13 września 2004 08:01

Misterium Nieprawości na Mnichu – Otwarte!

W sobotę (11 IX) zespół MONTANO TATRY TEAM w składzie Piotr Korczak "Szalony", Andrzej Marcisz i Tomasz Opozda "Odwłok" dokonał pierwszego przejścia drogi Misterium Nieprawości na wschodniej ścianie Mnicha. Droga liczy sobie 110 metrów i wg autorów "nie ma nawet 2 metrów łatwego terenu!".


MONTANO TATRY TEAM (od lewej): Piotr Korczak, Tomasz Opozda i Andrzej Marcisz (fot. arch. A. Marcisz)


Orientacyjny przebieg drogi (tymczasowy), Misterium zaznaczone kolorem czerwonym
(fot. A. Marcisz)

Oto krótka relacja Piotra: "Droga zawiera 5 wyciągów: Pierwszy wyciąg Nothing Else Matters jest tożsamy z trzecim Metalliki, a jego wycena ustaliła się po kilku (jego) przejściach na IX+ (VI.5) – teraz robi się go elegancko ryską do końca bez kontrowersyjnego ogranicznika, sięgając bezpośrednio za "półkę z ruszającym się kamieniem" na Fereńskim.


Pod czas prac – Szalony z niezastąpioną siatką "kogutówką" (fot. A. Marcisz)

Kolejny Wind of Change to VIII+ (VI.3+). Przez okapy biegnie bardzo trudny Hells Bells (Dzwony Piekieł) z pewnością sięgający IX+ (VI.5), z sytą końcówką. Całkiem niełatywy jest krótki Number of the Beast (Liczba Bestii) w połogiej płytce VIII- (VI.2+) – daje mocno w dupę, praktycznie nie ma tam stopni, trudno jest wykonać każdy ruch.


Szalony na starcie ostatniego wyciągu (fot. A. Marcisz)


Tadek Grzegorzewski fotografuje postępy Szalonego – ostatni wyciąg (fot. A. Marcisz)


Szalony na ostatnim wyciągu (fot. A. Marcisz)

Najmocniejszy wydaje się ostatni wyciąg Harvester of SorrowŻniwiarz Smutku jest najtrudniejszym wyciągiem jaki kiedykolwiek przeszedłem w górach i najsolidniejszą drogą skałkową jaką zrobiłem w tym roku, a wspinam się swobodnie w stopniu VI.5 z małym haczykiem. Z pewnością ma IX+, a może troszkę więcej. To jednocześnie najładniejszy wyciąg – na 18 metrach skała wywiesza się prawie na 4 metry, jest ciąg, a chwyty są naprawdę małe."


Andrzej na okapiku kończącym 2. wyciąg (fot. arch. A. Marcisz)

A oto krótko Andrzej: " Dla mnie trzeci wyciąg Dzwony Piekieł jest chyba najtrudniejszym jaki poprowadziłem w Tatrach. Gdyby nie "no hand rest" w środku wyciągu z pewnością on byłby najsytszym na drodze. Kończy się on bardzo techniczną i gimnastyczną sekwencją ruchów, a przy locie wylatuje się w poderwaną czeluść (płyty na prawo od Era). Samo wyjście z przewieszenia to niemal kopia końcówki bulderu Midnight Lighting.


Andrzej na 3. wyciągu – droga idzie tuż na lewo od poręczówki (fot. arch. A. Marcisz)

W pracach nad drogą, które zajęły 13 dni, brali również udział Wojtek Marcisz i Włodek Derda. Chcielibyśmy również podziękować Zosi Bachledzie i Grześkowi Buczkowskiemu.

Sprocket




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum