W Krakowie powstaje kolejna ściana - Avatar. Nowe centrum wspinaczkowe ma sprawić, by ściana kojarzyła się nie tylko z miejscem ćwiczeń, ale z prawdziwą przygodą. Za sprawą nowego obiektu ma się też więcej dziać w temacie zawodów wspinaczkowych. Póki co, zagospodarowanie pod zawody krakowskiego Szkieletora (niedokończony wieżowiec w centrum Krakowa) wciąż nie doszło do skutku.
Paweł Grochowalski, jeden z pomysłodawców powstającego Centrum Wspinaczkowego Avatar:
Wspinaczka nie jest sportem ani ekstremalnym, ani łatwym, ale dostarcza nam tak wielu przeżyć. Różne są motywacje do wspinania i różni są ludzie, którzy się wspinają. Są tacy, dla których to ciekawy sposób spędzenia czasu, bardziej wyrafinowany niż powiedzmy kręgle. Są też tacy, których to wciągnęło i są wreszcie Ci, którzy wspinają się zawodowo.
Pomysł na nową ścianę w Krakowie wyszedł tak naprawdę z obserwacji środowiska. Od lat się wspinam, jestem instruktorem i ciągle słyszę te narzekania - że tłok, że brak nowych miejsc, że nic się nie dzieje.
Pierwsze wizualizacje nowopowstającego w Krakowie Centrum Wspinaczkowego Avatar
Konkurencja jest po prostu mile widziana. Kraków potrzebuje takich inwestycji - inwestycji ludzi odważnych, wiedzących do czego zmierzają - mówi Maciek Długosz "Długi", instruktor sportu o specjalności wspinaczka sportowa.
W Krakowie są już ściany różnego typu.
Zaawansowani wspinacze cenią sobie Koronę z naprawdę imponującą boulderownią. Zaletą Korony, jak mówi Maciek Długosz - jest dość dobra cena w ramach sekcji. Korona jest jednak dość nieprzystępna dla najniższych w hierarchii - kursantów. Nnie ma tu łatwych ścian, dlatego nie jest to miejsce dla amatorów wspinania. Trzeba mieć własny sprzęt, a dla osoby spoza sekcji jest stosunkowo drogo. Sporym utrudnieniem mogą być ograniczenia czasowe, wyznaczone terminy i godziny wspinania na hali.
Bardziej rekreacyjne są ReniSport i Forteca. Tam z kolei ciężko rozwijać się zawodnikom. Forteca to jedna z większych ścian w Polsce. Wiele się tu dzieje, halę wynajmuje się jednak często do organizacji okolicznościowych imprez. To niestety prowadzi do deprecjacji wspinania, które staje się trochę komercją, rozrywką, taką jak każda inna. Jest tłok, hałas, na jakości stracił też sprzęt.
Wizualizacja bulderowi w Centrum Wspinaczkowym Avatar
Czy wspinanie, niegdyś sport dla ekstremistów, wraz z rzeszą kolejnych łapiących bakcyla, przechodząc niejako do mainstreamu, musi tracić na swojej wyjątkowości?
Paweł Grochowalski:
Otóż nie, ale nie unikniemy tego, że każdy ma inne podejście do wspinania. Obok siebie mogą po prostu współistnieć te różne grupy i dzięki zróżnicowanym obiektom mogą znaleźć swoją przestrzeń.
I dodaje:
Wspinanie się uwalnia nasze prawdziwe JA, pomaga odkryć siebie. To wspaniały sport, dzięki któremu nabieramy pewności siebie, to lekcja pokory, ale też świetna zabawa i sposób na całkowite oderwanie się od codzienności.
Taki ma być Avatar, ma pokazywać nasze drugie oblicze, ma je uwalniać. Ma być miejscem, które łączy ludzi o podobnym podejściu do świata. Kraków pochłonąłby wiele ścianek, a im jest ich więcej, tym więcej ludzi będzie ten sport uprawiać. Chodzi tylko o znalezienie swojego miejsca.
Adriana Krawiec
Już teraz wiadomo, że na ścianie dostępna będzie duża boulderownia, czasówka (standard 10 m), ściany do prowadzenia z liną, ściany dla dzieciaków. Powierzchnia całej hali sięga ok. 600m2. Będzie przestrzeń i nowoczesna stylistyka.
Popularyzacja wspinaczki[156]
W jakoś dziwny sposób został
poruszony temat wpływu
sztucznych paneli na
popularyzację wpinaczki.
Osobiście jestem przeciwny
popularyzacji. Z kilku
względów. Skały w Polsce nie
ma bardzo dużo (natomiast jest
znacznie więcej, niż
większości się ...