Alpy, przez wielu określane jako całkowicie wyeksplorowane, wciąż zaskakują miejscami, gdzie zbytnio się nie siląc i nie upychając pomiędzy istniejące drogi można wytyczyć nową linię. Tyczy się to zarówno Alp centralnych , jak i ich wschodniej części, czyli Dolomitów.
Włosi Sergio de Leo i Marcello Sanguinetti wytyczyli nową drogę wzdłuż prawej flanki ostrogi Brenvy. Prawie cały teren, którym wiedzie nowa droga, był już wcześniej pokonany, ale w przeciwnym kierunku! Ostroga Brenvy pokonana po raz pierwszy w 1865 roku jest mega klasykiem rejonu Mont Blanc a zarazem najłatwiejszą i najbezpieczniejszą linią na ścianie Brenva.
W lipcu br. znany francuski skialpinista Pierre Tardivel wraz z towarzyszem zjechał na nartach z wierzchołka Mont Blanc na wierzchołek ostrogi Brenvy, a następnie na dół północną stroną ostrogi przez szereg ramp i żlebów. Trasę zjazdu o średnim nachyleniu 45-50° Tardivel nazwał Les Brenvitudes. Włosi de Leo i Sanguinetti weszli linią zjazdu Tardivella do góry, w dwóch miejscach zmieniając drogę i pokonali skalny 2-wyciągowy odcinek wyceniony na 6b, który Tardivel ominął poniżej seraków szybkim zjazdem na nartach. Droga nazwana Le Reveil de L'Ours jest podobna w trudnościach do ostrogi Brenvy (AD+/D-) i zdążyła zostać powtórzona przez inny włoski zespół zaledwie kilka dni później.
Przebieg drogi na ostrodze Brenvy (fot. Sergio de Leo)
Do zestawu dróg w masywie Mont Blanc swoją nową linię dodali Simon Richardson i Duncan Tunstall, którzy na początku września zrobili pierwsze przejście południowo-zachodniej ostrogi Punta Baretti (1200 m ED1). Punta Baretti (4013 m) jest najtrudniej dostępnym ze wszystkich czterotysięczników, a dojście pod 1200 metrową ostrogę bronione jest przez skomplikowany i niebezpieczny lodowiec.
Orientacyjna linia nowej drogi na Punta Baretti
7 września Tunstall i Richardson przeszli dolne 400 metrów łatwego, ale kiepskiej jakości lodu aż do osiągnięcia podstawy ostrogi. Następnie przeszli 40 wymagających wyciągów wymagającej, pokonując po drodze kilka trudnych turni, grań i końcowy pionowy headwall kulminujący w ostrej grani szczytowej. Szczyt osiągnęli trzeciego dnia i tego samego dnia zszedł do schronu Eccles. Trudności drogi ciągle oscylowały w granicach V-V+ z kilkoma wyciągami VI, a cała droga zdaniem wspinaczy swoim charakterem przypomina północno-wschodnie żebro Finsteraarhornu.
Duncan Tunstall pierwszego dnia wspinaczki na nowej drodze
(fot. Simon Richardson)
Natomiast Tony Penning podczas swojego długiego pobytu po włoskiej stronie masywu Mont Blanc wytyczył z Ali Taylorem trzy nowe skalne drogi. Najpierw działali w dolnej części północno-wschodniej ściany Mont Noir de Peuterey (2928 m), na której wytyczyli niedokończoną drogę Zig Zag (TD).
Cała ta część ściany poniżej Lodowca Brenva nie miała wcześniej zarejestrowanych skalnych wspinaczek, a jedynie kilka lodowych linii, jak Supercouloir de Peuterey (350 m: ED2: 90°). Zig Zag okazał się trudniejszy niż mogło się wydawać, głównie ze względu na bardzo kruchą skałę. Dobre wrażenie na tej 560 metrowej drodze o trudnościach 5b z jednym słabo asekurowanym odcinkiem E3 5c psują ogromne połogie rampy. Droga kończy się mniej więcej w połowie ściany.
Dużo lepiej prezentuje się kolejna droga tego samego zespołu Sorgente Pepper (200 m ED1) wiodąca prawą stroną wielkiego komina w kształcie litery Y na wschodniej ścianie Mount Noir z kilkoma wyciągami E3 i E4. Pomiędzy tymi dwoma wspinaczkami Penning i Taylor wytyczyli The Aging Gunslinger (TD) na południowo-wschodniej ścianie Eveque (3258m) powyżej La Vechey w dolinie Ferret. W tym przypadku wyprawa zdaje się być lepszym określeniem, ponieważ obaj panowie spędzili trzy dni w skomplikowanym, dzikim terenie z długim podejściem, kruchą skałą i stromymi trawami.
29 sierpnia Christophe Moulin, Paul Michas i Simon Rémy dokonali pierwszego przejścia nowej drogi Mitchka (ED+ 800 m, 20 wyciągów) na Grand Pic de la Meije (3983 m) w masywie Les Ecrins.
Droga powstawała na raty. Począwszy od 2001 roku, kiedy to Moulin wraz z Fabrice Susset zrobili pierwsze 7 wyciągów a następnie obaj w 2003 roku dodali kolejne 6 wyciągów. Te pierwsze 13 długości liny (500 m) wycenione na 7a max, 6a obl. zostało porównane przez autorów do najpiękniejszych dróg na Grand Capucin i Dru. Niestety w 2005 roku Fabrice zginął w lawinie. W lipcu 2009 roku Moulin powrócił na drogę z Laurentem Laboudige i dodał trzy nowe wyciągi (6b/c, 7a i 7a). Ostatni etap w powstawaniu drogi przypadł na 29 sierpnia, kiedy Moulin z dwoma młodymi aspirantami wspiął się wytyczoną dotychczas linią i dodając trzy kolejne wyciągi 6 b/c, 7a i 5a osiągnął wierzchołek Grand Pic de la Meije. Droga oferuje niesamowitą wspinaczkę w pionowej, dobrej jakości skale z zaledwie kilkoma spitami i komfortową własną asekuracją.
"Mitchka" (fot. Club Alpin Francais)
Nowości powstały także w Dolomitach. Za sprawą zespołu Manuel Stuflesser i Norbert Weiss masyw Sella wzbogacił się o drogę Batajan (VII+, 325 m). Wiedzie ona przez wybitne okapy w lewej części zachodniej ściany II Turni Sella, zaraz na prawo od klasycznej Kasnapoff Route. Po rozpoznaniu ściany Stuflesser i Weiss byli zaskoczeni, że w tak uczęszczanym rejonie nie ma żadnej drogi na sporej części ściany pomiędzy dwoma klasykami Demetz-Gluck (1935) i West Face Route (Delago-Demetz, 1930: UIAA V+).
Prace nad drogą trwały cztery dni podczas których osadzono 47 haki (nie osadzono spitów), a pozostałą asekurację stanowiły kości i friendy - po czym wspinacze wrócili na drogę dokonując jednodniowego przejścia RP. Wspinaczka wiedzie w doskonałej jakości skale w trudnościach od VI- do VI+ z jednym wyciągiem VII i jednym VII+. Kluczowa jest 25 metrowa czwarta długość liny powyżej przecięcia się nowej linii z drogą Demetz-Gluck. Po trzech dniach od poprowadzenia Batajan zyskał juz dwa powtórzenia, których autorzy potwierdzili wielką urodę drogi.
Okapy przez które biegnie droga "Batajan"
Drugą nową liną jest wytyczonaprzez Massimo da PozzoVia Zoe (300 m, 7b max, 7a oblig) na ścianie Lastoni di Formin. Z uwagi na złą pogodę droga została wytyczona w trzech podejściach z trzema różnymi partnerami (Romanin Ivan, Serafini Danilo i Bruno Sartorelli). Osiem wyciągów w dobrej skale jest prawdziwym wspinaczkowym sprawdzianem. Droga startuje parę metrów na prawo od innej drogi Massimo - Spiderman'a. Linia została obita, ale komplet mechaników w średnim rozmiarze może być jak najbardziej przydatny.
Przebieg "Via Zoe" na Lastoni di Formin
Z ciekawszych topowych powtórzeń na czoło wysuwają się dwa przejścia. W masywie Mont Blanc francuski alpinista Stephane Benoist z trzema młodymi alpinistami uczestniczącymi w programie French Alpine Club dokonał trzeciego klasycznego (w stylu on-sight) przejścia legendarnej drogi zespołu Gabarrou-Marsigny Divine Providence. Co ciekawe, cała czwórka pokonała drogę on-sightem i flashem. Wytyczona w 1984 roku droga, o pierwotnej wycenie 6b A3, doczekała się prawie klasycznego przejścia w 1990 roku, kiedy Alain Ghersen i Thierry Renault przeszli linię z trzykrotnym A0 w mokrym dachu (7c 3xA0). Pierwsze pełne klasyczne przejście to zasługa Szwajcarów Denisa Burdeta i Nicolasa Zambetti, którzy w 2002 roku przeszli drogę on-sightem. Podobnie uczynili to autorzy drugiego klasycznego przejścia Słoweńcy Andrej Grmovsek i Marko Lukic w 2003 roku.
Autorem drugiego ważnego przejścia jest hiszpański solista Jordi Tozasa, który bez liny przeszedł Chant du Cygne (Piola-Anker 7a, 900 m, 1992) na północnej ścianie Eigeru. Jorki znał drogę z wcześniejszych wspinaczek, m.in. dół ściany, której charakter stwarzał szansę na wycof w przypadku problemów ze wspinaczką. Natomiast w górnej części ściany nie ma już możliwości wycofu. Na pierwszym wyciągu towarzyszył mu przyjaciel, który wykonał kilka zdjęć, po czym zjechał na dół z jedyną liną.
Nie była to pierwsza solowa wspinaczka Tozasa na Eigerze. Ma on już na swoim koncie powtórzenie z asekuracją drogi Ursa OdermattaGriff ins Licht (1800 m, 7c M5).
Jordi Tozas na pierwszym wyciągu "Chant du Cygne"
na północnej ścianie Eigeru (fot. desnivel.com)