16 sierpnia 2010 08:01

Pobieda 2010 – nieudany atak szczytowy na Chan Tengri

12 sierpnia Daniel Piskorz, Krzysztof Starek i Kuba Hornowski podjęli atak na szczyt Chan Tengri. Jednak na wysokości 6300 m. n.p.m. znaleźli turystkę z Czech z objawami obrzęku mózgu. Po udzieleniu pierwszej pomocy, przekazano ją grupie alpinistów rosyjskich, którzy schodzili na dół.

Ekipa kontynuowała atak, ale na wysokości 6800 m. n.p.m. (200 metrów od szczytu) natknęli się na alpinistę z Polski, półprzytomnego z silnym obrzękiem płuc. Krzysztof Starek zjechał jako pierwszy, aby zorganizować pomoc lekarską, podczas gdy Kuba Hornowski z Danielem Piskorzem zaczęli zjeżdżać z poszkodowanym do bazy. Akcja trwała 8 godzin w ciężkich warunkach atmosferycznych (śnieżyca). W obozie lekarz udzielił poszkodowanemu pomocy i wszystko dobrze się skończyło. Ten dzień został przez członków wyprawy nazwany "Dniem Dobrego Samarytanina". Załamanie pogody, które zespół przeczekuje w bazie, miało potrwać 4 dni.

Weszliśmy również w posiadanie relacji Grzegorza Siby, który podjął próbę ataku na szczyt wraz z Olą Dzik. Ostatecznie dotarli oni na wysokość 6200 m. n.p.m., skąd musieli zawrócić, z uwagi na problem z aklimatyzacją.

Wspinaczka od strony północnej to duże wyzwanie techniczne i fizyczne. Z kilku międzynarodowych ekip, które działały w bazie w tym sezonie (ok. 30-40 osób, w tym co najmniej 26 z Polski), na szczyt dotarło zaledwie kilka. 11 sierpnia na szczycie stanęli Jacek Żyłka-Żebracki i Wojciech Suchy.

Andrzej Sikora




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    ale o so chodzi? [7]
    a co Ola Dzik tam znowu robi? czy w tej…

    16-08-2010
    laura palmer