|
Mateusz Haładaj (Mammut, Boreal, Atest, Akademicki Klub Górski w Łodzi, PZA) poprowadził swoją trzecią 9a (po Erfolg ist trenierbar reclimbed i Los Inconformistas) - Martin Krpan 9a w rejonie Mišji Peč. Zapytaliśmy Mateusza o wrażenia z pracy nad słoweńskim klasykiem.

Zbułowane ręce, zaraz po finałowej próbie (fot. Ela Miśkiewicz)
***
Dorota Dubicka (wspinanie.pl): Gratulacje za zrobienie Martina Krpana. Twoja trzecia 9a, jak widać rozkręcasz coraz bardziej. :-) Długo trwała twoja przygoda z Martinem?
Mateusz Haładaj: Dzięki serdeczne. Moja przygoda z drogą trwała nieco dłużej niż zakładałem. Pierwszy raz byłem w Ospie sześć tygodni temu przez dwa tygodnie i wtedy przygotowywałem się do siłowego charakteru Martina przez powtórzenia sąsiadujących dróg, i wtedy prawie się udało. Finał miał jednak miejsce dopiero podczas minionego wyjazdu, również dwutygodniowego. Niestety nie przyszło mi szybko cieszyć się z sukcesu, ponieważ warunki wspinaczkowe w Ospie były delikatnie mówiąc mało sprzyjające. Pokrótce - wykorzystałem jedyny pogodny dzień i przeszedłem drogę. Łącznie wykonałem około 20 - 25 prób, z których aż 10 zakończyłem lotem po kruksie, skąd wydawałoby się - nie da się spaść...

Pierwsze metry z drogi "Strelovod" (fot. Ela Miśkiewicz)
Powiedz, jak oceniasz linię Jure Goloba w porównaniu z poprzednimi swoimi dziewiątkami, Erfolgiem i Inconformistas? Pytam głównie o trudności i wysiłek, jaki włożyłeś w zrobienie Martina? Było łatwiej niż na poprzednich dwóch dziewiątkach?
Spodziewałem się takiego pytania ze strony dociekliwej ekipy wspinania.pl, jednocześnie w pewnym sensie odpowiedź zawiera się w twoim pytaniu... :-)
Zważywszy na ilość pracy i wysiłku mentalnego ta droga jest dla mnie zdecydowanie jedną z najbardziej wymagających, jakie kiedykolwiek pokonałem, ale niekoniecznie najtrudniejszą. Wiosna to dla mnie zwykle okres rozwspinania i przygotowania do sezonu, ponadto pomiędzy dwoma wyjazdami do Ospu odpoczywając przybrałem na wadze, w efekcie czego byłem o 1,5 - 2 kg cięższy niż w zeszłym roku na Erfolgu :-), co z pewnością nie ułatwiło mi zadania... Wydaje mi się, że Krpan jest znacznie prostszą do poprowadzenia drogą, ponieważ ma wspólne odcinki z kilkoma drogami: Missing drink, Strelovod, Konec mira, przez co łatwiej się do niej przygotować.
Reasumując - Martin Krpan to nie jest droga odpowiadająca moim predyspozycjom i byłem przygotowany na konieczność wytrenowania moich barków do dalekich i siłowych sięgnięć... Kombinacja ta nie ma niestety trudnych ruchów, jak np. Erfolg czy Inconformistas, tak więc trudno je wzajemnie porównywać. Powtarzając za Jerrym Moffattem: "Drogi wytrzymałościowe z czasem stają się łatwiejsze, ale trudne ruchy dalej pozostają tak samo trudne"...
No właśnie, Martin Krpan to kombinacja istniejących pasaży Strelovoda i Konec Mira. Patrząc z boku, to nie jest chyba linia pierwszej urody? Czym cię ta droga skusiła, tak szczerze? Już robiąc Konec Mira w kwietniu myślałeś o połączeniu całości?
Szczerze mówiąc, chciałem zmierzyć się z potwierdzoną drogą 9a (ta linia ma bodaj najwięcej powtórzeń ze wszystkich dróg 9a, a jej wycena jest ugruntowana), a Martin jest blisko i znałem trochę charakter wspinania w tym miejscu. Dzięki temu mam punkt odniesienia do dróg pokonanych wcześniej. Ponadto podszedłem do tego również czysto treningowo. Zawsze czułem się trochę za słaby w skałkach, a po sesji na Krpanie moje ramiona trochę się wzmocniły. Jeśli chodzi o podejście estetyczne, to faktycznie Martin nie jest linią marzeń, ale przechwyty składające się na całość są naprawdę fajne i ciężko znaleźć coś podobnego w innych rejonach. Liczne haczenia nóg, skręcenia i przestrzały składają się na interesującą całość.

Kluczowe sięgnięcie na końcówce "Martina Krpana" (fot. Ela Miśkiewicz)

Osp stał w ostatnich kilku latach niesamowicie popularnym rejonem wśród polskich wspinaczy, również tych najlepszych, szukających mocnej cyfry. Masz jakieś dalsze plany związane z Mišją Peč?
Myślę, że Osp stał się popularny, bo jest blisko, a więc w zasięgu finansowym wielu wspinaczy, a wspinanie tam jest porównywalne z hiszpańskim.
Planowałem zmierzyć się w tym roku również z Sanjski par extension, ale po miesiącu spędzonym w Ospie mam już serdecznie dość tego miejsca, majowa pogoda nas dobiła, a w czerwcu zapewne będzie za gorąco. Stęskniłem się za czarem Francji i klimatem Frankenjury...
A propos Francji, Frankenjury. Jak z wakacjami, odpuszczasz sobie na "moment" wspinanie po trudnych drogach, robisz chwilę oddechu? Czy jakaś linia już na ciebie gdzieś tam czeka?
W tej chwili nie mam sprecyzowanych planów, ale na pewno chciałbym wyjechać gdzieś na dłużej podczas wakacji. Myślę, że w tym roku skupię się na doskonaleniu moich umiejętności OS, chociaż mam w głowie jeden wyjątkowy projekt, który może zająć więcej czasu.
Rozumiem, że w Polsce raczej trudno będzie Cię zobaczyć w skałach?
Moje palce po wizycie w Ospie nieco osłabły i przyzwyczaiły się do dużych obłych chwytów, nie schudłem też wystarczająco, a nie chciałbym zrobić sobie krzywdy na małych chwytach w polskich skałach. Jestem pełen podziwu dla Łukasza, który dokonuje u nas prawdziwej krucjaty. Może za rok...
***
Podziękowania dla sponsorów:

|