobnej w Manosque.

Patrick Edlinger, Bright Star, zaszczepił u tysięcy nowicjuszy pasję wspinania. Otworzył nowe horyzonty przed tymi, którzy wspinali się od dawna. Z jego twarzy promieniowała radość ze wspinania. Radość, lecz nie cierpienie, jak twierdzą niektórzy znani alpiniści. Wspinał się w niepowtarzalnym stylu, z elegancją i płynnością. Przemieszczał się z chwytu do chwytu, niejako rzucając wyzwanie prawom grawitacji, pozostawiając za sobą wyłącznie biały pył. Niedawno ktoś trafnie określił jego technikę: pełzał po skale jak jaszczurka. Z pewnością!

Po śmierci Patrick znalazł się wreszcie we “wspinaczkowym zwierzyńcu”, obok pająków (z Lecco i tych słowackich), obok wiewiórek z Cortiny.

Patrick Edlinger był postacią charyzmatyczną. Ci, którzy go znali, pamiętają jego zagadkowy uśmiech (jak na obrazach Leonarda da Vinci) i wrodzoną prostotę w zachowaniu. Był człowiekiem skromnym i dyskretnym. Po sukcesie nie przewróciło mu się w głowie.

Miał kilka przydomków: Le Blond jest najbardziej znanym i używanym. Inni zwali go Bogiem lub Spidermanem. Zmarły wspinacz nie był gwiazdorem, jak twierdzą niektórzy. Był Świetlistą Gwiazdą, wędrującą w wertykalnej przestrzeni.

Nikt chyba nigdy nie dowie się (lecz to bez znaczenia), co stało się w domu Patricka w Bonlau w piątek 16 listopada 2012. Tragedia wydarzyła się prawdopodobnie nocą na klatce schodowej. Patrick znalazł się na schodach, które okazały się dla niego schodami do nieba. Być może chciał ucałować śpiące dziecko.

Lot, straż pożarna, karetka pogotowia i żandarmeria.

16 listopada Patrick Edlinger, Bright Star, rozpoczął ostatnią solową wspinaczkę do Raju Łojantów. Mocno wierzę, że spotka się tam niedługo z Patrickiem Berhaultem i innymi wspinaczami.

Au revoir Patrick!

Honfleur, listopad 2012

Piotr Paćkowski




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    schody [2]
    Według badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Loughborough, w co roku w…

    8-12-2012
    kroppo

    Vertical Opera - link [1]
    http://www.youtube.com/watch?v=iQs3XMYDucs

    8-12-2012
    kroppo