Łodzianie w Kirgistanie
Spis treści
Przez trzy pierwsze tygodnie sierpnia w dolinie Ak-Su (rejon Karawaszyn, Kirgizja) działała wyprawa Akademickiego Klubu Górskiego w Łodzi w składzie: Sławek Cyndecki, Paweł Grenda, Bartek Malinowski, Adam Pustelnik, Paweł Pustelnik, Marcin Szymelfenig. Oto krótka realcja z wyjazdu.
Z Polski wyruszyliśmy 26 lipca. Po trwającej tydzień podróży wiodącej przez Istambuł, Biszkek, Osh i Batken znaleźliśmy się w Karawaszynie, na pograniczu Tadżycko-Kirgiskim.

Targ w Osh
„Getting to Karavshin is more of an adventure than climbing there itself” – piszą autorzy mini-przewodnika po Kirgizji wydanego przez American Alpine Club i jest to również wierny opis naszych doświadczeń. Ilość perturbacji związanych z uzyskiwaniem kolejnych stempli na naszym „permicie”, rozmów z różnej maści „kamandirami”, zmieniających się wciąż wersji tego czy potrzebne są nam wizy Tadżyckie i innych przeszkód natury biurokretyczno-korupcyjno-formalnych była dość przytłaczająca. Już w dolinie miało okazać się, że koniec końców mieliśmy sporo szczęścia i byliśmy jedyną ekipą, której udało się dojechać w Karawaszyn najkrótszą trasą przez Woruch (enklawa Tadżycka).
Przez cały czas pobytu byliśmy jedyną wyprawą w dolinie Ak-Su (inne, w tym jedna bratnia działały w sąsiedniej dolinie Kara-Su). Na miejscu zastaliśmy wielkie, piękne ściany (niestety niekiedy kruche i znacznie lepiej prezentujące się z daleka niż z bliska) oraz pancerną pogodę – było ciepło i sucho jak pieprz.
Oprócz wspięć o charakterze rozgrzewkowym na istniejących drogach do 500m i jednej gościnnej wizycie w dolinie Kara-Su (zrobiona Diagonalka VII-, 500m na Żółtej Ścianie) udało się nam zrealizować dwie większe wspinaczki.
AMBA

„Amba” – nowa droga na zachodniej ścianie Ortotubka i Adam Pustenik
Amba – nowa droga/odhaczenie na ścianie zachodniej Ortotubka (znany również jako Central Pyramid lub Pik 3850) – trudności VI, 7c-c+, 1100m, RP – Adam i Paweł Pustelnik, 1 dzień poręczowania, 2,5 dni w ścianie, 1,5 dnia w zejściu.

Adaś patentuje 9. wyciąg „Amby” – 7c/c+

Komfortowy biwak nr. 1 na „Ambie”
Większa część drogi rozwiązuje nowy teren, jednak linia przecina się i na co najmniej jednym wyciągu pokrywa z bliżej niezidentyfikowaną (nie wspomina nic o niej np. monografia rejonu autorstwa Y.Koshlenki z Desnivela) hakówką – znaleźliśmy stare nity i dwa spity stanowiskowe w paśmie okapów.
Na drodze wbiliśmy jeden spit stanowiskowy, na kluczowym wyciągu w okapach (7c/c+) za asekurację posłużyły 3 stare nity, cała reszta działalności odbyła się na własnej asekuracji.
Spora część wspinania to nietrudna klasyka (6a-6b), jest też kilka wyciągów o trudnościach 6c -7a+, które wymagają trikowej asekuracji i sporych runoutów. Droga wiedzie w ładnej, litej skale.

Zejście na stronę północną zajęło nam półtora dnia. Zewspinaliśmy się ok. 200m, potem powiązawszy wszystkie sznurki ;), wykonaliśmy pięć stumetrowych zjazdów wzdłuż stromego żlebu. Na zjazdach wbiliśmy 3 spity.
PIRIESTROYKA CRACK

Pik Slesova
Pierestroyka Crack – Pik Slesova (lub Russian Tower) (4250m) – VI, 7b, 1000m, OS – Sławek Cyndecki, Adam i Paweł Pustelnik – wspinanie i zjazdy drogą 2 dni.

Sławek prowadzi w dolnych częściach „Pierestroyki”
Idealnie wpasowaliśmy się w okienko pogodowe i pokonaliśmy drogę w najgorszych podczas całego pobytu warunkach ;-). Zimno, silny wiatr, przelotny deszcz, pruszący snieg i . zapchany palnik złożyły się na niezłą przygodę, w ramach której trudności techniczne wspinaczki nie grały najważniejszej roli.

Na Piku Slesova, od lewej: Słwek Cyndecki, Adam Pustelnik, Paweł Pustelnik
Na nasze szczęście prawdopodobnie droga przebyta została niedawno przez jakiś zespół w stylu big-wallowym, czego efektem były pozostawione stanowiska nadające się do zjazdów. Oszczędziło nam to skomplikowanego zejścia (zajmuje ponoć 2 dni).
Droga jest piękna, prowadzi ewidentnymi fomacjami (rysy, zacięcia, kominorysy) w litej skale i zdecydowanie polecamy!
PRÓBA NOWEJ DROGI
Ponadto zespół w składzie Sławek Cyndecki, Paweł Grenda i Marcin Szymelfenig podjął próbę wytyczenia nowej drogi na (nieznanej nam z nazwy) turni (ok. 4300m) w grani południowo-wschodniej Piku 4810.
Po przekroczeniu rwącej rzeki i urobieniu 22. wyciągów wśród latających telewizorów ;-) (przecięta lina, stopa obita kamieniem itd.) wyżej wymienieni zwątpili w sens prowadzonej wspinaczki i wycofali się.
Składamy wielkie podziękowania dla firm i instytucji bez których wyprawa do Kirgizji nie byłaby możliwa.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||
|
|
||
Paweł Pustelnik
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA





bez sensu
Adam Pustelnik powinien wreszcie jakies 9a zacząc robić , a nie w jakies Kirgistany sie pchać. Przeciez nikt rozsadny nie…
Odpowiedzi: 21