7-8 maja rusza druga edycja Pucharu Świata w boulderingu w w słoweńskim Log-Dragomer. Tydzień później zawodnicy spotkają się w Wiedniu. W Austrii zobaczymy również polskie nazwiska, swój udział zapowiedziała Agata Modrzejewska (Gatowalls, KW Toruń, Boreal).
Agata podczas Mistrzostw Polski w boulderigu 2010 na
Krakowskim Festiwalu Górskim (fot. Adam Kokot)
Jak pamiętamy, start w otwierających PŚ zawodach w Mediolanie naszym zawodniczkom zupełnie nie wyszedł - Agata zajęła 42. miejsce, a debiutująca w PŚ Sylwia Buczek ostatnie, 43. Trudno było w takiej sytuacji spodziewać się pochlebnej oceny dziennikarskiej.
Jak się jednak dowiedzieliśmy - już po zawodach - Agata zmaga się od kilku tygodni z kontuzjami (od Boulderfestu ciągnie się za nią paskudna kontuzja nadgarstka, pechowo odnowiona tuż przed samym startem w Mediolanie), co nie pozowoliło jej zawalczyć we Włoszech o lepszą pozycję. Ja sama mówi, tak naprawdę nie powinna w ogóle wystartować w tych zawodach, ale było juz za późno na zmianę podjętej decyzji.
Miejmy nadzieję, że Agata szybko wróci do zdrowia, a pechowy start w pierwszej edycji PŚ był jedynie wypadkiem przy pracy. Tym bardziej, że ma naprawdę wielką wolę walki i chęć startowania na arenach międzynardowych:
Co do moich startów tym roku, to chcę startować jak najwięcej. Nie ukrywam, że priorytem jest dla mnie obecnie wspinanie w skałach, szczególnie w drugiej połowie roku, ale wszystkie moje wyjazdy staram się, jeśli tylko się da, godzić ze startami w zawodach. Jeżeli mój nadgarstek nadal będzie się goił, tak jak się goi, i nic poważnego nie stanie mi na przeszkodzie, to na pewno wystartuję w majowych edycjach boulderowego pucharu świata: w Słowenii i w Wiedniu. Chciałabym również wziąć udział w Mistrzostwach Świata w Arco oraz w sierpniowym Pucharze w Monachium.
Przy okazji Agata zwróciła również uwagę na ważny aspekt naszego sportowego wspinania. Często zastanawiamy się, dlaczego w zawodach międzynarodowych, w konfrontacji z zawodnikami z innych krajów, zwyczajnie nam nie idzie (przede wszystkim w boulderingu i prowadzeniu, w czasówkach jak wiemy jest dużo lepiej). Przyczyn jest wiele i tak naprawdę to temat na osobny artykuł. Niemniej warto w tym miejscu przytoczyć zdanie Agaty, bo głos zawodnika jest w tym przypadku ważny, jak żaden inny.
Agata zwraca mianowicie uwagę na bardzo niewielkie wsparcie polskich zawodników (w porównaniu do zawodników z innych krajów) ze strony naszego środowiska wspinaczkowego i nie chodzi tu bynajmniej o wsparcie finansowe:
Osobiście jest mi bardzo przykro, gdy jeżdżąc trochę po zawodach międzynarodowych widzę, jak Francois Petit i Legrand, Udo Neuman czy Martina Cufar, czasem Mrazek - ludzie, którzy wiedzą, jak powinno się startować w zawodach - uczą młodsze pokolenie wspinaczy ze swojego kraju i robią to z prawdziwą pasją. U nas coś takiego nie istnieje. Dopóki nie zaczniemy sobie nawzajem pomagać, to nie będziemy mieli znacząco lepszych wyników w zawodach międzynarodowych.
Kiedyś Renata Piszczek wiele nauczyła tzw. pokolenie "dzieci Reni-Sportu" i przyniosło to efekty. Teraz wiekszość polskich młodych czasówkowiczów osiąga dobre wyniki, nie tylko dzięki dobremu zapleczu treningowemu, ale również dzięki przekazywanej wiedzy i doświadczeniu Edyty Ropek i Tomka Oleksego oraz osób z nimi pracujących. Tymczasem wspinacze, którzy odnosili sukcesy na arenie międzynarodowej w "prowadzeniu" i "boulderingu", oprócz Tomka Oleksego, w żaden sposób nie pomagają w rozwoju tych dyscyplin w Polsce. Dla mnie to smutny fakt, dlatego będę chciała jak najdłużej startować w zawodach międzynarodowych i czerpać z nich jak najwięcej, walczyć o wchodzenie do półfinałów, bo może kiedyś to czego ja się teraz nauczę, przyda się innym (...)
Trzymajmy więc kciuki za polskie występy w Pucharze Świata. Liczymy na to, że już wkrótce będziemy mogli napisać o udanym starcie naszych boulderowców.
Ma to sens[1]
Teraz chyba rozumiem dlaczego
Gaz Parry nadal jest
startującym członkiem
boulderowego teamu GB i
jednocześnie jego doradzą
treningowym
http://www.gbclimbingteam.co.u
k/gb-bouldering-team/member-pr
ofiles