6 października 2006 08:01

Powrót do Miyar

Dolina Miyar, leżąca w indyjskiej części Great Himalaya, ciągnie się na długości ponad 100 kilometrów – od Udaipur do przełęczy Kang La. Miejscowa ludność – Tharangowie – zajmująca się pasterstwem i uprawą roli, chętnie pomaga nielicznym ekspedycjom odwiedzającym te tereny. Także i naszej, drugiej polskiej ekspedycji do tej doliny (patrz Lotos – Polacy na dziewiczym szczycie w Himalajach), miejscowi nie odmówili pomocy.

Do bazy

Dolina jest stosunkowo trudno dostępna, o czym przekonaliśmy się już na samym początku. W drodze z Manali do Tingrad pierwszą przeszkodą okazał się zerwany most w wiosce Gompa. W tym miejscu dalsza droga naszą terenową „Tatą” stała się niemożliwa. Przenieśliśmy nasz bagaż przez kładkę, gdzie po drugiej stronie udało nam się załatwić ciężarówkę, która dowiozła nas do wioski Tingrad.


Przeprawa przez rzekę (fot. Michał Król/Vasque)


Drugi dzień marszu do Bazy Głównej (fot. Michał Apollo)

W Tingrad spotkała nas kolejna, przykra niespodzianka. Okazało się, że nie możemy użyć do transportu koni, z których korzystał przed rokiem Michał z Davidem. Spowodowane było to zerwaniem mostu w Chaling. Plan wymagał modyfikacji. Zamiast koni musieliśmy wynająć ludzi potrzebnych do transportu około 300 kilogramów bagażu. Podczas pięciogodzinnych negocjacji dotyczących zapłaty udało nam się zbić o połowę żądaną cenę i wynająć 11 tragarzy. Tingrad opuściliśmy rankiem następnego dnia. Dystans z Tingrad do Base Campu (ok. 30 km) zajął nam 2 dni marszu.


Baza wysunięta na lodowcu Tawa
(fot. Przemek Wójcik)

Pogoda nas nie rozpieszczała, przez pierwsze 3 dni padał deszcz. Mimo niepewnych warunków postanowiliśmy uderzyć.

Skazani na Miyar

Michał z Przemkiem udali się w celach aklimatyzacyjnych na pn.-zach. ścianę Tama Donog (ok. 5245 m), wznoszącego się nad doliną lodowca Nameless. Bazę wysuniętą  założyli na wysokości około 4237 m. Już następnego dnia, po uprzednim zlustrowaniu planowanej linii, wbili się w ścianę.


Tama Donog, pierwszy cel naszej ekspedycji (fot. Michał Król/Vasque)


Michał Król (Vasque) na siódemkowym zacięciu w ścianie Tama Donog
(fot. Przemek Wójcik)

Gdy przeszli ok. 500 m drogi, prowadzącej głównie systemem rys, nastąpiło załamanie pogody. Zespół został zmuszony do spędzenia zimnego biwaku. Drugiego dnia, po przejściu łatwiejszej, 500-metrowej części drogi, wiodącej granią, dnia 14 sierpnia stanęli na szczycie. Było to prawdopodobnie drugie wejście na ten szczyt.  W ten sposób powstała droga Skazani na Miyar (VIII-, OS, ok. 1000 m, 31 h).


Przebieg "Skazani na Miyar" na Tama Donog – widoczna tylko dolna część ściany ok. 500 m
(fot. Michał Król)

W tym samym czasie Michał Apollo z Markiem Żołądekiem eksplorowali, z zamiarem wytyczenia nowej drogi, leżącą po drugiej stronie rzeki Miyar pn.-zach. ścianę dziewiczego szczytu (o wysokości ok. 6000 m), przypominającego Grandes Jorasses. Po założeniu bazy wysuniętej na 5000 m, postanowili zaatakować ścianę mikstowym zacięciem wyprowadzającym na szczyt. W przeddzień ataku obfite opady śniegu sprawiły, że zespół daremnie czekał na poprawę pogody. Został zmuszony do zejścia do B.C.

Masala Peak

Kolejne dni przeznaczyliśmy na regenerację sił przed wyjściem na Lodowiec Tawa. Przerwa przedłużyła się do tygodnia z powodu niekorzystnych warunków pogodowych. Dopiero 21 sierpnia udało nam się wyruszyć na lodowiec Tawa. Przeniesienie bazy na wysokość ok. 4859 m trwało dwa dni. Obóz założyliśmy w miejscu, gdzie przed rokiem stała baza włoska.


Masala Peak – wspina się Michał Apollo
(fot. Michał Apollo)

Po dniu restu, w którym udaliśmy się na rekonesans, Marek z Michałem zdecydowali się na wytyczenie drogi w śnieżno-lodowym terenie na górze znajdującej się w grani pomiędzy lodowcem Thunder i lodowcem Tawa. Po 14 h akcji wytyczona została śnieżno-lodowa droga o trudnościach WI 4 i długości ok. 800 m na dziewiczym szczycie, który otrzymał nazwę Masala Peak (ok. 5650 m).


Droga na Masala Peak

Geruda Peak

Planowany cel wyprawy, jakim była pd.-wsch. ściana Mahindry, został zmieniony. Po rekonesansie okazało się, że komin którym chcieli wytyczyć drogę jest zbyt kruchy i niebezpieczny. Kolejne dni przyniosły załamanie pogody, padał deszcz ze śniegiem. W nocy, 27 sierpnia, wreszcie wypogodziło się. Korzystając z okazji zdecydowaliśmy się na działanie. Marek z Michałem wybrali się na leżący na końcu doliny, dziewiczy szczyt. Natomiast Michał z Przemkiem wbili się w pd.-zach. ścianę szczytu znajdującego się na prawo od Lotos Peak. Próba ta powiodła się.


Geruda Peak i przebieg nowej drogi
(fot. Przemek Wójcik)

Dolna część drogi prowadziła najpierw terenem mikstowym (ok. 250 m), a kolejno łatwym i dość kruchym. Następnie,  już w pionowych kominach i rysach pokonali drugą część ściany. Trzy wyciągi przed szczytem warunki pogorszyły się, śnieg i deszcz ze śniegiem utrudniły im wspinanie, co przyczyniło się do tego, że Michał na przedostatnim wyciągu musiał przyazerować. Szczyt został nazwany Geruda Peak a droga, pokonana w 21 godzin, o długości ok. 900 m, ma trudności: VII+, 1 x A0, lód 50-60 stopni.


Przemek Wójcik podczas przejścia nowej drogi na dziewiczym szczycie Geruda Peak
(fot. Michał Król/Vasque)

W tym czasie, Marek z Michałem, po przejściu 9 wyciągów lodowych musieli przerwać wspinanie z powodu załamania pogody. Opady śniegu i kontuzja Przemka nie pozwoliły nam na dalszą działalność, co zmusiło nas do odwrotu z doliny lodowca Tawa. 

Serdeczne podziękowania dla naszych sponsorów.

Sponsorzy główni: Polski Związek Alpinizmu, KW Zakopane.

Sponsorzy wspierający: Marmot, Vasque, Marabut, Tendon, Moszczenica Małopolska, Gmina Niedźwiedz, Koło Naukowe Geografów AP, Społem Zakopane, Montano, Extreme Sport, DUO Zakopane, Free Rajdy.

Patroni: Roxy fm, Magazyn "Góry", Tatry TPN, Spotkania z Filmem Górskim.

Serdeczne Podziękowania dla: Prof.dr hab. Jana Lacha, Mr. Ashok Singh, Rafała Ziobro, Marcina "Yeti" Tomaszewskiego, Marcina "Marfoot" Króla.

Michał Apollo
Michał Król (Vasque)
Marek Żołądek
Przemek Wójcik

Tagi:



  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum