|
Za nami komplet edycji Pucharu Świata 2010 w konkurencji prowadzenie. Sześć pucharowych odsłon (trzy w Europie - Chamonix, Puurs, Kranj i trzy w Azji - Xining, Chuncheon i Huaiji) pokazało po pierwsze - jak niesamowity poziom prezentuje obecnie czołówka sportowego wspinania na świecie, po drugie - jak trudno się do tej czołówki przebić, ba nawet zbliżyć.

Arena w Kranju (fot. Urban Golob, Stanko Gruden)
Wśród mężczyzn od kilku lat na imprezach PŚ rządzi w zasadzie ta sama, zamknięta grupka zawodników. Jest stara gwardia hiszpańska w składzie Ramón Julian Puigblanque i Patxi Usobiaga. Można śmiało powiedzieć, że panowie świetnie się uzupełniają - jeśli jednemu idzie gorzej, to najpewniej za moment ten drugi nadrobi straty. Jest Adam Ondra, którego osiągnięcia trudno w jakikolwiek sposób zdefiniować. Od kiedy przebojem wkroczył na pucharową scenę w ubiegłym roku, wygrywając w swoim pierwszym seniorskim sezonie PŚ w prowadzeniu!, a rok później zrobił to samo w boulderingu, stał się zawodnikiem absolutnie nieobliczalnym. Nieobliczalny jest również 19-letni Jakob Schubert, który właściwie nie opuszczał w tym roku podium. Zawsze blisko jest Austriak David Lama, gdzieś tam czai się Japończyk Sachi Amma, i czają się Francuzi Manuel Romain oraz Gauthier Supper.
O ile w rywalizacji męskiej mamy kilku liderów i do samego końca nic nie jest pewne, wśród kobiet wszystko klaruje się dużo wcześniej. W ubiegłych latach pucharem rządziła młodziutka Johanna Ernst, której naturalność i łatwość poruszania się w ścianie wprawiała w zdumienie, a niektórzy dawali jej nawet szanse równego startu z mężczyznami. W tym roku Austriaczki z powodu kontuzji w Pucharze zabrakło, jej miejsce zajęła natomiast Jain Kim. Podobnie, jak Ernst w poprzednich sezonach, tak Koreanka w tym nie miała sobie równych.
- Mężczyźni - popisowy sezon Ramoneta
W tym roku po raz pierwszy PŚ trafił w ręce małego, wielkiego człowieka - Ramóna Juliana Puigblanque. Już od samego startu widać było, że ktokolwiek będzie chciał sięgnąć po tytuł, będzie musiał walczyć przede wszystkim z Hiszpanem.

Ramonet (fot. Urban Golob, Stanko Gruden)
Styl, w jakim Ramonet wygrał zamykające Puchar zawody w Kranju - jako jedyny zaliczył cztery topy - odzwierciedlał w zasadzie wszystko to, co działo się w trakcie całego pucharowego sezonu. Zaczęło się od wygranej w Chamonix, potem były jeszcze dwa zwycięstwa w Puurs i Słowenii, było drugie miejsce w Chuncheon i czwarte w Huaiji. O małej wpadce (9 miejsce) w Xining właściwie wszyscy szybko zapomnieli. Bo przecież w międzyczasie Ramonet wygrał po raz piąty! prestiżowe Arco Rock Master, a we wrześniu był najmocniejszy w Mistrzostwach Europy w Imst. Po tytuł mistrza Starego Kontynentu sięgnął zresztą już po raz drugi (ME wygrywał także w 2004 roku, w 2007 roku zdobył Mistrzostwo Świata).
Wszyscy, którzy mieli okazję śledzić transmisje z pucharowych aren, mogli zobaczyć, jak spektakularne są występy Ramoneta. Jednak nie tylko Hiszpan błyszczał w tym roku na pucharowych ścianach. Z uznaniem patrzyło się przede wszystkim na młodego Jakoba Schuberta, który bez kompleksów potrafił ogrywać faworytów. To zresztą właśnie Austriak był najgroźniejszym rywalem Puigblanque tuż przed wielkim finałem w Kranju, różnica między nimi wynosiła zaledwie 22 punkty. Ostatecznie zajął w klasyfikacji generalnej drugie miejsce, co w połączeniu drugim miejscem w kombinacji, brązowym medalem ME i drugim miejscem w Arco Rock Master daje 19-latkowi naprawdę świetny bilans startów w 2010 roku. W przyszłym możemy spodziewać się równie zaciętej walki o puchar, a Jakob ma w tej walce z roku na rok coraz większe szanse.
Trzecia pozycja w PŚ należy w tym roku do Adama Ondry. Czech przyzwyczaił nas co prawda do tego, że wszędzie, gdzie się pojawi wygrywa i trzecie miejsce w PŚ może niektórym wydać się małym rozczarowaniem. Jeśli jednak dodamy, że to właśnie do Adama trafił w tym roku PŚ w boulderingu - to dało mu również pierwsze w kombinacji, a w przerwach między startami potrafił robić najwyższej klasy przejścia skalne i wielkościanowe to okazuje się, że nadal prezentuje jakiś zupełnie kosmiczny poziom we współczesnym wspinaniu. Umiejętność godzenia występów w zawodach i topowych prowadzeń w skałach to zresztą temat na osobny artykuł, a jego bohaterami byliby obok Czecha również Ramonet i Usobiaga.
- Kobiety - dominacja Jain Kim
W ubiegłym roku zajęła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, tuż za Johanną Ernst. W tym roku Johanny zabrakło z powodu kontuzji (osłabiona Austriaczka wystartowała jedynie w ME zajmując drugie miejsce...), a rolę liderki przejęła Jain Kim.

Jain Kim (fot. Urban Golob, Stanko Gruden)
Już przed Kranjem wiadomo było, że PŚ trafi w tym roku do Koreanki. Nie mogło być inaczej, jeśli na koncie Jain widniały przed finałem cztery zwycięstwa!, a po słoweńskim występie miała już 500 punktów! 500 punktów, czyli pięć wygranych - Xining, Chuncheon, Puurs, Huaiji i Kranj. Zajęła również pierwsze miejsce w kombinacji. Podobnie, jak Ramonet Kim triumfowała w tym roku w Arco Rock Master. Wygrała wreszcie Mistrzostwa Azji. Jeśli w przyszłym roku na pucharową scenę wróci Johanna Ernst (a mamy nadzieję, że wróci), rywalizacja między tymi dwoma niesamowitymi dziewczynami zapowiada się arcyciekawie. A są przecież jeszcze zawsze groźne Słowenki Mina Markovic, Maja Vidmar i Natalija Gros, są Francuzki Charlotte Durif i Caroline Ciavaldini, są wreszcie Japonki Akiyo Noguchi (najlepsza w tym roku na boulderach, druga w kombinacji) i Yuka Kobayashi.
Jain Kim zostawiła w tym roku daleko za sobą dwie następne w rankingu, Minę Markovic i Angelę Eiter. Z dwóch zawodniczek, więcej punktów zebrała w tym sezonie Słowenka. Notabene Mina ma już w swoim dorobku podium w klasyfikacji generalnej, dwa lata temu zajęła trzecie miejsce w PŚ. Na szczególną uwagę zasługuje jednak przede wszystkim bardzo dobry sezon w wykonaniu dawnej mistrzyni Angeli Eiter. W sezonie 2009 Austriaczka nie zmieściła się na podium, zajmując czwartą pozycję. Tymczasem w tym roku oprócz świetnych występów w Pucharze, wygrała Mistrzostwo Europy w Imst i zdobyła brąz w Arco Rock Master.
***
Ranking PŚ 2010:
- Ramón Julian Puigblanque 435 punktów
- Jakob Schubert 372 punkty
- Adam Ondra 340 punktów
- Jain Kim 500 punktów
- Mina Markovic 301 punktów
- Angela Eiter 291 punktów
Najlepsi w kombinacji PŚ 2010:
- Adam Ondra 800 punktów
- Jakob Schubert 379 punktów
- Sachi Amma 264 punkty
- Jain Kim 670 punktów
- Akiyo Noguchi 602 punkty
- Natalija Gros 488 punktów
Niestety słabo punktowali w Pucharze Świata Polacy. Najlepiej startowała już tradycyjnie nasza najlepsza zawodniczka Kinga Ociepka, która w Kranju dostała się nawet do półfinału (ostatecznie skończyło się na dobrym 14 miejscu i za to należą się Kindze gratulacje). Ostatecznie dało jej to 27 pozycję w klasyfikacji generalnej. Na 46. miejscu uplasowała się Małgorzata Kusztelak, a na 54. Agata Wiśniewska.
Wśród naszych zawodników 8. miejsce w kombinacji zajął Tomek Oleksy.
Potraktujmy występ Kingi w półfinale w Kranju za dobrą wróżbę i dobry prognostyk na przyszły sezon. Tym bardziej, że w 2011 roku czeka nas ponad dwa razy więcej edycji Pucharu Świata, bo aż 13!, no i oczywiście impreza roku, czyli Mistrzostwa Świata w Arco.
Kalendarz imprez na 2011 roku na stronie IFSC.
Galeria zdjęć z finału w Kranju tutaj.
|