Tym, którzy chcieliby spróbować wielkościanowej wspinaczki niekoniecznie w Patagonii czy na Alasce, ale bardziej egzotycznym regionie polecamy relacje z trzech miejsc, w których sama wspinaczka jest tylko jednym ze składników tego, co możemy nazwać wielką przygodą.
Niemiecki zespół Max Dünßer, Reinhard Hones i Martin "Wusel" Schindele otworzył nową 9-wyciągową (350 m) drogę Your Mothers Face 7b+ (5.12c) w Yellowwood Amphitheatre w Republice Południowej Afryki. Bardzo twardy piaskowiec, z którego zbudowane są ściany oferuje wiele możliwości naturalnej protekcji, dlatego też zespół osadził tylko kilka niezbędnych spitów oraz po jednym na każdym stanowisku.
Martin "Wusel" Schindele na drugim wyciągu "Your Mothers
Face" 7b+ (fot. Arch. Martin Schindele)
Po krótkiej przerwie na bouldering w Rocklands Niemcy wrócili w towarzystwie Deniela Gebela do Yellowwood i wytyczyli nową drogę. 3-wyciągowa Episode I - Fight Against the Dark Side of Gravity (7c) biegnie w prawej części skalnego amfiteatru i kończy w połowie ściany. W najbliższym czasie Niemcy planują powrót i przedłużenie drogi o Episode II w górnej części ściany.
Skalny amfiteatr Yellowwood z zaznaczoną drogą "Your Mothers Face" 7b+ z lewej i "Episode I - Fight Against the Dark Side of Gravity" 7c po prawej (fot. Martin Schindele)
Także w Afryce, ale w zupełnie innych klimatach, działali Amerykanie Joe Forrester i Jeremy Roop, którzy za swój cel obrali znajdujący się w Malawi masyw Mulanje. Łupem ich działalności padły dwie drogi, dla których najlepszym określeniem jest "jungle climbs". Pierwsza z dróg to klasyczne przejście na Lower Chambe Face Eastwood Route (III, 5.10d 600 m). Druga to Nkhalango Khoswe (IV 5.10, 900 m) powstała na górnej ścianie. Obie drogi zostały wytyczone od dołu, klasycznie, z małymi wyjątkami, kiedy korzystali ze zwisających lian w stylu Tarzana.
Zach. ściana Chambe Peak w masywie Mulanje z zaznaczonymi znanymi drogami, od lewej: "Northwest Slab Route" (niepokazana), "Lower Chambe Face" (aka Eastwood Route), "Upper West Face Direct" (aka Upper Eastwood Route), "Nkhalango Khoswe i Roshnik's Route" (fot. Jeremy Roop)
Wspinaczka na Eastwood Route była zupełnie surrealistyczna. Rosnące w ścianie kępy traw i drzewa zostały spalone przez niedawny pożar, więc wspinaczka pośród popiołów i spalonych drzew miała w sobie coś apokaliptycznego. Aby uniknąć drabiny z nitów znajdującej się oryginalnie na drodze, Amerykanie wytyczyli wariant wiodący przez rysę offwidth za 5.10d.
Przedarcie się przez dżunglę pomiędzy dolną i górną częścią ściany zajęło im trzy godziny. Niestety nie udało im się znaleźć wejścia w górną część Eastwood Route i wycofali się. Ponownie powrócili na ścianę kilka dni później i po biwaku pod systemem rys, następnego dnia wspinali się z lotną pokonując wiele łatwych wyciągów od 5.5 do 5.8. W końcu dotarli do 180 metrowego komina, w którym roiło się od przeróżnej maści skorpionów i pająków. Ponad kominem teren obfitujący w drzewa, które robiły często za przeloty, wyprowadził ich na wierzchołek. Na drodze nie został osadzony ani jeden spit. Miejsce, jakkolwiek magiczne do wspinania, to zdaniem Amerykanów już sama jakość skały pozostawiała wiele do życzenia.
Wspinaczka w apokaliptycznym krajobrazie na "Eastwood Route" (fot. Jeremy Roop)
Egzotycznie postanowili spędzić czas również Walijczycy Steve Beckwith i Matt Traver, którzy za miejsce swojej wspinaczki wybrali jedną z niesamowitych turni Dragon's Horns (znaną też jako Bukit Nekek Semekut) na malezyjskiej wyspie Tioman, na morzu południowo-chińskim.
Pomimo zainteresowania wielu wspinaczy, wyrastająca prosto z dżungli turnia przez wiele lat oferowała tylko jedną drogę na szczyt (Waking Dream 5.9 A2, Nelson-Tomlin, 1999) na południowej ścianie południowej wieży. W 2002 roku malezyjski zespól wytyczył prawie klasyczny wariant, co przyciągnęło uwagę zachodnich wspinaczy, którzy w 2004 roku ostatecznie uklasycznili ten wariant, wyceniając go na 5.13a. Odwiedzający w 2006 roku wyspę Traver dostrzegł wspinaczkowy potencjał tych ścian i powrócił na wyspę ostatniego lata, by wraz z Beckwithem zaatakować dziewiczą zachodnią ścianę południowej turni. Wybrana przez nich linia oferowała wyzwanie w postaci 12 metrowego dachu ochrzczonego przez wspinaczy "The Great Roof". Dotarcie pod ścianę i transport worów przez dżunglę zajęło im 16 dni.
Wgląd z Wielkiego Okapu w zachodnią ścianę Dragon's Horns
(fot. Steve Beckwith)
W ciągu pięciu dni wspięli się w stylu kapsułowym zachodnią ścianą, osiągając wierzchołek południowej wieży, jako drugi zespól w ogóle. Ich droga Beckwith-Traver (5.10 A3, 400 m) oferuje czternaście wyciągów wymagających zastosowania szerokiego spektrum technik asekuracyjnych. W kilku miejscach, gdzie nie dało się założyć nic własnego, Walijczycy wbili kilka spitów. Obaj też w swojej relacji zwracają uwagę na duży potencjał okolicznych ścian na czele z północną wieżą, która pomimo kilku logicznych potencjalnie linii, nie doczekała się do tej pory wejścia.
Zachodnia ściana południowej wieży Dragon's Horns z linią drogi "Beckwith-Traver" (5.10 A3, 14 wyciągów, 400m)
(fot. Steve Beckwith)