| Kto, co, kiedy
W dniach 2-5 października Janek „kwadrat” Appelt (Speleoklub Warszawski) i Wawrzyniec „wawa” Zakrzewski (Speleoklub Warszawski) przeszli The Nose, VI 5.9 C2 na El Capitanie. Przejście zajęło 4 dni (3 noce w ścianie) + dzień 0, czyli poręczowanie do Sickle Ledge. Chris McNamara pisze o Nosie w swoim przewodniku: …na papierze 5.9 C2, 31 wyciągów. Wygląda łatwo. Ale nie jest. I to jest chyba cała prawda o tej prawdopodobnie najwspanialszej skalnej drodze świata. |
![]() |
Styl
Przejście odbyło się w stylu tradycyjnym, tzn. na ciężko, z holowaniem wora i całej jego zawartości jak woda, jedzenie i graty do spania. Pomijając odcinki hakowe (od lat zwyczajowo robione w stylu clean, tzn. na kościach), klasycznie puszczały nam wyciągi do 5.10d, ale wiele odcinków 5.9 zmuszało do wielokrotnego A0 (french free – jak mawiają na ten styl amerykanie) lub tez regularnego haczenia. Biwaki: Dolt Tower (pełen komfort), Camp IV (ten „oryginalny” – nieco mniej wygodny), Camp V (znośny i powietrzny) – pik. Szliśmy oryginalnie czyli przez Texas Flake i Boot Flake, z którego robi się słynne wahadło King Swing – omijane w przejściach jednodniowych Trawersem Jardina (wynalazcy friendów – i dzięki mu za ten bajer). Brak zegarka i ogólne odprężenie pod kalifornijskim niebem, na Camp IV spowodowało, ze tego dnia zaczęliśmy się wspinać około południa (nie tak praojcowie uczyli), musieliśmy więc spać na Camp V, a ostatniego dnia raczej się sprężać.
![]() Nos – 3 wyciag, prowadzi Wawa |
![]() Janek na El Cap Tower – odpoczynek w połowie dnia |
![]() Wawa okleja krawędź Sickle Ledge |
Wrażenia i wnioski (po części oczywiste)
- Słońce, błękit i granit jak z najwspanialszych (wspinaczkowych) marzeń sennych, po prostu wielka przygoda.
- Brak umiejętności „grzania” w pionowych, a często przewieszonych rysach, 2-3 krotna ilość niesionego na sobie sprzętu (w porównaniu z przeciętną drogą w Tatrach, czy Dolomitach) – powodowały niekiedy gwałtowny spadek psychy i problemy z odpaleniem w terenie 5.9 (z grubsza nasze słabe VI).
- Refleksja powracająca często w ciągu tych 4 dni wspinania: – jak oni to przebiegają w 2:48 h?!!
![]() The Nose, 29 wyciag |
![]() Camp 4, plon porannej defekacji |
Postscriptum
2 tygodnie później Nosa przeszli również Szczepan Głogowski (SW, KW Warszawa) i Stefan Stefański (prezes SW) – filary Szkoły Alpinizmu W Pionie – w ciagu 2 i 1/2 dnia. Poza tym wspinano się na Dolinowych klasykach, jak:
- El Cap West Face (Szczepan Głogowski, Stefan Stefański)
- East Buttres na El Capie (ci sami)
- Snake Dike na Half Dome (Janek Appelt, Wawa Zakrzewski)
- Free Blast – 11 wyciągowy wariant w dolnej części Salathe Wall (Marta Czajkowska i niejaki Shon, dolinowy bywalec)
- Sea Of Dreams na El Capie (Jarosław Caban, Maciej Ciesielski i Maciej Kubera) – patrz news.
- i inne
W zespole Jan Appelt-Marta Czajkowska podjęliśmy też próbę Zodiac koedukacyjnie w stylu clean (patrz: artykuł K. Belczynskiego Zodiac), ale po niemiłym locie w połowie drogi zdecydowaliśmy się zjechać.
![]() Zodiac, 5 wyciąg |
![]() Zodiac, po 6 wyciągu |
Więcej o polskim spędzie pod El Capem ad 2002 – już wkrótce na stronie Speleoklubu Warszawskiego, zapraszamy http://speleo.icm.edu.pl/.
Jan Appelt
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA







