20 stycznia 2008 08:01

Zima, rejon Morskiego Oka – raport do 14 stycznia

Każdej zimy nadchodzi okres, który najprościej opisać – pogoda jest nieciekawa, a warunki, co najmniej słabe.

Właśnie teraz mamy taką sytuacje. W Tatrach wieje halny, jest ciepło – w sobotę 12 stycznia w Morskim Oku padał deszcz! A warunki śniegowe są takie, że mimo ogłoszonego drugiego stopnia zagrożenia lawinowego, raz po raz jakiś zespół nie dochodzi pod ścianę, gdyż na podejściu podcina deskę śnieżną – ostatnio taka sytuacja przydarzyła się właśnie w sobotę (20 I), kiedy to zespół próbował podejść pod Próg Dolinki za Mnichem.

Na szczęście w niedziele się troszkę oziębiło i w miarę ładny (pogodowo), poniedziałkowy poranek w książkę wyjść w Morskim Oku wpisały się trzy zespoły.

Pierwszy z nich w składzie Paweł Zioło (TriPoint) i Marcin Tasiemski udał się właśnie na znajdującą się na wspomnianym wyżej Progu Dolinki za Mnichem, drogę Warianty Słoweńskie. Dwa pierwsze wyciągi 6 i 7+ padły w stylu OS (zespół potwierdził ich wycenę), niestety ostatni, ósemkowy nie puścił w pierwszej próbie. W związku z tym, zespół ominął tą długość liny wariantem biegnącym po lewej stronie kluczowej ścianki, którego trudności sięgają okolicy stopnia 5+. Można przyjąć, iż w ten sposób powstała logiczna kombinacja o trudnościach sięgających 7+. Ciekawostką może być opinia autorów tego przejścia, z którą osobiście się zgadzam, iż Warianty Słoweńskie są może trudną drogą, ale na pewno nie są ładną linią. Relację Marcina z tego przejścia znajdziecie tutaj.

Kolejne dwa zespoły wybrały się na Kocioł Kazalnicy – co ciekawe, z powodu zapadania się po kostki w śnieżno-wodnej breji i nieprzyjemnych trzaskom lodu, zawróciły one z tafli Morskiego Oka.


Krzysiek Banasik na "Sprężynie"
(fot. Kuba Radziejowski)

Pierwszy zespół w składzie Marcin Wernik i Krzysiek Banasik pokonali, bez ostatniego wyciągu (tego po wahadle), drogę Sprężyna 7+. Dlaczego wspominam o tym niepełnym przejściu? Ponieważ oba trudne wyciągi tej drogi, pierwszy – wyceniany na mocne 6+/7- w stylu OS i podprowadzający pod zjazd – wyceniany na 7+, w stylu 1XAF poprowadził Krzysiek. Dla tego dwudziestolatka jest to dopiero pierwszy sezon zimowy – tak trzymać!


Krzysiek Banasik na "Sprężynie"
(fot. Kuba Radziejowski)

Działalność drugiego zespołu, w skład którego weszli Jakub Radziejowski i niżej podpisany, można zaliczyć do kategorii “poruszali się”. Początkowo planowaliśmy się wspinać na innej drodze, ale z powodu zastanych warunków śniegowych (niepewny śnieg na podejściu, oraz dużo szadzi w ścianie), zdecydowaliśmy się spróbować odhaczyć górną cześć drogi Innominata (Fluder-Paszczak, 2003, A2+, 7-, A0). Pierwsze trzy wyciągi tej drogi udało nam się odhaczyć podczas naszej wspinaczki, która miała miejsce czwartego stycznia (patrz news).

Swoją wspinaczkę rozpoczęliśmy drogą Długosz/Popko, którą podeszliśmy pod czwarty wyciąg Innominaty A2, z którego podczas pierwszej próby spadłem wraz z znajdującą się w przewieszonej rysie (kluczowym miejscu) kruszyną. Na wyciąg ten naparł Kuba, który w pierwszej próbie pokonał go w stylu AF. Po dojściu do starego stanowiska Łozy, zjechał i w drugiej próbie poprowadził już ten fragment klasycznie (przy pozostawionych przelotach). Dalszą cześć tego podzielonego przez nas wyciągu Kuba poprowadził od strzału, trudności tego fragmentu to około 6, w stromych trawach, przy co najmniej wymagającej asekuracji.


Maciek Cisielski w zacięciu
(fot. Jakub Radziejowski)

Kolejny wyciąg rozpoczyna piękne, wywieszające się zacięcie, oryginalnie wycenione na A1. Niestety, także ono jest trochę “kruchawe” i wymaga siłowo/technicznego wspinania. Jest to chyba najładniejszy i najbardziej wymagający pasaż, jaki dotychczas udało mi się zimą klasycznie poprowadzić. Po pokonaniu zacięcia, z powodu braku sprzętu i dość sporego przesztywnienia liny, strawersowałem delikatnie w prawo, na znajdujący się tam mały stopień skalny, gdzie założyłem wiszące stanowisko. Niestety, ponieważ z posiadanym przez siebie sprzętem nie potrafiłem wzmocnić tego stanu na tyle byśmy się w nim swobodnie w dwójkę zwiesili, podjąłem decyzję, że mimo wszystko spróbuje kontynuować wspinaczkę dalej – parę metrów wyżej zauważyłem rysę, w której widziałem możliwość wbicia sensownych haków.


Maciek Cisielski w zacięciu
(fot. Jakub Radziejowski)

Kolejne metry, które wiodły płytką oryginalnie wycenioną na A2+ udało się pokonać dość sprawnie, główną przyczyną był chyba fakt, iż po raz kolejny tej zimy spadł mi rak i chcąc nie chcąc, nie zakładając już asekuracji (ta byłaby problematyczna) dotarłem do małej półeczki tuż pod wyjściowym, wycenionym na A1/A2 zacięciem.

Nie wiedząc co zrobić – do góry wiódł teren trawkowy, zauważyłem w lewo, w skos, w dół dużą półkę śnieżną do której dostałem się w miarę łatwym skalnym terenem. Tam ku swojemu zdziwieniu znalazłem stare stanowisko. Do póki nie dotarł do mnie Kuba (w miejscu obniżenia zostawiliśmy hak z karabinkiem) ciągłe myślałem, że jesteśmy jeszcze na drodze, a po prostu schemat jest niedokładny. Jednak po zweryfikowaniu ze zdjęciem Kotła, zorientowaliśmy się w swoim położeniu. Ponieważ zapadła noc, zaczął wiać wiatr, a nam zabrakło już po spręża, postanowiliśmy łatwym, trawiastym, lekko obniżającym się zachodem dostać się do wariantu Szurek/Zagajewski, którym to zjechaliśmy na dół.

Trudności odhaczonych przez nas wyciągów są z przedziału 8-8+.


Schemat "Inominaty"
(rys. Artur Paszczak)

Wydaję się, że Innominata może pretendować do miana jednej z najtrudniejszych zimowo/klasycznych dróg w Tatrach Wysokich. Zachęcam do weryfikacji zaproponowanych przez nas wycen, jednocześnie “ostrzegając”, że jednodniowe klasyczne przejście tej linii będzie naprawdę niemałym wyczynem.

Maciek Ciesielski (Warmpeace, Montano, 4th League)

Raporty i newsy z sezonu zimowego 2007/2008:

Tagi:



  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    Do Macka [8]
    mozesz napisac cos wiecej o tym raku, ktory jak piszesz…

    20-01-2008
    yabende