Najszybsza w Europie - Edyta Ropek o starcie w Imst
Trudno o lepszy okres dla polskich sprinterów. Najpierw na najwyższym podium Mistrzostw Świata Juniorów w Edynburgu stanęła Klaudia Buczek, a następnie Mistrzostwo Europy w Imst zdobyłaEdyta Ropek, powtarzając sukces sprzed dwóch lat z Paryża. Zapytaliśmy Edytę, jak to jest być znów najszybszą europejską sprinterką.
Edyta Ropek na starcie ME 2010 (fot. Arkadiusz Kamiński)
***
Dorota Dubicka (wspinanie.pl): Przede wszystkim gratulacje za znakomity start w Imst. Ogromny sukces, w zasadzie podwójny, bo drugi raz z rzędu stajesz na najwyższym podium Mistrzostw Europy. Przy okazji pobiłaś rekord Polski z czasem 10.05 sek. Spytam trochę przewrotnie, trudniej było dwa lata temu w Paryżu, czy w Imst?
Edyta Ropek: Dziękuję bardzo. Z pewnością teraz było trudniej, wystarczy spojrzeć na czasy. W 2008 roku najlepsze dziewczyny biegały na poziomie 12 sekund, teraz biegają na poziomie 10. W Paryżu w każdym biegu miałam znaczącą przewagę jednej, dwóch sekund. Tym razem było zdecydowanie trudniej, wszystkie medalistki tych zawodów biegały na poziomie 10 sekund, różnica w finale była tak mała, że o wygranej decydował ruch ręki do wyłącznika systemu pomiaru czasu. Tak więc do ostatnich metrów nie było wiadomo, kto wygra.
Droga Edyty do Mistrzostwa Europy:
O złoto walczyłaś z niesamowitą Ksenią Aleksiewą, jedną z najszybszych w tym roku sprinterek w Pucharze Świata. Przyznam, że obserwując ją w biegach aż do samego finału, wydawała się absolutnie nie do pokonania. Opowiedz pokrótce, jak ty to zrobiłaś? :)
Tak, Ksenia w tym roku jest niesamowita. To prawda, potrafiła w pucharach pobiec 9 sekund, co jest obecnie światowym topem. Jak to zrobiłam (śmiech), to moja tajemnica :) Po prostu byłam szybsza i pobiegłam na 10,05 sekundy. Ksenia też dała z siebie wszystko, w biegu finałowym nie popełniła żadnego błędu, jednak to nie wystarczyło, by mnie pokonać. Dodatkową trudnością na tych zawodach były mniejsze chwyty i ciężko było pobiec poniżej 10 sekund, bo wiązało się to z ryzykiem odpadnięcia od ściany, co przytrafiło się liderce pucharu Julii Lewoczkinie.
To był po prostu mój dzień w Imst, udało mi się wrócić do formy, po przebytej w Azji chorobie. Jestem szczęśliwa z osiągniętego rezultatu, bo trudność wiązała się z dodatkową presją obrony tytułu Mistrzyni Europy, z czym sobie poradziłam.
Edyta Ropek na najwyższym podium (fot. euro-2010.at)
Wyniki w PŚ w tym roku właściwie są już przesądzone. Niezagrożoną liderką klasyfikacji generalnej jest Julia Lewoczkina, ty znów kończysz sezon wysoko (trzecie miejsce masz już zagwarantowane). W przyszłym roku Mistrzostwa Świata. Jak oceniasz swoje szanse w Arco? Planujesz jakieś specjalne przygotowania, specjalny cykl treningowy?
Przed nami jeszcze finałowa edycja i wszystko może się zdarzyć. Na pewno Julia wygra puchar, a kto będzie na drugim miejscu - zobaczymy :)
Swoje szanse na MŚ 2011 oceniam dobrze. Do zawodów jest jeszcze mnóstwo czasu, przez zimę planuję odpocząć od czasówek. Ten rok był dla mnie bardzo wyczerpujący, długi sezon startowy, który zaczął się w kwietniu, a skończy w październiku ostatnią edycją pucharu. Po niej planuje miesięczny odpoczynek od wspinania i treningu. Cykl treningowy ułożą moi trenerzy, na razie nie zaprzątam tym sobie głowy.
Najbliższe plany (poza zasłużonym odpoczynkiem:)??
Chcę się zająć trzecim rokiem moich studiów, w końcu muszę napisać pracę dyplomową w tym roku akademickim. Czekają mnie też moje ulubione zajęcia z piłki nożnej, będę musiała kupić sobie korki i zamiast po ścianie będę biegała po zielonej murawie. Przede mną są jeszcze starty w Azji, ale to już tylko formalność. A potem odpoczynek, którego nie mogę się już doczekać.
Dzięki za rozmowę i trzymamy kciuki za następne starty.
***
Szczególne podziękowania dla partnerów i instytucji wspierających Edytę Ropek: