|
Zapraszamy na kolejny odcinek naszego serialu o zimowym szturmie na pakistańskie ośmiotysięczniki. Może niektórych zastanowi unikanie przeze mnie sformułowania "ośmiotysięczniki Karakorum"? Mam nadzieję, że to wyjaśnienie przyda się jedynie niewielkiej garstce czytelników naszego portalu.
Niestety, wciąż zdarzają się tacy, według których Nanga Parbat wznosi się w Karakorum. Faktem jest, że odległość między tymi dwoma najwyższymi górskimi pasmami świata, szczególnie w zachodniej części, jest niewielka - oddziela je tylko głęboko wcięta dolina Indusu. Tak więc, Nanga Parbat (8126 m) stanowi potężny zachodni filar Himalajów, choć od najbliższego siedmiotysięcznika Karakorum (Haramosh 7397 m) dzieli ją w linii prostej odległość rzędu 70 km.
W pobliżu Nanga Parbat Himalaje i Karakorum spotykają się z jeszcze jednym wysokim pasmem górskim - Hindukuszem. Miejsce zetknięcia się trzech najwyższych łańcuchów górskich świata jest oznakowane specjalną tablicą i stanowi atrakcję turystyczną dla przemierzających trasę KKH (Karakoram Highway) w dolinie Indusu. To miejsce odwiedzili również w drodze do Skardu członkowie rosyjskiej zimowej wyprawy na K2.

Punkt widokowy na styku Hindukuszu, Karakorum i Himalajów (fot. Jurij Dimczuk)
Taki podział geograficzny sprawia (i tu zaskoczenie), że żadne z dwóch głównych centrów turystycznych - miast wypadowych w Karakorum - nie leży na terenie tych gór! Skardu leży na lewym brzegu Indusu, czyli w Himalajach, zaś Gilgit na prawym brzegu rzeki o tej samej nazwie, a więc w Hindukuszu!

W miejscu ujścia rzeki Gilgit do Indusu spotykają się 3 wielkie
górskie pasma świata (fot. Jurij Dimczuk)
Po tym geograficznym wstępie przejdźmy do najnowszych wieści z wypraw.
Zaczyna się wyjaśniać sprawa tajemniczej polskiej wyprawy na ten szczyt. Z jednej strony Simone Moro wspomina na swoim blogu:
Dziś rano (6 stycznia) odwiedził nas Polak Tomek i powiedział, że zamierza zejść do doliny, by spotkać się ze swoimi towarzyszami, którzy powinni już zaczynać podejście do bazy.
Simone pisze ponadto, że dostał e-mail od jego towarzyszy z zapytaniem, co się z nim dzieje, gdyż Tomek samotnie opuścił Rawalpindi i oni nie mają z nim kontaktu. Dwaj koledzy Tomka (Polacy mieszkający w Irlandii) mieli wyjechać w kierunku Chilas w dniu 5 stycznia, ale do bazy mogą dotrzeć nie wcześniej niż 9 stycznia. Simone dodaje:
Tomek jest miłym facetem, ale poznawszy go tutaj, jestem trochę zaniepokojony, gdyż praktycznie zupełnie nie jest zorganizowany. Nie ma namiotu, nawet nie gotuje, gdyż nie ma kuchenki. Weźmy pod uwagę góry i warunki pogodowe! Jego koledzy prawdopodobnie przyniosą ze sobą generator. Wszyscy oni zasługują na nasz szacunek i życzymy im wszystkiego najlepszego w osiąganiu swoich celów.

Tomasz Mackiewicz w bazie u Simone Moro (fot. Matteo Zanga)
Potwierdza się więc to, co można było przypuszczać, że trzon polskiej wyprawy stanowi zespół Tomasz Mackiewicz - Marek Klonowski, którzy próbowali już "ugryźć" Nangę w poprzednim sezonie zimowym. Można było się tego dowiedzieć również z dyskusji na forum, jaka wywiązała się po publikacji mojego ostatniego newsa (Wieści spod pakistańskich ośmiotysięczników).
Kto towarzyszy tej dwójce? Jeszcze we wrześniu ub. roku Marek Klonowski wspominał na forum, że: w tej chwili jest 4 uczestników, teoretycznie pozostały 3 miejsca.
Portal Explorersweb podaje taki skład wyprawy: Piotr Strzezysz, Marek Klonowski, Lukasz Biernacki, Tomasz Machiewicz and Bartosz Malinowski (anglojęzyczna pisownia nazwisk). Informacja ta pochodzi prawdopodobnie z Alpine Club of Pakistan. Lada dzień zapewne wszystko się wyjaśni.
Co jeszcze się dzieje pod Nangą?
5 stycznia Simone Moro i Denis Urubko zrobili rekonesans pod ścianę Diamir, do miejsca przyszłego obozu I (4500 m). Śnieg był lekki i sięgał najwyżej do kolan. 6 stycznia dwójka zamierzała odpoczywać, 7 stycznia założyć obóz I, przenocować w nim, a następnie sprawdzić warunki w kuluarze Kinshofera. Nie oznacza to, że Moro i Urubko podjęli już decyzję o wyborze drogi. Zarówno droga Kinshofera, jak i wariant Tom and Martina biorą początek w tym samym miejscu ściany.

Denis i Simone pod ścianą Nanga Parbat (fot. Matteo Zanga)
Temperatura w bazie wynosi minus 12 stopni. 3 stycznia ze ściany Mazeno Peak zeszła potężna lawina. Zatrzymała się znacznie wyżej, ale śnieżny pył dotarł aż do bazy. W nocy z 6 na 7 stycznia spadł śnieg i opad nie ustawał jeszcze w ciągu dnia.
5 stycznia z bazy wyszła trójka w składzie Iljas Tuchwatullin, Andriej Marijew i Wadim Popowicz. Na wysokości 6050 m zbudowali platformę i ustawili namiot I obozu i w nim spędzili noc. Następnego dnia do pracy mieli ruszyć Bołotow, Biełous i Winogradski, jednak pogoda zepsuła się i zespół Bołotowa zdołał jedynie donieść ładunki do wysokości 5500 m. Wieczorem 6 stycznia cała wyprawa zjadła w bazie kolację wigilijną (według obrządku prawosławnego).

Rosyjska wyprawa na K2 na punkcie widokowym na styku Hindukuszu, Karakorum i Himalajów (fot. Jurij Dimczuk)
Niestety, praktycznie nie ma żadnych wieści o wyprawach na ten szczyt. Portal Explorersweb enigmatycznie wspomina jedynie o Polakach: Polska wyprawa Artura Hajzera jest w drodze pod GI. Żadnych szczegółów nie podaje strona wyprawy, nie wiemy nawet, kiedy wyprawa opuściła kraj. Być może po ataku Moniki Rogozińskiej w Rzeczpospolitej Artur Hajzer zmienił politykę informacyjną wyprawy...
Podobnie tajemniczy jest Gerfried Göschl. Z jego strony internetowej gerfriedgoeschl.at możemy się tylko dowiedzieć, ze wyprawa rusza w styczniu.
|